niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 07


07. Goście

Gdy goście smacznie chrapali w swoich komnatach, Rilian siedział na skórzany fotelu w biurze. Na dębowym biurku miał porozrzucane mnóstwo papierów. Naprzeciw niego siedziała Ines. Dziewczyna przetarła zmęczone oczy. Czekała aż książę przemówi, ale ten milczał. 
– Em... Po co mnie wzywałeś, panie? – spytała w końcu, próbując nie ziewnąć.
– Ah... Tak... Właściwie to po co przybyli Legendarni Władcy? – spytał gdy wybudził się z zamyślenia.
– Tego nie wiem. Władcy przybywali zawsze gdy była taka potrzeba. To zazwyczaj oznacza niebezpieczeństwo, które będą musieli zwalczyć. Zawsze gdy jest to potrzebne, pojawia się ktoś z ich świata. Oni uważają to za przypadek, ale przypadkiem to nie jest. Nic nie dzieje się przypadkiem... Cóż, ale teraz zamiast zamartwiać się tym, musisz się przygotować do balu, panie. Został tylko tydzień. Przyjadą szlachcianki, księżniczki, królowie i królowe... Skoro rodzeństwo przybyło do Narnii, trzeba się przygotować i wybrać odpowiedniego sojusznika. A tymczasem, czy mogłabym wrócić już do swojej komnaty?
Rilian kiwną głową i machnął ręką na znak by szła, a on został sam w głębokim zamyśleniu.

Nikomu nie chciało się wstawać, a w szczególności dlatego, że życie w zamku budziło się wraz ze wschodem słońca. Rilian siedział na tronie, wpatrując się w przestrzeń. Głowę podtrzymywał ręką. Gdy zauważył Ines, przywołał ją do siebie, a potem nakazał przyprowadzić do siebie Piotra. Jasnowłosa kiwnęła głową i szybkim krokiem zmierzała ku krętym, drewnianym schodom. Zgrabnie szła po stopniach, stukając cicho obcasami. Przeszła przez cichy korytarz i lekko zapukała do drzwi komnaty Piotra. Gdy usłyszała pozwolenie na wejście, pchnęła drzwi, a potem zamknęła je za sobą. Uśmiechnęła się delikatnie w stronę blondyna, który siedział na łóżku w swoim swetrze, który miał w Anglii.
– Książę Rilian chciałby się z tobą widzieć, panie – oznajmiła. Piotr uniósł głowę w jej stronę. Kiwnął głową z uśmiechem.
– Jasne, zaraz do niego zejdę – powiedział, a gdy dziewczyna miała już wychodzić powstrzymał ją, chwytając za jej dłoń. – Wiesz, że nie musisz zwracać się do mnie panie, prawda? Jestem Piotr i tak masz się do mnie zwracać.
– Ja sobie życzysz, Piotrze. Ale proszę, pospiesz się. –wyrwała swoją dłoń i szybko wyszła z komnaty. A właściwie z niej wyskoczyła


Czym prędzej popędziła do Riliana. A gdy zeszła do sali tronowej zauważyła, że nie jest on sam, oczywiście nie wliczając w to strażników. Przed księciem stali mężczyzna, kobieta i chłopak wraz ze swoim dworem. Byli dla Ines bardzo znajomi, ale równocześnie nie mogła sobie przypomnieć kim są.  Odwróciła się, chcąc uciec niezauważalnie.
– Nie mówiłaś, że Baron Dara przybywa wraz ze swą żoną, synem i dworem, Ines. – Rilian zauważył dziewczynę, która odwróciła się ku nim.
– Nie wiedziałam, panie. To niezapowiedziana wizyta, a teraz przepraszam, mam mnóstwo  obowiązków – powiedziała i czym prędzej weszła do korytarza, na którego końcu znajdowały się drzwi do pałacowego ogrodu. Szła tak szybko, że nie zauważyła przed sobą Avy.
– Uważaj jak chodzisz – warknęła Archenlandka i obrzuciła ją chłodnym spojrzeniem. Dziewczyna była zła na Piotra, który wczoraj wpatrywał się w Ines jak w obrazek. Nie bardzo chciała dać to po sobie poznać, ale Damienowi, który właśnie zszedł po schodach, to zauważył. Przeszedł obok przyjaciółki i skierował się w stronę Ines. Wyjaśnianie Avie czegokolwiek nie miało sensu, szczególnie kiedy była zła. Mogłaby go zabić wazonem stojącym przy oknie. Wolał tę sytuację wyjaśnić z łagodniejszą od Archenlandki – Ines.
Otworzył drzwi do ogrodu. Od razu uderzył go zapach świeżej bryzy pomieszanej z zapachem kwiatów. Blondynka siedziała na ławce pod drzewem, opierając się o jego pień. Damien wziął głęboki oddech i powolnym krokiem podszedł do dziewczyny i usiadł obok. Popatrzyła na niego, wyglądała na zmartwioną.
– Wiesz, chciałem przeprosić za Avę. Ona... Ona jest zazdrosna o Piotra – tłumaczył.
– Dlaczego? Przecież między mną i Piotrem nie ma nawet przyjacielskich relacji.
– Bo chodzi o to, że on wczoraj się trochę w ciebie wpatrywał. No wiesz, nie dziwię się. Jesteś piękna – powiedział i po chwili ugryzł się w język. – To znaczy, no nie żebym ja coś... Ten... No...
Ines uśmiechnęła się i popatrzyła na niego. Uważała, że wygląda uroczo, gdy jest zakłopotany, ale nigdy by mu się do tego nie przyznała. Nie powiedziałaby o tym nikomu. Nie zamierzała szukać w Narnii miłości ani przyjaciół, których może stracić i już nigdy nie odzyskać. Wolała zostać co do nich neutralna dlatego poklepała go po ramieniu.
– Dobrze, aniele. Wiem o co chodzi – powiedziała z uśmiechem.
– Nie mów tak na mnie. Nie jestem żadnym aniołem, jestem po prostu Damien. Nikt ważny.
– Rozumiem, już więcej tak na ciebie nie powiem – oznajmiła, kierując wzrok na ziemię. – Chciałabym być teraz sama. Czy mógłbyś...
– Oczywiście – odparł, przerywając jej. Wstał i wrócił do zamku. W jej głosie słychać było niepokój. Wiedział, że coś się stało, ale czuł, że Ines nie do końca im ufa, że nie do końca jemu ufa. Uważał, że trzeba temu zaradzić. Odczuwał, że to może być ważne. W lepszym myśleniu zawsze pomagało mu strzelanie z łuku, ale nie wiedział gdzie są łuki, strzały i kołczan. Ba! Nie wiedział nawet czy mu to dadzą! Uznał, że watro spróbować i wybrał się na poszukiwanie łuku i strzał.

Tymczasem Cyntia zajmowała się obserwacją gości, których Rilian oprowadzał po Ker – Paravelu. Nikomu się oni nie podobali, ale tylko ona nie była zajęta całowaniem się z Edmundem, wściekaniem się na Piotra, siedzeniem w ogrodzie, szukaniem łuku i próbowaniem zrozumienia Avy. Szła za zwiedzającymi w odpowiedniej odległości. Gdy weszli do biblioteki ukryła się regałem z książkami. Nagle zauważyła czyjś ironiczny wzrok przed sobą. Dwóch książek, które powinny znajdować się na półce nie ma. To by wyjaśniało oczy.
– Nie umiesz ty śledzić ludzi. – zza regału wyłonił się syn Barona Dara. Około osiemnastoletni chłopak oparł się o ciemny regał. – Lennox – powiedział, wyciągając do niej dłoń.
– Cyntia – mruknęła, krzyżując ręce na piersi.
– Dobra, rozumiem. Próbuję być miły, a to, że musiałem tu przyjechać nie jest moją winą. Mi się tu też nie podoba, wiesz?
– Po co tu przyjechaliście? – spytała ostrym tonem.
– Ty mnie chyba nie lubisz. A przyjechaliśmy na ten cały bal i omówić sprawy polityczne. Mój ojciec ma swoje małe, ale dobrze wyszkolone wojsko, więc może zasilić Narnijską armię, o ile Rilian weźmie moją siostrę za żonę. Mam nadzieję, że tego nie zrobi.
– Nie chcesz aby Rilian włączył wasze wojsko do swojego?
– Nie, nie chcę by się biedak męczył z tą świruską.  W każdym razie, nie masz się o co martwić, nie zamierzamy was zaatakować, to znaczy ja nie zamierzam.
– O czym ty gadasz?
– To dość niebezpieczne rozmawiać o tym tutaj. O północy w mojej komnacie – powiedział i wyminął rudowłosą z zamiarem pójścia do swoich rodziców, ale Cyntia chwyciła go za ramię. Trzeba przyznać, że chwyt miała silny.
– Przyjdę z przyjaciółmi.
– Jak uważasz – mruknął i gdy Cyntia puściła jego ramię odszedł. Rudowłosa jeszcze chwilę stała, ale zaraz potem pobiegła poszukać przyjaciół i powiedzieć im o dziwnej rozmowie.

Dźwięk świszczących strzał był uspokajający. A przynajmniej dla Archenlandczyka. Strzały wbijały się w środki tarcz do ćwiczeń. Strażnicy uważnie go obserwowali. Zrobił na nich wrażenie gdy za pierwszym razem strzała wbiła się w środek tarczy, a jeszcze większe wrażenie wywarło na nich to, że zrobił to samo przy reszcie tarcz.
– Niech panienka uważa, bo strzałą dostanie! – krzyknął jeden ze strażników. Damien odwrócił się. W jego stronę szła Ines. Odłożył łuk i strzały na ziemię.
– Przepraszam, że przeszkadzam ci w treningu. Nie wiedziałam, że strzelasz z łuku, ale to teraz nie istotne. Widziałam cię z balkonu. Wyglądasz na zmartwionego i chciała się spytać czy czymś cię uraziłam. Więc, uraziłam cie czymś, Damien? – spytała swoim melodyjnym głosem.
– Nie, po prostu martwię się. Martwię się o ciebie, a właściwie o to, że nam nie ufasz.
– Ależ ufam ci! Oczywiście, twoim przyjaciołom również.
– To powiesz mi co ciebie martwi? Bo chyba nie Ava i jej dziwne zachowanie.
– Nie, nie ona. – uśmiechnęła się. – Chodzi o to, że ja skądś znam ty arystokratów, ale nie wiem skąd. Nie mogę sobie ich przypomnieć, to mnie martwi. Czuję, że zbliża się coś złego.
– Ej, nie martw się. Ćwiczę żeby cię obronić, a do tego jestem twoim aniołem, nie?
Ines zarumieniła się lekko. Czuła się dziwnie i nie wiedziała dlaczego. Nie znała tego uczucia, ale było ono miłe. Takie... ciepłe.
– Trzymaj, nauczę cię strzelać z łuku – powiedział i podał jej łuk oraz strzały. Ines uśmiechnęła się jeszcze szerzej i ochoczo kiwnęła głową. Damien stanął za nią i kierował jej rękami. Nie zwracali uwagi na otaczających ich strażników, którzy szeptali coś między sobą. Dla obojgu mogłoby to trwać w nieskończoność, ale od czego jest Liliana. Rudowłosa wleciała na plac z impetem. Chwyciła obojgu za ramiona, rozdzielając ich przy tym. Najpierw popatrzyła na Damiena unosząc brew, a potem przeszła do rzeczy. Opowiedziała obojgu skróconą wersję tego co powiedziała jej Cyntia. Oznajmiła, że wszyscy mają spotkać się przed komnatą Piotra pięć minut przed północą i stamtąd wyruszą w odwiedziny do Lennoxa. Oboje nie mogli sprzeczać się z władczym tonem Liliany. Zadowolona z siebie rudowłosa ponownie zostawiła ich samych, ale oni nie mieli już ochoty strzelać z łuku. Stracili chęci, a i nastrój gdzieś prysł. Ines postanowiła wybrać się do biblioteki, a Damien odpocząć w swojej komnacie. Znając życie, niedługo zaczną się kłopoty i długo nie pośpi sobie w wygodnym łóżku. 

Koniec

Hejka!
Dziś krótko.
Nigdy już nie obejrzę 13 odcinka 3 sezony Agentów T.A.R.C.Z.Y. Ja wiem, że Bobbi i Hunter będą mieli własny serial, ale co potem mi odbiorą? Może Fitz'a! Nie, ja się nie zgadzam.
Lennox (tak, wiem, że to głupie imię, ale w Narnii mieli dużo dziwnych imion np. Jadis, Kaspian, Rilian, Pola), aktor, pilnie potrzebny! Jeżeli mi ktoś kogoś napisze to będę szczęśliwa c:
To na tyle!
Do zobaczenia!

Zjawa


2 komentarze:

  1. ...Trilian i z dziesięć Kaspianów.
    Lewis chyba nie miał głowy do imion. A może nie chciało mu się wymyślać?
    To by wyjaśniło Rillian-Trillian.
    Shippuję Ines i Damiena. Chwała za to, że Łucji nie ma w Narnii. Fakt, Damien jest jej byłym ale mimo to wątpię by była zadowolona widząc Ines i Damiena razem wtulonych w siebie ♥
    Łooo..! Może Lilianę opętała Łucja, która od teraz postara się niszczyć Damienowi życie od kiedy nieoficjalnie z nią zerwał?
    Nie...
    W końcu Lil całowała się z Edmundem. Pocałunek z własnym bratem?
    Nieee
    Nic dziwnego, że Lennox będzie miał złe zamiary. Zaprosił grzecznie do swoich opuszczonych komnat o północy ładną, nastoletnią dziewczynę a ona nagle oznajmia, że przyjdzie z przyjaciółmi!
    Nic dziwnego, że Lennoś jest zły ;c
    Weny!
    ~ Scarlett Meadowes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy nie było wikipedii i nie mogło się wpisać celtyckie imiona męskie w Google, a to by ułatwiło sprawę. Ja tak zazwyczaj robię i wybieram najdziwniejsze XD
      Czy to czas by wymyślić nazwę tego shipu? Dines? Imien? To wszystko brzmi źle.
      Albo Lilcia uważa, że tylko ona i Edek mają prawo do bycia parą albo ten rudzielec shippuje Ines i Piotreła XD. Oczywiście, że nie shippuje. Spróbowałaby tylko.
      Lennoś - urocze XD. Ale *SPOILER on będzie ten dobry i kto wie, może on będzie próbował być drugim Digory'm? No dobra, Kirke jest tylko jeden i nic go nie zastąpi. Heh... zrobiłam w tym drugim opowiadaniu tyle niedomówień i nierozwiniętych wątków...
      Ups... Uświadomiłam sobie, że zrobiłam z Lennosia pedofila tak trochę... Jestem podła.
      Dziękuję!
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis