wtorek, 15 marca 2016

Rozdział 04


04. Ines

Przyglądał się postać od stóp do głów. Bystre niebieskie oczy jego każdy, nawet najmniejszy ruch. Postać nie przypominała wojownika. Miała na sobie białą, zwiewną suknię przepasaną brązowym pasem. Blond włosy opadały na jej ramiona. Nic nie wskazywało na to, że jest wojownikiem. Trzymała niepewnie miecz w obu dłoniach. Trwali tak w milczeniu. W końcu dziewczyna otworzyła usta i wydobył się z nich miły dla ucha głos.
– Kim jesteś, aniele? – spytała.
– Jestem Damien i... Chwila... Jak mnie nazwałaś? – Popatrzył na nią marszcząc brwi.
– Nie widziałam na tej wyspie nikogo od bardzo wielu lat, więc jeżeli nie jesteś aniołem, to kim? – Usiadła na naprzeciw niego, odkładając miecz na bok.
– Pochodzę z Archenlandii, a ty coś za jedna?– dopytywał.
– Jestem Ines, pani tej wyspy.
Dziewczyna nie wyglądała na więcej niż osiemnaście, ale jej ton głosu pasowałby raczej do kobiety zahartowanej przez życie, dojrzałej i pozbawionej uczuć. Do tego nazwała siebie panią wyspy. Zmarszczył brwi i próbował znaleźć w jej twarzy coś co wskazywałoby na to, że jest starsza. Niestety nie znalazł nic takiego. Była młodą, piękną blondynką.
– Ile masz lat? Wyglądasz na osiemnaście, ale twój ton wskazuje na co innego. – Spróbował dowiedzieć się czegoś o nowej znajomej. Pomarkotniała, a ciemne obłoki przykryły niebo.
– Twa królowa ma zaledwie 20 lat, a Król Piotr Wielki miał jeszcze mniej gdy objął narnijski tron, a ja jestem starsza niż ci się zdaje! – Brzmiała tak jakby miała się zaraz rozpłakać. Damien poczuł, że trafił w jej słaby punkt, ale zastanawiało go czemu piękna osiemnastolatka miałby przejmować się swoim wiekiem. Dziewczyna wstała, zabierając miecz z ziemi. Odwróciła się do niego tyłem i przetarła oczy dłonią.
– Lepiej wracaj już to swoich towarzyszek – rzuciła chłodno. Poczuł krople deszczu spływające mu po ciele. Niebo zakryło się  jeszcze bardziej ciemnymi chmurami, z których luną deszcz. Damien zwrócił twarz w stronę wyjścia z polany, ale usłyszał ciche pociągnięcie nosem. Przewrócił oczami i wziął głęboki oddech. Nie chciał by ktokolwiek ronił przez niego łzy. Odwrócił się i złapał Ines za ramię.
– Przepraszam, nie chciałem cię urazić. Po prostu byłem ciekaw – powiedział. Dziewczyna zwróciła ku niemu zapłakane oczy. Uspokoiła się, zresztą pogoda również. Deszcz przestał padać, ale chmury nadal pozostały. – To powiesz mi o co chodzi? – Jeszcze raz spróbował swych sił, zdejmując dłoń z ramienia Ines.
– To Aslan. To On powiedział, że kiedyś będę musiała dokonać wyboru, ale teraz muszę strzec tego co tutaj ukryte. Dopóki nie spełnię swojego zadania będę nieśmiertelna i nie będę się starzeć. Żyłam w czasach, w których Narnia dopiero się kształtowała, pamiętam pierwszego króla i każdą wojnę – mówiła przez łzy. – Teraz już rozumiesz, aniele?
Chłopak kiwnął potakująco głową. Nie chciał już o nic się pytać i wytykać tego, że znowu nazwała go aniołem, gdyż mógłby ponownie doprowadzić Ines do płaczu. Trochę jej nie rozumiał. Przez wieki była młoda i widziała wszystko  to, o czym on dowiadywał się z książek Liliany, a ona mimo to była nieszczęśliwa. Ines przymocowała miecz do swojego pasa i zaczęła nawijać na palec jeden ze swoich lśniących, blond kosmyków. Co raz rzucała mu spojrzenie, jakby czekała aż się jej o coś spyta albo jakby sama chciała zadać mu jakieś pytanie. Milczeli posyłając sobie spojrzenia, żadne z nich nie ruszało się z miejsca. Nagle usłyszeli kroki. Ines dobyła miecza i wyciągnęła go przed siebie. Z krzaków wyłoniła się ruda głowa Liliany. Dziewczyna zatrzymała się jak wryta widząc Damiena. Dopiero po jakimś czasie zwróciła uwagę na blondynkę z mieczem. Popatrzyła na swoją siostrę, która przed chwilą również wyszła zza krzaków. Obie miały potargane włosy. Liliana zmarszczyła brwi.
– To te twoje duchy? – spytała. – To tylko Damien i jakaś dziewczyna. Ty też byłaś na statku? – Zwróciła się w stronę dziewczyny, która szybko kiwnęła potakująco głową. Damien popatrzył na nią pytająco, ale po chwili zrozumiał, że ich rozmowa ma pozostać tylko między nimi.
– Kapitan o mnie nie wspominał, bo to przynosi pecha. Ogółem kobieta na pokładzie przynosi pecha, więc się nie wychylałam z mojej kajuty. Miło mi widzieć kogoś z załogi. Mam na imię Ines. – Ukłoniła się i uśmiechnęła.
Liliana uważnie przyjrzała się blondynce, a potem wymieniła spojrzenia z Cyntią i Damienem. Czuła, że ukrywa przed nimi coś ważnego i nie mówi całej prawdy o sobie. Od czasu kiedy rudowłosa mieszkała w pałacu nauczyła się wyczuwać coś takiego u innych i kamuflować swoje uczucia.
– To może pójdziesz z nami? Mamy ognisko i w ogóle... – zaproponowała Liliana ze sztucznym uśmiechem na ustach. Ines nieśmiało kiwnęła głową i wszyscy poszli na plażę gdzie czekała na nich Ava smażąc ryby nad ogniem.

Do wieczora rozmawiali i jedli to co udało im się znaleźć. Jedzenie nie było takie złe, a dzięki soczystym owocom nie doskwierało im pragnienie. W końcu zmęczeni położyli się spać na piasku. Ava, Cyntia i Damien zasnęli błyskawicznie. Liliana starała się udawać sen, podejrzewała, że Ines może uciec gdzieś nocą, gdy oni będą smacznie spali. Poza tym, kto wie co czai się na tej wyspie? Wtem Liliana usłyszała ruch. Kątem oka obserwowała to co się dzieje i postanowiła śledzić dziewczynę.
Ines wstała i otrzepała się z piasku. Jasnowłosa podeszła do Damiena. Szturchnęła go lekko, na co on obrócił się w jej stronę i otworzył oczy. Dziewczyna wyciągnęła ku niemu dłoń, by pomóc mu wstać. Chłopak nie skorzystał z pomocy, ale chcąc nie chcąc Ines pociągnęła go za rękę w stronę lasu. Gdy Damien chciał coś z siebie wydusić, dziewczyna uciszała go. Pozwoliła mówić mu, gdy była pewna, że nikt ich nie słyszy (nikt poza szpiegującą ich Lilianą, o której jasnowłosa nie miała pojęcia).
– Po co kazałaś mi wstać? –spytał zaspanym głosem.
– Myślę, że to wy, że jesteście tu po to by przejść przez przejście – powiedziała, puszczając jego dłoń. Chłopak chętnie roześmiałby się, gdyby dziewczyna nie mówiła poważnie, na jego nieszczęście była śmiertelnie poważna. – Ktoś tu jest – mruknęła, rozglądając się. Nagle poczuła zimne ostrze na swojej szyi. Końcówka drugiego miecza wylądowała na szyi Damiena.
– Kim tak naprawdę jest ta dziewczyna? Wyjaśnisz mi to? – Liliana była wściekła. Mocno zacisnęła palce na trzonach mieczy. Patrzyła na Archenlandczyka z wściekłością. – Odpowiadaj! – krzyknęła zniecierpliwiona.
– Ja jestem panią tej wyspy – wydusiła Ines. – Z rozkazu Aslana pilnuję przejścia do innego świata.
– Co? Jakiego świata? – spytała rudowłosa opuszczając miecze. Stanęła między nimi.


– Z tego świata pochodzą między innymi legendarni władcy Narnii lub pierwsi jej władcy.
– Anglia... – wymamrotała pod nosem Liliana. – Damien, idź obudzić moją siostrę i Avę, mam pomysł.
– Tego się obawiałem – prychnął.
– Pozwoliłam ci mówić?
– Nie pamiętam byś mi w ogóle zakazywała.
– Idź już! – nakazała. Chłopak przewrócił oczami, ale w końcu udał się w stronę plaży. W tym czasie Liliana nie spuszczała wzroku z blondynki.  Ruchy Ines były nerwowe. Dziewczyna nieśmiało zerkała to na rudowłosą to na drogę, którą poszedł Damien. Widać było, że z nim czuje się bezpieczniej i spokojniej niż z Lilianą.
W końcu obie usłyszały kroki i narzekania niewyspanej Avy. Cała trójka wyłoniła się z krzaków. Cyntia i królowa popatrzyły na Lilianę i Ines.
– Prowadź do przejścia – nakazała Lily. Ines nieśmiało kiwnęła głową i zaczęła iść.
Szła przodem czując na karku chłodny oddech Liliany. Przedzierali się przez gałęzie drzew i krzewów. Ava wpadła w pajęczynę, a Damien potknął się kilka razy o korzeń. Ta część lasu była zdecydowanie bardziej zaniedbana przez Ines.
W końcu wyłonili się przy ogromnym drzewie, w którym znajdowała się dziura. Wydobywało się z niej światło. W oczach zapaliły się iskry. Spojrzała na stojących za nią przyjaciół. Zaczęła wyjaśniać im co to takiego.
– Nie jestem co do tego przekonana – powiedziała Ava.
– Ava, zrozum. Nie chcę sprowadzać ich tu dla siebie, ale dla całej Narnii. Muszą powstrzymać Kaspiana.
– A co jeśli... – zaczęła Cyntia, ale Liliana skutecznie jej przerwała.
– Uda nam się, jak nie nam to komu?
Wszyscy popatrzyli po sobie. Nie mieli wyjście, musieli się poddać namowom Liliany. Rudowłosa brzmiała zbyt poważnie i opanowanie jak na świra. Zgodnie kiwnęli głowami.
– Ale ja nie wiem kiedy i... – zaczęła Ines, ale Liliana, Ava i Cyntia już jej nie słuchały. Przelazły jedna po drugiej, a po nich do drzewa zaczął pakować się Damien. – Ale ja nie wiem kiedy i czy w ogóle wrócicie.
Damien popatrzył na nią zdziwiony. Wdawało im się to takie proste. Ines wyglądała na przygnębioną i jakby obwiniała się w myślach.

– Ej! Wrócimy, na pewno. Ale kiedy nas nie będzie, postaraj się pomóc w powstrzymaniu takich rządów Kaspiana, dobrze? – dziewczyna uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Teraz chłopak mógł ze spokojem przejść do innego świata. 

Koniec

No witam!  
Mam nadzieję, że rozdział nie jest tragiczny. Jak na razie mamy tutaj babiniec, ale jak się pewnie spodziewacie, wkrótce pojawią się Edmund i Piotr oraz będzie pewnie jeszcze jeden bohater ważny dla historii, ale nie będzie Kaspian! Domyślacie się kto to może być? Nowa postać, a może ktoś z książki? Tak w ogóle to poważnie myślę nad nie wprowadzaniem sióstr Pevensie albo przynajmniej jednej z nich (chyba wiecie której).
Muszę dodać jeszcze Ines do bohaterów więc wkrótce możecie tam zajrzeć i zobaczyć ją. 
To wszystko co mam Wam do ogłoszenia.
Do zobaczenie wkrótce!

Zjawa

4 komentarze:

  1. Jesteś okropna
    Tyle ci powiem
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jestem :D
      Ale czekasz, więc spokojnie, pewnie zrobię jeszcze gorsze rzeczy XD
      Dziękuję za komentarz :)
      Zjawa

      Usuń
  2. Hej!
    A więc moja teoria legła w gruzach...
    No cóż, trudno!
    Teraz pozostaje mi jedno: shippować Damiena i Ines. W sumie jest ładniejsza od Łucji i tak słodko mówi o Damienie <3 Wydaje mi się, że pasują do siebie.
    W ogóle kojarzą mi się właśnie Gwiezdne Wojny, bo Anakin też tak mówił o Padme.
    W końcu będą w Anglii! Nie mogę się doczekać spotkania Lily z Edmundem oraz Damiena z Łucją. To będzie takie... dziwne. Ciekawa jestem czy dziewczyna nadal coś do niego czuje. A może poznała kogoś w Londynie? Nie, wątpię. Łucja wydaje się bardzo uczuciową osobą. Nie wydaje mi się by zapomniała o swojej pierwszej (?) miłości. Znaczy, nie wiem czy pierwszej, bo w Złotym Wieku mogła mieć kogoś tak jak Edmund i Piotr. Minęły cztery lata w Narnii, a w Anglii? Co jeśli minął tam zaledwie rok i Edek ma 16 a Lily 19?
    Weny!
    Scarlett Meadowes
    P.S Zapraszam do mnie na III rozdział :

    http://story-of-life-dorcas-meadowes.blogspot.com/2016/03/2-rozmowa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka :)
      O! Faktycznie XD To było wtedy jak przylecieli na tę planetę, której nazwę umiem wymówić, ale nie umiem zapisać. To było takie kjat
      A to nie czekasz na Aviotr?
      Po mnie to możesz się nawet spodziewać tego, że trafią na pogrzeb Łucji (Spoiler czy prank? Oto jest pytanie)
      Nie, nie zrobię z Lily pedofila. O to możesz być spokojna :)
      Dziękuję :)
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis