wtorek, 28 czerwca 2016

Rozdział 13





13. Rodzeństwo


Czuli się bezradnie wobec zaistniałej sytuacji. Żadne z nich nie miało pomysłu na wydostanie się z więzienia. Kiedy Zielona Czarownica dowiedziała się o tym, że jej syn przebywa w lochu nie przejęła się zbytnio. Zuzanna mogła przysiąc, że jest jej to na rękę. Po Lilianie i Edmundzie nie było ani widu, ani słychu.

W tym samym czasie dziewczyna, która zasnęła nad jeziorem już dawno przebudziła się. Od jakiegoś czasu była w drodze ku Ker – Paravelowi. Mokre od potu włosy opadały na jej bladą twarz. Nie chciała się poddawać, była już tak blisko. Pałac z każdym krokiem wydawał się większy, a jego mury bielsze. Słońce raziło ją w oczy, ale szła dalej. Nie poddawała się, nie mogła. Cel był zbyt blisko by teraz paść.
Wkrótce znalazła się tuż u stóp pałacu. Przed nią rozciągały się białe schody, a których szczycie, po obu stronach drzwi, stało po dwóch strażników. Znajomy obraz z przed lat...
Przypatrywała się temu wszystkiemu, gdy nagle podszedł do niej młodzieniec o blond włosach.
– Przepraszam, czy panienka czegoś potrzebuje? – spytał.
– Solidnej kąpieli – zaśmiała się. – Nazywam się Łucja Pevensie.


– Łucja Mężna? Nie widziałem cię z twoim rodzeństwem... Zwę się Rilian, jestem synem Kaspiana X Żeglarza. Zapewne niedawno tu przybyłaś?
– Owszem. Wylądowałam w Kalormenie, a nie w Narnii jak reszta. Czy moje rodzeństwo tu jest? Chciałabym się z nimi zobaczyć.
– Obawiam się, że to nie możliwe. Są podejrzewani o planowanie zamachu na moją osobę – powiedział ściszonym głosem.
– Hę? Ale... Ale jak to?! – Oburzyła się. Jej wzrok był morderczy. Wbrew temu jak zachowywała się wcześniej, kochała rodzeństwo i nie mogła uwierzyć w to co mówi nowy król. Z miejsca uznała go za szaleńca i łgarza.
– Pozwól, że wyjaśnię ci wszystko po kolacji. Zapraszam, mamy kilka wolnych komnat dla gości, odświeżysz się i odpoczniesz.
– Ale co z moim rodzeństwem?
– Zapewniam, że nic im nie jest – mówił tak spokojnie i miło, że Łucja dała się w końcu przekonać, choć nadal uważała go za szaleńca i łgarza. Mimo tego, że się zgodziła, postanowiła mieć się na baczności.

W tym samym czasie, gdy Łucja odświeżała się na Ker – Paravelu, Edmund wraz z Lilianą rozmawiali o planie odbicia przyjaciół.
Rudowłosa siedziała na ziemi, opierając się o ścianę. Przyglądała się swojemu odbiciu w ostrzu miecza. Czuła jak jej mózg pulsuje od nadmiaru myśli. Edmund siedział obok dziewczyny i patrzył na to co robi.
– Wiem! – Liliana natychmiast wstała.
– Hę?
– Po prostu weźmiemy naszą armię, wtargniemy do zamku i ich odbijemy!
– Wiesz, nie chcę cię martwić, Lily... Ale metoda „z buta wjeżdżam” tutaj chyba nie zadziała.
– No to ja już nie mam żadnych pomysłów – mruknęła zrezygnowanym tonem i opadła na podłogę. Opadała z sił i żaden logiczny plan nie przychodził jej do głowy. Oparła się o ramie chłopaka. Czuła jak jej powieki robiły się coraz cięższe, aż w końcu zasnęła. Chłopak poszedł w jej ślady i również zasnął.

Tymczasem w zamku, Łucja krążyła po korytarzach. Na Ker – Paravelu było okropnie nudno. Nie działo się nic. Nagle, w jednym z korytarzy, usłyszała czyjąś kłótnię. Schowała się za ścianą, lekko wychyliła głowę by zobaczyć kłócących się. Młody, wysoki chłopak o ciemnych włosach kłócił się ze szczupłą kobietą w zielonej szacie. Stała tyłem więc Łucja nie widziała jej twarzy, za to bardzo wyraźnie słyszała jej szorstki głos.
– Nie kłam! – wrzasnęła, a po korytarzu rozniósł się odgłos głośnego plaśnięcia. Ciemnowłosy chłopak złapał się za policzek.
– Przecież nie kłamię! Nic nie zrobiłem! Mogłabyś być dobrą matką i dać mnie i Ines spokój. Tak w ogóle to ją też mogłabyś uwolnić – mruknął chłopak.
– I co jeszcze? Może Pevensiech i tę pozostałą dwójkę też uwolnić?
– Pevensiech możesz, ale tej rudej małpy nie próbuj, a tamtego kolesia i Avę możesz zostawić jej do towarzystwa.
„Kolesia? Czyżby miał na myśli Damiena?”, pomyślała Łucja. Uśmiechnęła się lekko na myśl o nim. Tak dawno go nie widziała. Serce zaczęło bić jej w szaleńczym tempie. Tak dawno go nie widziała. Miała ochotę wbiec do korytarza i nakazać kobiecie go uwolnić, ale nie mogła się wydać. Co by sobie o niej pomyśleli? Zapewne zmieniliby jej przydomek „Mężna” na „Wścibska”. Taka wizja przyszłości jej nie przekonywała. Postanowiła zaczekać, aż kobieta pójdzie. O wiele prościej byłoby porozmawiać z przystojnym młodzieńcem. Czuła, że jest on po stronie jej rodzeństwa, więc nie miała obaw.
– Zobaczę co da się zrobić, ale jeśli dowiem się, że coś kombinujecie, zabiję cię, synu – warknęła, otwierając drzwi jednej z komnat. Weszła i zamknęła za sobą drzwi.
Łucja stała przez chwilę w miejscu. Była wstrząśnięta. Nie wiedziała jak można grozić śmiercią własnemu dziecku. Szybko się otrząsnęła. Powoli weszła do korytarza. Chłopak zdawał się jej nie widzieć, nawet gdy stała przed nim.
– Czego chcesz? – spytał, gdy tylko ją zauważył. Pevensie złapała się za głowę. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę.
– Ja... Ja słyszałam jak...
– I co to zmienia?
– Hę? Mniejsza. Chcę wiedzieć co stało się z moim rodzeństwem, Damienem, Avą i Lilianą. Możesz udzielić mi odpowiedzi?
– Jesteś Łucja, jak mniemam? Cóż, Zuzanna, Piotr i Damien są w więzieniu, a Edmund i Liliana zdążyli zbiec, gdy nas zabierano.
 – Czekaj, ale jest jeszcze jakaś rudowłosa dziewczyna w więzieniu, więc jeśli nie Liliana, to kto?
– Cyntia, siostra Liliany.
– Czemu nie chcesz uwolnić jej i Damiena?
– Co to? Przesłuchanie? Ruda mnie nienawidzi, a ten jej kolega za bardzo lubi moją siostrę – prychnął. Przez głowę Łucji przeleciały tysiące myśli. Za bardzo lubi jego siostrę...
– Czy twoja siostra, Ines, też go lubi?
Chłopak uśmiechnął się chytrze.
– Zazdrosna?
– Ja? Ależ skąd!
– Ta, jasne... Nieważne. Wszystko ci wytłumaczę, ale nie tutaj. Chodźmy do mojej komnaty, dam nikt nie będzie przeszkadzał. Za mną. A tak w ogóle, mam na imię Lennox.
Łucja nie miała wyjścia. Westchnęła. Nie wiedziała czy zrobiła to by opanować zazdrość czy dlatego, że nie koniecznie miała ochotę przebywać z dziwnym chłopakiem. Ale w końcu musiała dowiedzieć się co stało się z jej rodzeństwem i dlaczego trafili do więzienia. 


KONIEC

Hejka!
Aye!
Czyżby to był pierwszy rozdział, który napisałyśmy razem?
Napisałyśmy? Przecież byłaś zajęta montowaniem!
I co z tego? Mój MEP (bo tak to się chyba fachowo nazywa) będzie piękny! I nie, nie ma w nim aż tak dużo GrayZy jakby Ci się mogło wydawać. Przynajmniej na razie XD. A poza tym, nie zwalaj całej winy na mnie! To ty miałaś wenę tylko do Olimpijskich Herosów i tylko o nich pisałaś. I przy okazji wymyśliłaś nową koncepcję na bloga... Jak? Jak?!
Dobra, obie nawaliłyśmy, ale są wakacje i nie koniecznie chce się nam coś robić.
Wybaczcie!
Tak w ogóle to Aya stworzyła nową zakładkę Autorki. O mnie w zasadzie wiecie wszystko, ale o Ayi? Dowiedzcie się czegoś o niej właśnie tam!
Do następnego razu!
Pozdrawiamy!

Aya i Zjawa


3 komentarze:

  1. O tak, zazdrosna Łucja <3 Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam się śmiać XD
    Smutam, że ten rozdział taki krótki, bo nie mam się do czego odnieść.
    A nie, jest jeszcze Lily planująca odbicie przyjaciół. Jednak jeśli nic innego nie wymyślą to trzeba będzie zastosować metodę "z buta wjeżdżam", bo lepiej to, niż nic.
    Znowu boleję nad brakiem Piotreła. Po przeczytaniu zakładki "autorki" pozostaję mi tylko jedno...
    GABRYSIA, CHCĘ WIĘCEJ PIOTREŁA.
    Jestem zdegustowana tym, że nikt oprócz mnie nie komentuje. Halo, ludzie, ogarnijcie się. Ja rozumiem szkołę, naukę, ale mamy wakacje. Komentarze serio motywują, a dziewczyny piszą naprawdę świetne opko. Zatem zepnijcie tyłki. Dziękuję.
    Weny dziewczęta, weny.
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrosna Łucja? To co planuję to jeszcze nic :)
      Postaram się namówić Monię na napisanie czegoś dłuższego. No, najpierw muszę skończyć jeszcze jeden zwiastun na dziś (brawo Łucja!). No cóż, może do pierwszej w nocy się wyrobię XD.
      Uuu... Bój się. Jak ja ją tak nazywam to grozi, że wsadzi mnie do szafy XD.
      Ojej, dziękujemy <3
      Aya

      Usuń
    2. Ja wciąż czekam na nowy rozdział, Ayo (to się odmienia?) i Gabrysio XD (Przepraszam! Nie mogę się już do Ciebie inaczej zwracać to silniejsze ode mnie! XD) A ja się dziwię, dlaczego nie mam przyjaciół XD

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis