niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział 08



08. Skup się na zadaniu

Zapadła noc.  Na niebie świeciły miliardy gwiazd. Zamek zdawał się opustoszeć. Było cicho, jedyne szmery dobiegały z komnaty Lennoxa. Liliana siedziała po turecku na jego łóżku wraz z Edmundem i Cyntią. Wlepiła w gościa swoje zielone oczy. Była bardzo podejrzliwa. Niezbyt ufała gościowi, który chciał by przyszła tylko jej młodsza siostra. Postanowiła, że nie będzie odstępowała Cyntii na krok. 
– Możesz już powiedzieć czego chcesz? – warknęła Liliana. Nie siliła się na miły lub chociaż uprzejmy ton.
– Trochę milej, ruda. Właściwie to chciałem się spytać, czy nie macie żadnych pytań?
– Czy... Czy ja cię przypadkiem już kiedyś nie spotkałam? – spytała cicho Ines, wychylając się lekko zza Damiena. Lennox uśmiechnął się lekko.
– A już myślałem, że nigdy nie spytasz, siostrzyczko. Widziałaś mnie kilka razy, może trzy albo cztery. Pewnie już dawno wyrwałabyś się z tej wyspy gdyby nasza matka nie postanowiła zamknąć mnie w podziemiu i trochę pogrzebać ci we wspomnieniach. Przyrzekłem, że będę jej pomagał, uwierzyła mi, ale nie przypuszczała, że umiem kłamać i uważa, że nie jesteś dla niej żadnym zagrożeniem. I może rzeczywiście nie jesteś, do czasu. Zapewne zastanawiacie się o co chodzi. Mówi wam coś Zielona Czarownica?
– Ona nie żyje – powiedziała cicho Ines.
– Żyje i ma się dobrze, widzieliście ją już. Chce się zemścić, gdybym nie zgodził się jej pomagać pewnie nie wypuściłaby mnie z podziemia. Byłem tam dłużej niż Rilian i nie chcę tam wrócić. To co nasza matka tam wyprawiała było straszne. Może nie ma tyle mocy co Jadis, ale również jest potężna i na pewno okrutna.
– Chwila, chwili... Czy on właśnie powiedział, że to wasza matka? – spytał Edmund, przerzucając wzrok z Lennoxa na Ines. Dziewczyna spuściła głowę i ponownie schowała się za Damienem.
– Tak właściwie, dlaczego nam to mówisz i dlaczego mamy ci ufać? – wyrwała się Ava. Dziewczyna przybrała królewski wyraz twarzy. Wyglądała wtedy jak potężny władca zdolny do wszystkiego, nawet do zamordowania Lennoxa gołymi rękami. Ines była jej wdzięczna w duchu za to, że zmieniła temat.
– Szukam armii, a że jej siostra – wskazał Lilianę – mnie śledziła to uznałem, że nie ufa mi ani osobom, z którymi przybyłem więc uznałem, że jesteśmy po tej samej stronie.
– Ale jak widzisz, my nie jesteśmy armią – mruknęła Cyntia.
– Ale możecie ją utworzyć. Mnie i Ines zaczną podejrzewać, a was nie. Nie wiem jak udowodnić wam swoją lojalność. Wyruszylibyście jutro w nocy na północ. Tam jest pewien elf, któremu udało się uciec z podziemia Zielonej Czarownicy, on udowodni moją lojalność i może wam pomóc w zbieraniu armii. O ile mi wiadomo matka ma zamiar zacząć działać za sześć dni. Mi ludzie nie zaufają, ale wam – tak. W tym czasie ja dopilnowałbym by Ines nic się nie stało, wysyłałbym wam tez wiadomości o tym co dzieje się w zamku. To jak? Wchodzicie w to?
Popatrzyli na siebie, a potem na Lennoxa. Nie wyglądał jakby kłamał, ale kto go wie. Nikt nie był do niego pozytywnie nastawiony. Nikt prócz Edmunda.
– Wchodzimy w to.
– Zwariowałeś? – Liliana zmierzyła swojego ukochanego wzrokiem.
– Nie, ale jeżeli chcieliby się nas pozbyć musieliby wiedzieć o naszym przybyciu, a o tym nikt nigdy nie wie.
– Eh... Dobrze, ale robię to tylko ze względu na ciebie – prychnęła przez zęby. Reszta również się zgodziła i wszyscy rozeszli się do swoich komnat.

Dzień zleciał szybko. Nie wychodzili praktycznie z komnat. Odpoczywali przed podróżą, do której chyba tylko Edmund był pozytywnie nastawiony. Reszta była nieufna. Nie chciało się im wierzyć, że to nie jakaś okropna pułapka. Liliana oczywiście wierzyła Edmundowi, ale to jej jakoś nie pasowało. Najbardziej zestresowana była Ines, która miała zostać w zamku. Chyba wolałaby wyruszyć z nimi. Ale z drugiej strony cieszyła się, że może w ten sposób uniknąć nieprzyjemnych dla niej rozmów. Jej postanowienia by być obojętną nijak się sprawdziły. Poczuła, że są to jej przyjaciele. Do jednej osoby może coś jeszcze innego, może jakieś głębsze uczucie. Była sobą nieco rozczarowana.
Gdy zapadł zmrok pomogła się im spakować. Oczywiście najpierw powiedzieli Rilianowi, że chcieliby zwiedzić nową dla nich Narnię za panowania jego i Kaspiana X Żeglarza. Książę zaproponował, że da im nawet konie i mimo protestów Liliany przyjęli ten ciepły i miły gest. Przygotowali potrzebne rzeczy i mogli poświęcić ostatnią godzinę na odpoczynek przed podróżą.
Jakieś piętnaście minut przed wyruszeniem Damien chodził po zamku. Miał mętlik w głowie. Chciał wypytać o wszystko Ines.
„Czyli ten koleś to jej brat, są rodzeństwem, ich matką jest ta cała czarownica. Ale dlaczego on nas ostrzega? Dlaczego nie był na wyspie? Ile on ma właściwie lat? Też żyje wiecznie? A może ta czarownica urodziła to coś kiedy była już w Narnii?” – myślał, chodząc w kółko i drapiąc się po głowie. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Przysiadł na drewnianym taborecie i rozejrzał się po pomieszczeniu. Nawet nie zauważył, że zszedł do jakiejś piwnicy. Za nim spał jakiś pijany służący. Skąd wiedział, że był pijany? Po tym, że był otoczony trzema butelkami po czerwonym winie, a czwartą trzymał mocno zaciśniętą w dłoni. Miał przyjrzeć się reszcie pomieszczenia, ale jego wzrok przykuło coś ciekawszego, a właściwie to ktoś ciekawszy. Postać schowała się szybko za drzwi.
– Widzę cię, Ines – powiedział prawie szeptem, ale głos wydawał się głośniejszy w tym pomieszczeniu. Dziewczyna wychyliła się zza drzwi. – Co tu robisz?
– Ja nie... nic... – wyjąkała, pocierając swoje ramiona.
– Co jest za tymi drzwiami?
– Nic wartego uwagi.
– Mieszkasz tam? – spytał, wskazując na pomieszczenie za drzwiami.
– Nawet jeśli, to nie powinno być twym zmartwieniem – odparła. Damien uśmiechnął się cwaniacko i zaczął iść w stronę drzwi. Ines zatrzymała go ręką. – Nie.
– Zmuś mnie, masz pięć minut. I nie myśl, że będziemy tak bezczynnie stać do czasu gdy będę musiał wyruszyć w niebezpieczną podróż. Nie wyruszę póki nie dasz mi zobaczyć co jest w tamtym pokoju lub mnie jakoś nie odwiedziesz od tego pomysłu – powiedział nadal się uśmiechając. Zrobił krok w tył. Dziewczyna rozejrzała się uważnie. Westchnęła głęboko. Damien był przygotowany na jakąś długą i nudną mowę, ale nie na to co się faktycznie wydarzyło. Ines zbliżyła się do niego. Dzieliło ich kilka centymetrów. Z każdym jej wolnym ruchem coraz mnie. W końcu ze zdecydowaniem zrobiła to co chciała zrobić. Zbliżyła do niego swoje usta, a gdy on zrobił to samo walnęła go otwartą dłonią w twarz. Damien nie koniecznie tego się spodziewał. Złapał się za twarz. Przeszył go piekący ból. Popatrzył na dziewczynę ze zdziwieniem.
– Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele – powiedziała, opanowując emocje. Raz był bardzo zamknięta w sobie, ale czasami potrafiła twarda. Popatrzyła na ślad swojej dłoni znajdujący się na jego policzku. Zwiesiła głowę, miała wyrzuty sumienia, że to zrobiła. Jedyna osoba, która była dla niej tak dobra, a ona ją bije. – Ja... ja... przepraszam, aniele. –wyjąkała. Uśmiechnął się delikatnie na te słowa. Dziewczyna odwzajemniła gest, po czym popatrzyła na zegar stojący za nimi.
– Uważaj na siebie – szepnęła, podchodząc do niego. Tym razem nie pobiła go, zrobiła coś znacznie przyjemniejszego. Pocałowała go. 


I mogliby tak stać nawet do końca świata, ale Liliana miała co do nich inne plany. Stanęła na schodach i patrzyła na nich, całujących się, dobrą minutę nim przemówiła.
– Musimy iść – wydusiła z siebie i natychmiast ruszyła po schodach na górę. Ines i Damien zarumienili się trochę.
– Przepraszam... – wyjąkała.
– Nic się nie stało – mruknął choć wolał powiedzieć coś w stylu : „Powinnaś bić mnie częściej. Częściej musiałabyś przepraszać w taki sposób”. Ale nie powiedział tego. Oboje ruszyli po schodach na górę.

Jechali na koniach. Liliana kurczowo trzymała się Edmunda. Nie ufała tym zwierzętom. Można by powiedzieć, że nawet ją przerażały. By nie zaprzątać sobie myślą o zleceniu z tego diabelskiego zwierzęcia postanowiła skupić się na towarzyszach. Cyntia z zadowoleniu hasała na swoim koniu, Ava dumnie siedziała na śnieżnobiałej klaczy, Piotr również, a Damien z zamyśleniem wpatrywał się w przestrzeń. Miał nieobecny wzrok i lekki uśmieszek na twarzy. Dziewczyna zmarszczyła brwi.
– Mógłbyś przybliżyć się do Damiena? Muszę z nim porozmawiać o czymś dość ważnym. – spytała, szepcząc Edmundowi do ucha.
– Jasne, nie ma sprawy – powiedział z zadowoleniem i po chwili znaleźli się tuż obok Archenlandczyka. – Gadaj. – Edmund obejrzał się za siebie, ale Liliany tam nie było. Popatrzył w bok. Ruda usadowiła się za Damienem, z którym trochę odjechali. Dziewczyna wolała by była to choć trochę bardziej prywatna rozmowa. Odgarnęła włosy Damiena sprzed twarzy.
– Witaj – mruknęła. – Skup się na zadaniu.
– O czym mówisz? Jestem skupiony – odpowiedział dziwnym tonem. Liliana nie mogła odgadnąć jego uczuć. Jakby był trochę rozmarzony, zły i  niepewny równocześnie.
– Wiesz o czym mówię, nie zakochuj się. Po pierwsze, nie znasz jej. Po drugie, ona jest nieśmiertelna. Nie możesz jej ot tak ufać i się w niej zakochiwać. Skup się – powiedziała ostro, dając znak Edmundowi by podjechał bliżej, a gdy tak zrobił zgrabnie przeskoczyła z jednego konia na drugiego, posyłając Damienowi mroźnie spojrzenie. Archenlandczyk zwiesił głowę.
„Skup się na zadaniu, Damien! Skup się!” – powtarzał w duchu.

Koniec

Ja to mam wyobraźnie, nie?
Wyszło dziwnie, ale zawsze jest dziwnie, więc nic się nie zmieniło.
Najprawdopodobniej następny rozdział powinien pojawić się dopiero po testach gimnazjalnych (do których nie chce mi się uczyć).
Tak w ogóle to zapraszam na tego drugiego blogaska, bo tam też coś jest.
W każdym razie to na tyle.
Życzę powodzenia wszystkim, którzy tak jak ja będą musieli zmierzyć się z egzaminem gimnazjalnym (matmo, nadchodzę!).
Pozdrawiam,

Zjawa

4 komentarze:

  1. Witam z krańca internetów!
    ( zawsze chciałam to powiedzieć)
    Czy ciebie również rozpiera radość, że testy gimnazjalne są za... Pięć dni? Mnie tak. Z tego szczęścia chce mi się skakać. Pod pociąg.
    Ines to taka typowa kobieta :v
    Spoliczkowała faceta, dlatego że chciał ją pocałować. No okej, rozumiem.
    Ale żeby w ramach przeprosin pocałować go?
    The fuuuck...
    Liliana to prawdziwy mistrz wyczucia czasu :D Okej, całują się. No nawet fajnie razem wyglądają. Wbijam do nich za trzy, dwa...!
    Jeden!
    Jeeej, Lenoś nie jest zły ^-^ Teraz czas na zbieranie armii krwiożerczych wiewiór i wbijamy do podziemi!
    Bez obrazy, ale Avalon mnie trochę denerwuje. Wcześniej fajnie było jak dokuczała Pietrełkowi, a teraz... Zacytuję z poprzednich rozdziałów ( Tak dopiero teraz to zauważyłam... xD : "Ava usiadła jak najdalej od Piotra, ale nie przeszkadzało jej to w ciągłym mówieniu mu jakim to jest kretynem." Okej, rozumiem że kocha Piotra w swój własny sposób, ale nie widziała go z trzy lata a jedyne co robi to go wyzywa.
    Za chwilę zajrzę na Siostrzeńca.
    Czyżby druga część? ^-^
    ~Scarlett Meadowes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka
      Testy gimnazjalne forever... Dobra, mam ochotę uciec jak najdalej i schować się pod koc albo uciec do Narnii albo zaciągnąć się do S.H.I.E.L.D. albo zostać X-Menem (nie, nie obchodzi mnie, że nie mam super mocy)
      Kobieca logika górą! Rób co chcesz! czyli nie waż się tego robić. Logiczne.
      I to jest ten moment kiedy zgrabnie będę przechodziła od Damiena do Liliany, a potem do reszty.
      Spokojnie, mam w tym swój cel. Ava jeszcze pokaże, że umie coś innego niż wyzywanie Pioterła c:
      Dziękuję za komentarz ^^
      Zjawa

      Usuń
  2. *śpiewa*
    Heloł, ic mi. Aj łos łonderink if after ol diz irs ju lajkt tu mit...

    A TERAZ OGŁOSZENIE PARAFIALNE.
    Przeczytałam cały blog o Digorym, bo jak chciałam czytać od momentu, w którym skończyłam, skapnęłam się, że nie wiem, o co chodzi, więc zaczęłam czytać od początku. No.
    Tutaj w sumie też. W sensie drugą część.

    Obczaiłam wygląd postaci i coś mi nie pasowało. Przeszukałam Twojego bloga i tadam!
    http://powrot-rodzenstwa-pevensie.blogspot.com/2015/10/rozdzia-xxiv.html

    Wytłumacz mi, jakim cudem Ines wygląda jak Nerissa?! Co to za szatański plan?! I dlaczego Edmund tego nie zauważył? ŁAT DA FAK?!

    Napiszę więcej, jak szok i umierające oczy miną. Ale serio, czy to jest przypadek?

    (I proszę, nie pytaj mnie, jak ja to zapamiętałam. Wcale nie czytałam obsesyjnie fragmentów z Piotrełem. Wcale. )
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UPS... Nie, spokojnie to nie szatański plan. Ja sama nie pamiętam co pisałam i jakie dawałam gify, więc to przypadek. Słowo Zjawy (to chyba niezbyt wiarygodne). Uznajmy, że są po prostu do siebie bardzo podobne (?)
      Możesz być spokojna, to tylko moje przeoczenie c:
      W nagrodę postaram się napisać coś żeby było dużo Piotreła c:
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis