środa, 27 kwietnia 2016

Rozdział 09


Rozdział zadedykowany Bells, która zauważyła coś co ja przeoczyłam. Dziękuję! Starałam się by było ciut więcej Piotreła ^^. 

09. Jaskinia 

Szli od kilku dni. Pogoda nie dopisywała, prawie cały czas lało. Przez niesprzyjające warunki musieli robić częste postoje. Pewnego dnia Liliana miała już dość i jechali, moknąc.
– Liliano, kocham cię ponad życie, ale ja ciebie chyba kiedyś zabiję – powiedział Edmund, odgarniając ciemne włosy z twarzy.
– Jestem za szybka – mruknęła, wtulając się w chłopaka.
– Ale nie umiesz jeździć konno.
– Ale za to umiem latać na gryfach!
– A masz jakiegoś? – zażartował, ale szybko zrozumiał, że był to błąd. Dziewczyna zamilkła, a jej uścisk się rozluźnił. – Przepraszam, nie powinienem.
– Nieważne... – westchnęła. Piotr popatrzył na zakłopotanego brata. Edmund co chwila otwierał usta by coś powiedzieć.
– Słuchajcie, myślę, że moglibyśmy się rozdzielić. Lennox mówił, że to gdzieś tu. Co wy na to? – powiedział Piotr, zatrzymując swojego konia. – Rozdzielimy się na trzy grupy, jedni pójdą w prawo, drudzy w lewo, a trzeci w przód. Wyposażyliśmy się w rogi, więc gdy kogoś znajdziemy, będziemy mogli się przywołać.
– Brzmi logicznie. Nie spodziewałam się tego po tobie – mruknęła Ava.
– Świetnie, w takim razie Edek idzie z Lilianą, ty z Avą, a mi zostaje Damien – oznajmiła Zuzanna.
– Ej! Mówisz to jakbym był najgorszym złem tego świata! – oburzył się Archenlandczyk.
– Świetnie Mamy grupy i o nikim nie zapomnieliśmy! – mruknęła Cyntia, posyłając im ironiczne spojrzenie.
– Idziesz z nami, nie zamierzam być sam na sam z Piotrem– zarządziła Avalon.
– Postanowione! Ruszamy! – oznajmił Piotr nieco zadowolony z faktu, że ktoś będzie powstrzymywał Avę przed zabiciem go, a z drugiej strony chciałby być z nią sam na sam, patrzeć w jej niebieskie tęczówki i rozmawiać o tym co między nimi jest. Popatrzył na Cyntię, która puściła mu oczko jakby wiedziała czego tak naprawdę chciał. Uśmiechnął się mimowolnie.
Wszyscy zeszli ze swoich koni, uznali, że tak będzie im wygodniej i ruszyli w drogę.

Piotr, Ava i Cyntia poszli w prawo. Szli bez słowa. Ava trzymała łuk w dłoni, Cyntia noże, a Piotr miecz. Nie był to ten, który dostał podczas pierwszej wizyty w Narnii i musiał przyznać, że jest mu trochę smutno z tego powodu. Cyntia szła przodem, obserwując wszystko uważnie. Może i niektóre cechy wyglądu i charakteru były podobne do tych jej siostry, ale na dało się ukryć, że Cyntia jest bardziej władcza i dużo mniej nerwowa. Nagle coś ją zainteresowało. Nie zwracając uwagi na swoich towarzyszy ruszyła przed siebie. Piotr i Ava popatrzyli na siebie, a potem ruszyli za nią.
– Jaskinia – szepnęła Cyntia.
– To chyba przydałoby się ją sprawdzić – powiedziała Ava i ruszyła, a za nią Piotr. Rudowłosa stała patrząc na jasnowłosych towarzysz, którzy zdążyli już wejść do jaskini.
– To chyba nie jest najlepszy... – popatrzyła w górę. Szare głazy stoczyły się na ziemię. Cyntia odbiegła od jaskini, a Piotr i Ava zagłębili się w nią. Wspaniały osłonił Archenlandkę. Po chwili nastała cisza. Kamienie zasłoniły wejście jaskini.
– Czyli tak będzie wyglądał mój koniec? – mruknęła Ava.
– Spokojnie, masz przecież róg... – powiedział Piotr, a potem popatrzył na pas dziewczyny. – Cholera! Musiał wypaść gdy się osłaniałem.
– Ej! Żyjecie tam?! – krzyknęła Cyntia.
– Tak! – odpowiedzieli oboje.
– Nie pozabijajcie się tam! Poszukam pomocy! – krzyknęła i pobiegła poszukać swojej Zuzanny i Damiena. Lilianie i Edmundowi wolała nie przeszkadzać.
Piotr i Ava zostali sami, owinięci ciemnością i krępującą ciszą.
– Może wyjęlibyśmy mniejsze kamienie i wprowadzili tu trochę światła, co ty na to? – spytał Piotr. Jego głos był powolny i delikatny, jakby ważył dokładnie każde słowo.
– Dobry pomysł – zgodziła się Ava. Wspaniały tego nie widział, ale dziewczyna uśmiechnęła się. – Tak w ogóle to cieszę się, że mogliśmy się znowu zobaczyć. Tęskno mi było. Tak, za tobą też tęskniłam.
– Mówisz tak, jakbyśmy mieli się już nigdy nie zobaczyć –mruknął i spojrzał na dziewczynę. Trochę światła przedostało się do jaskini, oświetlając jej twarz. Wyglądała delikatnie. Nie biła od niej ta wieczna niechęć do Piotra, co zdziwiło trochę chłopaka.
– Em... Mogę o coś spytać?
– Już spytałeś – powiedziała z uśmiechem. – Ale jeżeli masz jeszcze jakieś pytanie to możesz śmiało mi je zadać. Zmierzę się z nim.
– Dlaczego zawsze mnie obrażasz i poniżasz? – spytał. Dziewczyna zamarła w bezruchu. Oparła się o kamienną ścianę i zaczęła się intensywnie zastanawiać.


– Byłoby dziwnie gdybym po tylu latach udawania, że cię nienawidzę nagle przestała – oznajmiła, mówiąc powoli. Dobierała każde słowo z rozwagą. – Byłoby dziwne gdybym nagle zaczęła cię lubić.
– A lubisz?
– Może.
Między nimi zapanowała głucha cisza. Słychać było tylko kapanie deszczu. Zaczął znowu lać. Oboje patrzyli się na siebie, ale żadne z nich nie zabrało głosu. Czuć było napięcie między tą dwójką, ale żadne z nich nie próbowało rozluźnić nieco sytuacji. W końcu oboje oderwali od siebie wzrok.
– Piotrek? – zaczęła w końcu Avalon.
– Co? – spytał, przenosząc wzrok z kamiennej ściany na jasnowłosą. Archenlandka chwyciła go za kołnierz koszuli i przysunęła do siebie, a potem pocałowała.
– Tylko nie myśl, że przestałam myśleć, że jesteś głupi – powiedziała z uśmiechem i ponownie oparła się o kamienną ścianę. Piotr zrobił to samo, ale nie odezwał się ani słowem.

Nie wiedzieli ile już tam siedzą, ale gdy usłyszeli głos Edmunda i Zuzanny poczuli się szczęśliwi. W końcu przybyła pomoc. Ich wybawiciele od razu zaczęli zajmować się większymi kamieniami. Słychać było ich głosy. Piotrowi zdawało się, że Liliana konkuruje z Edmundem i Damienem o to kto weźmie więcej kamieni. Słychać było, że wygrywała. Avie zdawało się, że słyszy kogoś jeszcze.
Odsiecz szybko uporała się z kamieniami i jasnowłosi mogli szybko wydostać się na zewnątrz.
– Cyntia, gdzieś ty była? – spytała wyraźnie poirytowana Ava. Ściemniało już się, a do jaskini weszli gdy było jasno.
– Musiałam ich znaleźć i przy okazji nie wystraszyć Damiena. To trudne! –oznajmiła rudowłosa.
– Dzięki – prychnął Archenlandczyk.
– Mniejsza, to jest osoba, której szukamy. Wszystko mu już wyjaśniliśmy, ale jest mały problem... – odezwała się Zuzanna.
– Mały problem? – spytał Piotr.
– On... Tak jakby nie mówi po naszemu i do tego słabo pisze. Spróbuj to przeczytać! – podał mu kartkę. Jasnowłosy chwycił ją i zaczął czytać, a raczej próbował coś przeczytać. Obracał papier w każdą z możliwych stron, ale nic nie przynosiło efektu. Były to tylko znaczki nie do rozczytania.
– Ktoś z was jeszcze próbował na to zerknąć? – spytał jasnowłosy, wyciągając kartkę ku towarzyszom. Damien zerknął na znaki
– To przypomina te znaczki ze słowników tego całego profesora Kirke. Słowniki Chinijski, Jakoński i... em... Ruskijski!
– Chiński, Japoński i Rosyjski – poprawił do Edmund.
– Mniejsza o to! Grunt, że żadne z nas nie zna żadnego z tych języków.
– A może narysujesz nam o co chodzi? – spytał Edmund. Ich nowy towarzysz ochoczo kiwnął głową, a potem gestem nakazał by szli za nim.
Po niedługim czasie byli już w jego chacie. Było tam przytulnie i ciepło. Liliana niemal od razu opadła na bujany fotel i odetchnęła z ulgą. Deszcz co chwila przestawał i ponownie zaczynał lać. Na szczęście nie byli już na zewnątrz, a pod dachem. Cyntia, Damien i Edmund zasiedli przed kominkiem i wyciągnęli nieśmiało dłonie ku ogniu. Ava krzątała się po małej kuchni. Tam było małe palenisko nad którym dziewczyna grzała wodę. Zuzanna zaoferowała jej swoją pomoc, ale Archenlandka stanowczo odmówiła.
Najstarsi z rodzeństwa Pevensie usiedli przy stole i zadawali nowemu znajomemu mnóstwo pytań. Ważyli ostrożnie każde słowo. Starali się formułować pytania w taki sposób by można było odpowiedzieć na nie tak lub nie. Gdy elf zakończył swoją pracę wszystko stało się jasne. On znał ich mowę, jednak Zielona Czarownica obcięła mu język kilka lat temu. Chciał również by to oni przekazali ich potencjalnej armii wiadomość w czasie zgromadzenia, które zorganizowaliby następnego dnia rano. Wszyscy zgodzili się na ten plan. Nie marzyli by w tej chwili zbierać armię. Teraz marzyli tylko o tym by coś zjeść i pójść spać. i tak też zrobili.

Następnego dnia poszli do wioski. Jej mieszkańcy z zainteresowaniem wyszli z domów i wysłuchali przemawiających. Piotr, Zuzanna, Edmund i Ava poczuli się jak za dawny lat gdy władali swoimi krajami.. Niektórzy mieszkańcy wybuchli gromkimi brawami, a niektórzy nie byli aż tak optymistycznie nastawieni, ale Liliana szybko załatwiła tę sprawę gdy zaczęła bawić się swoim mieczem. Podrzucała nim, robiła ewolucje i łapała bez zranienia ani zabicia nikogo. Zebrali ogromną sumę chętnych.
– Ruszamy wieczorem! – krzyknął Edmund. Trzeba było przyznać, że w jego głosie była pasja i charyzma. Zachęcony tłum krzyknął i poszedł przygotować się na wyprawę.
– To będzie męcząca podróż – mruknęła Zuzanna. Wszyscy się z nią zgodzili i również poszli się przygotować.

Wieczorem ruszyli. 

Koniec


Hejka!
Wybaczcie, że rozdział dopiero teraz. Wena mnie opuściła jeśli chodzi o Narnię, za to mam pełno pomysłów na ff z anime, które zdarza mi się obejrzeć (Fairy Tail...) albo jakieś swoie opowiadanie, ale koniecznie z postaciami w stylu mangowym (ostatnio ciągle to rysuję). Zapewne napisze coś sobie by zapełnić wolne gigabajty na moim laptopie xD.
Jeszcze raz przepraszam za tak długie spóźnienie, na Siostrzeńcu rozdział pojawił się wcześniej, ponieważ miałam więcej napisane. Także ten...
Do zobaczenia w komentarzach!

Zjawa

5 komentarzy:

  1. Ja wiem, że jestem niesamowicie spostrzegawcza xD

    Powiem Ci, że trochę się wkurzyłam, w momencie, gdy dzielili się na te grupy. Cynthia, znienawidziłam Ci na te kilka zdań xD
    Jak dobrze, że potem Aviotr był uwięziony w tej jaskini ^^ W końcu mieli trochę czasu dla siebie i w pełni go wykorzystali ^^

    "– Byłoby dziwnie gdybym po tylu latach udawania, że cię nienawidzę nagle przestała – oznajmiła, mówiąc powoli. Dobierała każde słowo z rozwagą. – Byłoby dziwne gdybym nagle zaczęła cię lubić." - fakt faktem, że gdy Ava przestanie znęcać się nad Piotrełem, będzie tak jakoś dziwnie. Więc niech się znęca. Ale też niech będzie soł romantik. Powodzenia, Zjawo.

    Wyobrażam sobie końcową scenę. Piotreł, Edmund, Zuza i Ava przez kilka godzin w pocie czoła wygłaszają jakieś zachęcające przemowy, a Lily parę razy podrzuca miecz i od razu sami chętni xD

    No to pozostaje mi życzyć Ci dużo weny na Narnię :D

    Czuwaj,
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jesteś, jesteś! Niby mój fanfic, ale ja tego nie zauważyłam.
      Teraz będę starała się by dogryzała mu, ale w taki uroczy sposób. Będą się po prostu droczyć :)
      Lily ma wrodzony dar przekonywania!
      Dziękuję za komentarz!
      Zjawa

      Usuń
    2. Uhuhu, czyżbym była jedyną osobą, która skomentowała rozdział u Zjawy? Czy to możliwe? Jestem nie tylko pierwsza, ale i jedyna! XD Szczyt mojej kariery (tak się mówi? XD)
      Bells

      Usuń
    3. I dlatego ni ma rozdziału. No dobra, tak naprawdę nie zaczęłam go nawet pisać i najprawdopodobniej będzie dopiero w przyszłym tygodniu jak opadnie moje podekscytowanie Kapitanem Ameryką (to już w piątek!)
      Ale coś czuję, że niedługo koleżanka zrobi tutaj wielkie wejście. Ostatnio skomentowała Siostrzeńca "bo Evan" to tu skomentuje, bo Logan XD
      A Ty lepiej zacznij coś pisać, bo brakuje mi Twoich opowiadań c':

      Usuń
  2. Aye Mangozjebie!
    Czytam, bo... Ej! Na przewidywanie przyszłości się nie umawiałyśmy!
    Pewnie już wiesz kto jest moim ulubionym bohaterem. Damien ♥♥♥♥♥♥♥♥!
    Ten moment kiedy wiesz dlaczego Cyntii tak długo nie było, ale nie możesz o tym powiedzieć, bo to taki spoiler... :c
    Ava i Piotreł ♥ To słodkie, ale nadal wolę Damiena ^^
    Racja, Lily ma wrodzony dar przekonywania hehe!
    To weny, Monisiu!
    Aya

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis