niedziela, 27 marca 2016

Rozdział 06



06. Ponad siedemdziesiąt lat

Minął miesiąc odkąd przybyli do Anglii. Ava dziwiła się, że ani Digory, ani Astrid nie wystawili ich za drzwi. Ona sama miała już dość swoich przyjaciół, a co dopiero gospodarze domu musieli sobie o nich myśleć. 
Pierwszy raz odwiedzili Londyn gdy do gospodarzy przyjechał ich dwudziestoletni wnuk. Po długich namowach zgodził się zawieść gości swoich dziadków do miasta i odstawić przed domem rodziny Pevensie. Miał odjechać od razu po tym jak wysiądą, ale zagadnęła go Zuzanna. Cyntia mruczała coś pod nosem, że się mu podoba, ale Pevensie nie zwracała na to uwagi.

Zazwyczaj to trójka rodzeństwa przyjeżdżała odwiedzać przyjaciół, ale dziś Narnijczycy zadecydowali, że to oni pojadą do rodzeństwa i tak też zrobili. Przybyli do miasta wieczorem. Niebo okryło się pomarańczową barwą. Powietrze było ciepłe, wiatr nie wiał.
Rozłożyli koc na trawie w ogródku za domem Pevensiech. Rozsiedli się na nim, popijając świeżą lemoniadę.
Ava usiadła jak najdalej od Piotra, ale nie przeszkadzało jej to w ciągłym mówieniu mu jakim to jest kretynem. Liliana położyła głowę na ramieniu Edmunda. Zuzanna opowiadała o tym co stało się od tego czasu gdy ostatnio wrócili z Narnii. Powiedziała, że minęły trzy lata, a poza tym nie było większych zmian. Nie obyło się bez komentarza Avy o tym, że Piotr jest zbyt wielkim idiotą by cokolwiek zmienić. Damien, nie do końca przypadkiem, walnął ją wtedy w ramię.
Po opowieści Zuzanny nastała błoga cisza przerywana krzykiem dobiegającym z domu. Łucja kłóciła się z matką o pozwolenie na pójście do znajomych na przyjęcie. Damien zaczął mamrota pod nosem żeby tylko dziewczyna do nich nie dołączyła. Nie miał ochoty z nią rozmawiać i najwyraźniej ona również. Cieszyło go to, ale czuł pewien niepokój i był pewien, że to przez nią. Postanowił się trochę zrelaksować. Położył się na kocu i oglądał chmury, wsłuchując się w ciszę, która w końcu nastała. Najwidoczniej Łucja przestała kłócić się z matką. Nagle zwrócił uwagę na Lilianę, która pochyliła się w przód.
– Co jest? – spytał dziewczynę.
– Trawa się porusza, a nie ma wiatru – powiedziała, nie odrywając wzroku. Zdawało mu się nawet, że nie mruga. – Co to oznacza? – przeniosła wzrok na Edmunda.
– To, że zaraz możemy znaleźć się w Narnii.
Trawa zaczęła przebijać się przez koc. Nieustannie rosła i pięła się w górę. Damien próbował wstać, ale zielone pnącza owinęły się mu wokół nóg. Cyntia rozpaczliwie próbowała wyrwać swój długi, gruby, rudy warkocz. Ava i Piotr upadli gdy próbowali uciec. Trawa uwinęła się wokół ich stóp. Zuzanna uporczywie chciała wyciągnąć dłonie z zielonych pnączy. Jedyni Liliana i Edmund siedzieli bez strachu. Wkrótce trawa owinęła się wokół ciał ich wszystkich.

Światło księżyca i gwiazd przedostawało się przez gałęzie drzew. Niedaleko dało się usłyszeć muzykę i okrzyki radości. Małe miasteczko wybudowane niedaleko Ker – Paravelu było rozświetlone pochodniami.
Rodzeństwo i ich przyjaciele usłyszeli radosne krzyki. Powoli podnieśli się z ziemi, zrzucając z siebie trawę. Nie były to już wielkie pnącza, ale zwykła, nie groźna trawa. Podeszli do granicy lasu i miasta. Wyjrzeli zza drzew. Mieszkańcy oglądali walkę toczącą się na podeście. Młody, dwudziestoletni mężczyzna walczył z dużo starszym i bardziej muskularnym od siebie, a mimo to wygrywał. Liliana prychnęła i wywróciła oczami.
– Ja to bym powaliła go kilkoma ciosami, a ten starzec męczy się z nim pewnie z pięć minut – mruknęła rudowłosa, związując włosy w kucyk. – Załatwię go, nawet w tej sukience.
– Lily, zastanów się co robisz – poradził Edmund, ale nim zdążył dokończyć dziewczyna przebijała się przez tłum ciekawskich. Reszta poszła za nią.
– Kto następny ma tyle odwagi by zmierzyć się z księciem Rilianem? – tęgi, brodaty mężczyzna wydzierał się przed tłumem.
– Ja, tylko dajcie mi miecz. – Liliana przepchnęła się na przód.
– Od ponad siedemdziesięciu lat nie spotkaliśmy się z walczącą kobietą, na pewno tego chcesz, pani? – spytał książę przykucając na scenie. Uśmiechnął się do niej szelmowsko i poprawił blond włosy lewą ręką, w prawej trzymał srebrny miecz Piotra Wspaniałego. Dziewczyna zmarszczyła czoło. Od ponad siedemdziesięciu lat... Nie mogła uwierzyć. Szybko otrząsnęła się ze zdziwienia i chwyciła za miecz oparty o scenę.
– Nie zamierzam się wycofać – powiedziała i wskoczyła na scenę. Zrzuciła buty ze stóp i przyjęła pozycję idealną do walki. Rilian również się ustawił, a gdy brodaty mężczyzna dał znak rozpoczęła się walka.
Jasnowłosy zaczął pierwszy. Natarł na Lilianę z lewej. Dziewczyna zablokowała cios i okrążyła swoją bronią broń przeciwnika co spowodowało, że jego chwyt był luźniejszy. Z łatwością uniosła miecze w górę. Rilian nie chciał puścić broni, ale Liliana miała idealny plan. Waliła raz w dół, a raz w górę i okrążała swoją bronią broń przeciwnika. Gdy wyczuła odpowiedni moment, zamachnęła się mocniej. Miecz wyleciał za scenę i wbił się w ziemię tu przed Piotrem. Rudowłosa jednym kopnięciem powaliła zdziwionego księcia na ziemię i postawiła nogę na jego torsie. Rilian nie bardzo wiedział co się dzieje. Patrzył na nią z zakłopotaniem.
– Em... Przedstawienie skończone! – ryknął brodaty mężczyzna i wyrwał Lilianie miecz z ręki.
Rilian w końcu podniósł się z drewnianej sceny. Najpierw przygryzł lekko dolną wargę i odwrócił wzrok od dziewczyny.


Otrzepał się i ponownie popatrzył na rudowłosą. Otworzył usta, ale żaden dźwięk się z nich nie wydobył. Patrzył z osłupieniem na Lilianę, która miała dumę wymalowaną na twarzy.
– J... Jak ci na imię? Gdzie się tego nauczyłaś? – wydusił z siebie po długim milczeniu.
– Liliana – mruknęła, zeskakując ze sceny. – Sama się tego nauczyłam.
Sama – prychnęli cicho Damien i Cyntia, z którymi Liliana, na początku swojej przygody z mieczem, często trenowała walkę. Książę odwrócił wzrok od rudowłosej i popatrzył na Cyntię. Prawy kącik ust jakby się uniósł. Następnie przejechał wzrokiem resztę towarzyszy Liliany. Zmarszczył brwi.
– Czy ja was gdzieś nie widziałem? – spytał patrząc na Piotra, trzymającego miecz, który wbił się u jego stóp. – Elijah, zabierzmy naszych gości do zamku. Może czarodziejka coś wie. – brodacz kiwną głową, a Rilian z uśmiechem powrócił do zgromadzonych. – Chodźcie na gościnę!

Ker – Paravel. Oglądali go z uwagą. Nie znaleźli w nim wiele zmian. Jak zwykle panowały czerwień i złoto.  Za czterema tronami widniał obraz z Aslanem, za którym wymalowane były najważniejsze (radosne) momenty. Na początku widniało stworzenie krainy i pierwsi władcy, potem chłopak z huncwockim uśmieszkiem, u którego stóp była najprawdopodobniej czarownica i to nie byle jaka, bo Biała Czarownica – Jadis, a potem byli oni, rodzeństwo Pevensie. Piotr zatrzymał wzrok na tej części obrazu. Uśmiechnął się, wspominając Złoty Wiek. Szybko wyrwał się z transu. Skupił wzrok na czymś, a właściwie na kimś, innym. Na pięknej blondynce w jasnej, długiej sukni, odkrywającej jej ramiona z księgą pod pachą.
– Wzywałeś więc jestem, panie – powiedziała i dygnęła z gracją.
– Dziękuję, że przybyłaś tak szybko, Ines. Czy znasz ich może? – spytał książę, wskazując dłonią na gości. Dziewczyna uśmiechnęła się do nich. Piotr nie mógł oderwać wzroku od jej uśmiechu aż w końcu obróciła się do obrazu.
– Rilianie, synu Kaspiana X Żeglarza i Córki Ramandu, przedstawiam ci legendarnych władców Narnii, a właściwie trójkę z nich – Piotra Wspaniałego, Zuzannę Łagodną i Edmunda Sprawiedliwego – oznajmiła z dumą, a potem usiadła na podłodze rozkładając księgę, którą trzymała. Wyjęła z niej kilka obrazków i podała Rilianowi. Ponownie wstała i zaczęła mówić dalej. – A teraz przejdę do ich towarzyszy. To Avalon Wielka, dawna królowa Archenlandii, ale jej rządy ustanowiły sąsiednią krainę potęgą, której jak dotąd nie udało się nikomu pokonać. Damien to archenlandzki rycerz, pomagał walczyć z Kalormenem za rządów twego ojca. Liliana i Cyntia to siostry, które również walczyły o Narnię. Nie dziwię się, że nie dał jej książę rady. Nie bez powodu nazywają ją Lilianą Waleczną lub Nieustraszoną. Do tej pory głową się jaki przydomek jej pasuje. Jeszcze jakieś pytania?
– Tak, ja mam jedno albo dwa – wyrwał się Edmund. – Czy tam na tej trzeciej części obrazu leży Jadis? I kto ją pokonał?
– Tak, masz rację. To Jadis. Digory niestety nie pokonał jej, a jedynie opóźnił jej panowanie no i jest uznawany za tego, który najbardziej irytował Białą Czarownicę.
– Kirke?
– Owszem. Miał bardzo cięty język, umiał walczyć i był bardzo przystojnym młodym mężczyzną. Nie dziwię się, że panienka Astrid się w nim zakochała.
Rodzeństwo popatrzyło na siebie ze zdziwieniem. No może prócz Piotra, który, podobnie jak Damien, zajęci byli obserwowaniem Ines, która mówiła coś szeptem do księcia Riliana.
– Cóż, to musiał być dla was bardzo wyczerpujący dzień... Służba! Zaprowadzić gości do ich komnat i dać im nowe odzienie. Przygotujcie więcej talerzy na kolację! 


Koniec

Byli ludzie w maskach, były krwiożercze, rude wiewióry, a teraz mamy trawę (to brzmi trochę dwuznacznie).
No to przyznawać się! Kto spodziewał się Riliana? Zaraz (albo jutro) dodam go do Bohaterów. Ha! Pisałam, że nie zrobię aż takiego babińca.
Ach... Chyba będę miała przechlapane od osób lubiących Aviotra. Cóż, może postanowiłam trochę namieszać w parach i na końcu okaże się, że Lilcia będzie z Damienem, Cyntia z Piotrełem, Zuza z Rilianem (synem swojego byłego), a Edek coś ten teges z Ines, a Ava będzie forever alone? Jeszcze się przekonacie.
Do zobaczenie!

Zjawa


2 komentarze:

  1. Really?!
    Srebrne Krzesło?
    Nigdy bym się tego nie domyśliła...
    Ja bym się bardziej spodziewała, że to Cynthia będzie z Rilianem niż Zuza. W końcu być z synem swojego byłego...?
    Masakra.
    Rilianem jest ten skurwiel z Percy'ego Jacksona! Nie czytałam tej serii, ale oglądałam Bogów Olimpijskich i bardzo mi się spodobało ^^
    Czy ty masz zamiar zrobić coś z Aviotrem?
    Zgodzę się, jeśli znajdziesz jej fajnego gościa a'la Diggory Kirke z młodości ;d
    Fajnie byłoby gdybyś dodała do tego opka męską postać z ciętym językiem :^
    Coo... Wiem, że to co napisałaś w opisie to żart ( chyba ) ale.... Liliana z Damienem... Wtff... To kazirodztwo! To tak jakbyś połączyła Łucję z Edmundem ;_;
    Wenyy
    ~Scarlett Meadowes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjawka ma głowę pełną pomysłów, a Srebrne Krzesło, bo tak.
      Uznałam, że czemu by nie dać tu tego skurwiela z Percy'ego.
      Fajny gość a'la Digory z młodości... Kurde! Dobre! Nawet mam już na to pomysł tylko będę musiała poszukać aktora... Fuck. Dobra, coś się wymyśli ^^
      Nigdy nie zniszczyłabym Edly. Nope. A Zuza z synem swojego byłego... Aż taka podła nie jestem. Piszę to zupełnie poważnie.
      Kurde, jak pisałam pomyślałam sobie Ej! Wezmę tego gościa co gra Lincolna w Agentach! Wchodzę w filmografię i co widzę? Że grał kurde w H2O...
      Dziękuję :)
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis