wtorek, 8 marca 2016

Rozdział 03


03. Wyspa

        Statek kołysał się na niespokojnych falach. Woda wlewała się na pokład. Kamienie waliły w statek. Wiatr rwał żagle, których nie udało się zdjąć. Marynarze zdawali się być opanowani, ale sztorm był coraz gorszy. Tuż obok statku, w wodę wpadła błyskawica. 


Ogromna fala wyłamała dziurę w statku i zmiotła kilku marynarzy z pokładu. Uciekinierzy próbowali im pomóc, ale na próżno. Woda była zbyt rwąca i zawzięta.
– Trzymajcie ich! – krzyczała Liliana.
– Nie dacie rady! – odkrzykiwał kapitan.
Woda nie chciała oddać im towarzyszy, ale za to silne fale podnosiły kamienie i głazy, które robiły dziury w statku. Jedna z odłamanych desek walnęła Damiena w tył głowy. Chłopak padł nieprzytomny na pokład, a woda zaczęła go zmywać. Liliana chwyciła przyjaciela za dłoń i za wszelką cenę nie chciała go puścić.
– Cyntia! Pomóż mi! – krzyknęła rudowłosa.
Cyntia podbiegła do siostry i pomogła jej trzymać chłopaka, który przed chwilą sunął wraz z wodą w otchłań morza. Nagle zrobiło się ciemniej nad nimi. Popatrzyły w górę. Potężna fala runęła na statek zmiatając wszystko do morskiej otchłani. Woda owinęła wszystko wokół.

        Kaszlnęła, wypluwając wodę z ust. Trzymała starszą siostrę za rękę. Liliana jeszcze się nie obudziła. Obie dryfowały trzymając się jakiegoś starego kufra. Cyntia nie pamiętała co stało się po tym gdy woda zmyła ją z pokładu. Ostatnie co zapamiętała było to, że Liliana złapała ją za rękę. Morze było już spokojne. W oddali dziewczyna ujrzała  wysepkę. Mogłyby tam dopłynąć, gdyby Lily nie ucinała sobie drzemki.
– Liliana! – krzyknęła nad uchem siostry.
– Jeszcze pięć minut, Edmundzie. Nie powinieneś mnie budzić tak wcześnie tylko dlatego, że wygrałam, znowu – wymamrotała, nie podnosząc nawet głowy.
– Głupia! Czy ja ci wyglądam na Edmunda?!
        Tym razem dziewczyna uniosła głowę i popatrzyła na siostrę mrużąc oczy. 
– No nie wyglądasz jak on. Edmund nie jest rudy.
– Gratuluję odkrycia, siostrzyczko, a teraz rusz ten swój leniwy tyłek i pomóż mi w dopłynięciu na tę wyspę! – nakazała Cyntia. Liliana mruknęła coś pod nosem ,ale w końcu zaczęła poruszać swoimi nogami, pchając przy tym kufer w stronę wyspy. Były osłabione, ale dawałby radę dzięki robieniu dłuższych przerw. Gdy tylko poczuły, że mogą swobodnie stać w  wodzie, czym prędzej to zrobiły i wybiegły z morza. Miały go dość. Wylały wodę z uszu i zdjęły buty. Przyjemnie ciepły piasek przesypywał się przez ich stopy. Wyciągnęły kufer z wody i usiadły na nim. Jak na razie potrzebowały solidnego wypoczynku. Nagle coś błyszczącego rzuciło się w oczy Lilianie. Powoli podeszła do znaleziska. Okazał się nim być miecz Damiena. Dziewczyna pochwyciły broń i pokazała ją Cyntii.
– Świetnie, teraz możemy zapolować na jakąś rybę albo jakąś wiewiórkę czy coś – powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
– Racje, ale co jeśli on gdzieś tu jest? Musimy go znaleźć!
– A co jeśli to tylko jego broń? Nie możesz żyć myślą, że Aslan zawsze ci pomoże.
– Nie bądź taką pesymistką, Cyntia!
– A ty pomyśl choć raz o  sobie! Ty idź zapoluj, a ja poszukam drewna i krzemieni na ognisko. Nie będę się zbytnio oddalała.
        Liliana z niechęcią zabrała się za polowanie na ryby poprzez nabicie ich na miecz. bronią posługiwała się świetnie, ale o łowieniu ryb nie miała najmniejszego pojęcia. Raz nawet prawie wcisnęłaby sobie miecz w stopę. Uniosła głowę by popatrzeć na otaczającą ją wodę. W oddali ustrzegła kogoś dryfującego na desce. Rzuciła miecz na plażę i wbiegła głębiej w wodę. Podpłynęła do owej postaci i uniosła jej głowę. Zobaczyła nieprzytomną Avę. Natychmiast wyciągnęła ją na brzeg, wykorzystując całą swoją siłę. Po chwili przybiegła Cyntia. Miała zdziwioną minę. W dłoniach trzymała drewno i krzemienie.
– Jesteś! Zobacz kogo znalazłam. Musimy ją wybudzić. Mogłabyś wrzasnąć na nią? – powiedziała Liliana, kładąc blondynkę na piasku.
 – Lily, ktoś jest na tej wyspie i obawiam się, że ten ktoś nie jest przyjazny.


       Poczuł, że leży na pisaku. Czuł piasek w dłoniach, butach, włosach i ustach. Nie był to najprzyjemniejszy smak. Otworzył powoli oczy i ujrzał słońce, które dawało przyjemne ciepło. Nie wiedział ile dni dryfował ani kiedy tu przybył. Wszystko go bolało. A w szczególności ramię, na którym miał, czerwony od krwi, kawałek materiału z sukienki Avy. Przeszedł do pozycji siedzącej  rozejrzał się na wszystkie strony. Wokół panowała cisza. Rozpostarte przed nim morze było spokojne, jakby nigdy nic się nie zdarzyło. Na plaży leżało mnóstwo desek i beczek ze statku. Przetarł twarz dłońmi i spróbował wstać. Nie przyszło mu to łatwo. Na początku przewracał się, bo nogi odmawiały mu posłuszeństwa, ale w końcu mu się udało i stanął wyprostowany. Wypluł piasek z ust i ponownie rozejrzał się po okolicy. Po jego lewej stronie znajdowało się morze, a po prawej rósł gęsty las. Coś go w zaniepokoiło. Wytężył wzrok i ponownie spojrzał na drzewa. Wśród nich zobaczył postać, która szybko zaszyła się w gęstwinie. Miał nadzieję, że była to postać. Bo cóż innego? Duch? Pomyślał, że zapewne mu się przywidziało. Przetarł oczy i postanowił, że najpierw znajdzie jakąś broń. Podchodził do każdego blasku i grzebał w gorącym piachu, ale na próżno. Po mieczu czy chociażby nożu nie było ani śladu. Westchnął głęboko. Był spragniony i głodny. Pisku raczej nie zamierzał spożywać. Jedyną jego nadzieją był las, w którym czaił się ten duch. Popatrzył na morze, a następnie ruszył w zieloną gęstwinę. Było tam rześkie powietrze, którym jeszcze bardziej chciało się oddychać. Przez gałęzie przeciskało się światło słoneczne. O dziwo w lesie było pełno kwiatów, jakby był to  jakiś stary ogród, a nie las. Wszystko zdawało się być zadbane. Może faktycznie grasował tu jakiś duch, który lubi zajmować się ogrodnictwem? Damien ponownie się rozejrzał. Ponownie ujrzał za sobą kontur postaci, która szybko czmychnęła, gdy zauważyła, że chłopak spogląda w jej stronę. Duch nie był skory to nawiązywania kontaktów, a może po prostu nie umiał. W lesie nie było żadnej żywej duszy, a przynajmniej Damien tego nie zauważył. Jeszcze raz przetarł oczy by lepiej widzieć. Szedł przed siebie, aż trafił na małą, ale bardzo nasłonecznioną polanę. Było tam pięknie. Różnokolorowe kwiaty pięły się po drzewach, a na środku był mały stawik do którego wpadała cienka rzeka, wyłaniająca się w głębi lasu. Nagle upadł na ziemię. Podparł się łokciami i zobaczył swojego ducha. Postać mierzyła w niego mieczem, ale na ducha nie wyglądała. 

Koniec

Witam! 
Rozdział dość krótki, ale musiałam skończyć w tym momencie. Nie jesteście źli, prawda? Wszelkie spekulacje mile widziane!
To chyba tyle, widzimy się wkrótce w czymś (mam nadzieję) dłuższym :)

Zjawa

4 komentarze:

  1. Nie bo to będzie dziewczyna!!
    Zgadłam?
    Powiedz że nie :|
    Rozdział super i czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, może nie.
      Ja nic nie napiszę!
      Dziękuję :)
      Zjawa

      Usuń
  2. Hej!
    Wybacz, że tak późno tu wbiłam, ale nauczyciele dają mi w kość ♥ ( Na uja mam robić 1500 prac na technikę, skoro mi to się nie przyda ani w życiu, ani na testach? XD )
    Liliana, Cynthia, Damien i Ava ocaleli! Można było to przewidzieć, w końcu są głównymi bohaterami xd. Zawsze gdy oglądam film lub czytam książkę i jest jakiś pożar, huragan czy jakieś inne zjawisko, to główni bohaterowie przeżywają. ( No, może pomijając grę Until Dawn..:D )
    Mamy takich czterech Robinsonów Cruzoe, na samotnej wyspie... Czej, właściwie ta wyspa nie jest taka samotna skoro Damien zobaczył tam ducha...
    Mam teorię!
    To wcale nie był duch, tylko Cynthia, która zobaczyła Damiena i wzięła go za tubylca! A pod koniec rozdziału przyszła Liliana z mieczem.
    Wybacz za krótki komentarz, ale właśnie idę zamawiać zwiastun.
    Weny!
    ~Scarlett Meadowes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EJ! Po mnie chyba można się wszystkiego spodziewać, ale czy tego to nie jestem pewna.
      Pragnę zniszczyć Twoją teorię. To będzie nowa postać. Wybacz za zniszczenie teorii XD
      Leć zamawiać :D
      Dziękuję ^^
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis