wtorek, 22 marca 2016

Rozdział 05


05. Witamy w Anglii

 Liliana wygramoliła się jako pierwsza. Rozejrzała się uważnie po okolicy. Nie była to Narnia, ale świat rodzeństwa nie przypominał jej wyobrażeń. Dostrzegła mały dom otoczony drzewami. Nie był od nich zbytnio oddalony. Przed domem, na ławce siedziała kobieta, czytając książkę. Miała ciemne włosy, a gdzieniegdzie siwe pasemka. Kobieta uniosła wzrok znad książki i zdawała się patrzeć Lilianie prosto w oczy. Rudowłosa popatrzyła za siebie. Wymieniła spojrzenia z Damienem i gdy zwróciła swój wzrok w stronę kobiety, tej już nie było. Zmarszczyła brwi.
– Chodźmy tam – powiedziała Lily.
– Oszalałaś? – spytali równocześnie Ava i Damien.
– Już dawno – mruknęła Cyntia i zaczęła iść przodem. Liliana ruszyła za siostrą i Archenlandczycy nie mieli już wyjście. Musieli pójść z nimi.
Podeszli bliżej domu, z którego po chwili wyszła kobieta. Właściwie to wystrzeliła jak strzała, ciągnąć za sobą siwiejącego mężczyznę w okrągłych okularach i z ołówkiem w zębach. Kobieta zatrzymała się przed przybyszami, a następnie popatrzyła na mężczyznę i wskazała nich ręką.
– No dobra, nie zwariowałaś – przyznał mężczyzna, wyjmując ołówek z ust i wkładając do go do kieszeni marynarki.
– Widziałeś tyle rzeczy, a nie uwierzyłaś mi w nastolatków z mieczami – prychnęła kobieta.
Liliana obrzuciła swoich towarzyszy spojrzeniem wyrażającym zaniepokojenie. Sama nie wiedziała czemu je odczuwała. Nie chcieli ich zabić, prawda?
– Wejdźcie. – kobieta uśmiechnęła się i zaprosiła ich do środka. – Ja idę znaleźć wam jakieś ubrania. A ty, – zwróciła się do mężczyzny – panie wszystko wiedzący profesorze Kirke, porozmawiaj z nimi – nakazała i oddaliła się w głąb domu. Mężczyzna odprowadził ją wzrokiem, mierzwiąc swoje włosy. Przeklną coś pod nosem i zwrócił się w ich stronę. Wskazał ręką na kuchnię. Cyntia pewnie weszła do pomieszczenia, a za nią cała reszta. Dziewczyna usadowiła się na drewnianym krześle przy stole, gdy tymczasem jej towarzysze stali za nią nieruchomo. Mężczyzna popatrzył na stojących i zmarszczył brwi.
– Siadajcie – mruknął, biorąc kubek z herbatą. – Jeżeli zastanawiacie się czy aż tak bardzo widać, że nie jesteście stąd, to tak, widać to. Na przyszłość radzę nie brać ze sobą broni. W Anglii się raczej tego ustrojstwa nie nosi. Jak chce się z kimś pobić to używasz do tego pięści, a nie miecza.
– Jesteśmy w Anglii? To oznacza, że się udało! Nawiasem mówiąc, to Anglia jest dość głupią nazwą – powiedziała Liliana półgłosem, tak by usłyszeli ją tylko Damien, Ava i Cyntia.
– Podobnie jak Narnia i Archenlandia czy Kalormen, ale ja nie oceniam – mruknął Kirke. Popatrzyli na mężczyzną, przechylając głowy ze zdumienia. Ich oczy przeniosły się na Lilianę, licząc, że dziewczyna uratuje sytuację od ciszy, jednak ta znieruchomiała i raczej na pewno nie miała zamiaru się odzywać.
– Co tak stoisz? Zrobiłbyś im chociaż herbaty! – Zza ich pleców rozległ się głos pani domu.
– Naprawdę nie wiem jak wytrzymujesz z trzema babami – mruknął w stronę Damiena. – A teraz siadajcie, musimy sobie wszystko wyjaśnić.
                                                                                                                           
Gdy w domu profesora przybysze z Narnii zapoznawali się z nowym otoczeniem Zuzanna kończył zmywać podłogę na korytarzu w domu rodziny Pevensie. Była już zmęczona. Rodzice pracowali do późna, bracia gdzie się zaszyli unikając przy tym sprzątania, a Łucja wyszła gdzieś ze swoimi znajomymi dobre dwie godziny temu.
W domu panowała perfekcyjna cisza, którą przerywały ciche przekleństwa Zuzanny. Nagle dziewczyna spostrzegła buty swojej siostry. Uniosła głowę. Łucja stała niewzruszona w brudnych butach na świeżo umytej podłodze.
– Przed chwilą umyłam podłogę – warknęła starsza Pevensie.
– Oj tam, oj tam. Umyjesz raz jeszcze – odpowiedziała radośnie Łucja, zdejmując buty.
– Nie – odparła Zuzanna. Wstała i rzuciła mokrą szmatą od podłogi w siostrę. – Ty umyjesz.
Zuzanna odwróciła się i poszła do kuchni zrobić sobie herbatę. Młodsza Pevensie wystawiła język do odchodzącej siostry i niechętnie zabrała się za sprzątanie.
– O proszę! Kogo ja tu widzę! Zuziu, czyżbyś zagoniła Łusię do sprzątania? – do domu wpadł wesoły jak nigdy Piotr. Wymigał się od sprzątania, więc był to dla niego wystarczający powód do szczęścia.
Wszedł do kuchni i opadł na drewniane krzesło stojące przy stole i wyjrzał przez okno. Zuzanna zmarszczyła brwi, podchodząc do niego. Chciała zobaczyć co tak bardzo zainteresowało starszego brata. Gdy się przekonała, Piotr otrzymał kuksańca.
– A to za co?! – spytał.
– Za to, że nie pomogłeś mi sprzątać i za to – mruknęła i wskazała na obraz za oknem. Edmund z krzywym uśmiechem rozmawiał z sąsiadką rodziny Pevensie. Chłopak nie wyglądał na zachwyconego rozmową z drobną brunetką. gdy tylko dziewczyna odwracała od niego wzrok, ten posyłał mordercze spojrzenie na uśmiechniętego Piotra. Zuzanna trzepnęła starszego brata w głowę i odeszła od okna.
Po pięciu minutach ktoś wszedł do domu, zatrzaskując drzwi z wielkim hukiem.
– Masz trzy sekundy na ucieczkę, Piotr!  – z korytarza dotarł krzyk zirytowanego Edmunda.
– Jeżeli poplamicie coś krwią, to ja tego nie sprzątam – powiedziała Zuzanna, idąc do salonu.
– Ja też nie – oznajmiła Łucja, myjąc dokładnie szmatę od podłogi.
– Spokojnie, ja dziś idę do profesora, więc żadnej bijatyki nie będzie – powiedział Piotr, wstając z krzesła. Pokierował się wprost do pokoju swojego i Edmunda. Po chwili wyszedł z niego z teczką pełną książek. – A wy gdzie wybywacie?
– Czemu mielibyśmy dziś gdzieś wychodzić? – zdziwił się Edmund. Zuzanna wychyliła się z salonu i również nie kryła zdziwienia.
– Rocznica rodziców. Nie mówcie, że panna idealna zapomniała! – wtrąciła Łucja, zakładając swoje ulubione, kremowe balerinki. – Dobrze, ja wychodzę na noc do Rose. Do jutra!
Łucja wyszła zatrzaskując za sobą drzwi. Pozostałe rodzeństwo popatrzyło na siebie. Zuzanna i Edmund wlepiali w Piotra proszące spojrzenia. Blondyn podrapał się po głowie i westchnął.
– Myślę, że się profesor nie obrazi – powiedział z uśmiechem i machnął ręką na znak by ruszyli się z miejsc.

W domu rozległo się stukanie do drzwi. Liliana wychyliła głowę na korytarz. Pani Astrid wyszła z kuchni i uchyliła drzwi wejściowe. Liliana słabo widziała gdyż było już dość ciemno, ale mogła przysiąc, że widzi Piotra. Schowała natychmiast głowę. Po chwili mogła przysiąc, że słyszy jego głos.
– Dobry wieczór. Profesor nic nie wspominał, że przyjadę?
– Nie, Digory nic mi nie wspominał. Wejdź, Piotr.
– Tak właściwie to ja jestem z rodzeństwem... – słychać było zakłopotanie w jego głosie.
– No już wejdźcie, może was jakoś pomieścimy. Już w sumie mamy czwórkę gości – powiedziała, a w jej głosie czuć było ciepło, jakby w ogóle nie była zła.
– Czwórkę? – Edmund. Liliana wszędzie rozpoznałaby ten głos. Uśmiechnęła się mimowolnie. Uniosła głowę. Damien przyglądał się jej znad książki. 


Nie była zachwycony możliwością pobytu w Anglii i tym, że Cyntia związała mu włosy w kucyk. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że zrobiła to sznurkiem, który potem związała na supeł.
Cyntia siedziała spokojnie, czekając aż Ava skończy pleść jej warkocz. Obie popatrzyły na wyraźnie podekscytowaną Lilianę. Dziewczyna zaczęła poprawiać rude kosmyki i zieloną sukienkę w kratę.
– Zaraz przyjdziemy, a tymczasem wy przywitajcie się z naszymi gośćmi. Za dużo mi nie zdradzili. Wiem tylko, że są z Narnii. Tam są, w tamtym pokoju – oznajmił Kirke.
Kroki z korytarza robiły się coraz głośniejsze. Liliana migiem wstała z podłogi i zasiadła na skórzanym fotelu. Damien odłożył książkę i zaczął mamrotać pod nosem coś co brzmiało jak Błagam, niech nie będzie Łucji. Zamknął oczy, a gdy je otworzył zobaczył trójkę rodzeństwa Pevensie – Piotra, Zuzannę i Edmunda. Stali zdziwieni w miejscu, ale Damien mógł odetchnąć z ulgą. Wstał i uśmiechnął się. Tak samo uczyniła reszta przybyszy z Narnii.
– Cześć – odezwała się cicho Cyntia, widząc, że starsi przyjaciele nie mają zamiaru nic z siebie wydusić.
– Witamy w Anglii, Liliano – powiedział półgłosem Edmund, łapiąc ukochaną za dłoń.

Koniec


Tadam!
Trochę czasu minęło od ostatniego rozdziału, nie dużo, ale jednak. Jeżeli myślicie, że Moniczka była zajęta czymś ważnym to się mylicie. Monika opieprzała się lamentując, że chce maj, oglądała pierdyliard razy zwiastuny filmów, na które czeka i oglądała anime, a przed chwilą skończyła oglądać 12 odcinek Agents of S.H.I.E.L.D.
Nie da się ukryć, że jestem leniwa. 
Mam nadzieję, że rozdział nie jest tragiczny i do zobaczenia w przyszłości!

Zjawa

5 komentarzy:

  1. Hej!
    "– Naprawdę nie wiem jak wytrzymujesz z trzema babami – mruknął w stronę Damiena."
    ....
    Skoro ja mam jedną i ledwo wytrzymuję!
    Ej, ta żona Diggory'ego to Astrid, nie?
    Awww... <3
    "Chłopak nie wyglądał na zachwyconego rozmową z drobną brunetką. gdy tylko dziewczyna odwracała od niego wzrok, ten posyłał mordercze spojrzenie na uśmiechniętego Piotra. "
    Piotr, masz ostry wpierdol od Liliany! Żeby Edmunda shippować z jakąś małą brunetką? Dziewczyna Edmunda musi być RUDA. Związek z inną dziewczyną nie uda się. To dlatego u mnie Edkowi nie wyszło z Odette :v Gdy zdecyduję się zrobić ciąg dalszy mojego zawieszonego bloga, dam Sprawiedliwemu jakąś fajną, rudą loszkę.
    "amien odłożył książkę i zaczął mamrotać pod nosem coś co brzmiało jak Błagam, niech nie będzie Łucji."
    Damien wygrał życie XD W dodatku ta mina na gifie " Zabiję was wszystkich."
    Weny!
    Scarlett Meadowes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka!
      Tak, tak. Astrid, bo któż by inny? :D
      O tak. Piotreł musi się modlić żeby Lilicia się nie dowiedziała, o jego planie.
      Loszka XD Kurde, śmieszy mnie to słowo i za każdym razem gdy je słyszę albo gdzieś je przeczytam to mam beke XD
      Tak w ogóle, to ja Ci każę robić ciąg dalszy. Rozumiesz? To rozkaz od Zjawy!
      Choć raz wygrał życie, choć raz :D
      Uwielbiam tę minę, a twoja interpretacja jej jest piękna ^^
      Dziękuję!
      Zjawa

      Usuń
  2. Jestem na ciebie za Łucję :[
    Uwielbiam ją
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... Ja jej nie cierpię XD
      No wybacz, no :'c
      Dziękuję =)
      Zjawa

      Usuń
    2. Haha
      Tylko dlatego że byla w książce przeczytałam pierwszą część w podstawówce ;)

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis