piątek, 26 lutego 2016

Rozdział 01



01. Listy 

  
          Nowy dzień nie zapowiadał się dobrze. Burzowe chmury nadciągnęły nad Narnię. Porywisty wiatr wyginał drzewa na wszystkie strony. Ci którzy wyszli z domów, przewracali się na kamiennych dróżkach. Z niektórych dachów wiatr zrywał słabo przymocowane deski. Drewniane okiennice skrzypiały przy każdym podmuchu. Liliana nie była zbytnio zainteresowana panującą na zewnątrz pogodą. Wokół rudowłosej walał się stos zgniecionych kartek. Siedziała oparta o ścianę i pisała list, jednak jej słowa nie były składne i co raz rzucała przed siebie papierową kulkę. Wiedziała, że może mieć problem z zobaczeniem i porozmawianiem z Avą oraz Damienem. Miała im tyle do przekazanie, ale mimo usilnych starań, nie mogła ubrać tego w słowa.
– Nie, to bez sensu! – mruknęła do siebie. Zgniotła kartkę i rzuciła nią przed siebie, w tym samym momencie do pokoju weszła Cyntia. Dziewczyna chwyciła papier i rozwinęła go. Zaczęła uważnie przeglądać zawarty na nim tekst.

Damien, tak dawno cię nie widziałam. Chciałabym móc opowiedzieć ci wszystko, jednak nie wiem czy starczy mi słów i papieru. Jestem zdrowa i jedyne co mi doskwiera to brak towarzystwa i ciągła obserwacja ze strony rycerzy Kaspiana. Pan Mam idealną fryzurę wpadł w jakiś obłęd po tym jak Zuzanna, Piotr, Edmund i Łucja wrócili do swojej dziwacznej krainy. Mam ogromną nadzieję, że nie zabawią tam długo. Chciałabym by wrócili do Narnii i rozprawili się z tymi chorymi rządami Kaspiana. Mojego ojca wcielono do armii. Ja byłabym lepszym wyborem. Umiem walczyć lepiej niż mój ojciec! I Agh!

– Czemu to skreśliłaś? – spytała Cyntia, gdy oderwała wzrok od kartki. Popatrzyła z zaciekawieniem na siostrę, która tylko wzruszyła ramionami i wbiła wzrok w swoje kolana. 
– Bo nie podoba mi się to co napisałam, wolałabym spotkać się i osobiście im o wszystkim opowiedzieć, ale znając szczęście, wszystko potoczy się inaczej niż sobie zaplanowałam – powiedziała wstając. 
– To napisz to, że chciałabyś się spotkać kiedyś w nocy. Wtedy im wszystko powiemy.
– PowieMY?
– Chyba nie liczyłaś, że się mnie pozbędziesz, siostrzyczko – powiedziała, opierając się o ścianę. Liliana przewróciła oczami i podniosła się z miejsca. Gdy powiedziała siostrze o swoich planach, nie podejrzewała, że tak to się skończy, ale mogła to przewidzieć. Cyntia nie przepuściłaby takiej okazji. Liliana podeszła do łóżka i wyjęła miecz spod materaca, a następnie znalazła swój pas i pochwę od broni. 
– Niedługo powinni przybyć. Szykuj się na drobną zbrodnię. 
– Już dawno jestem gotowa. Przygotowałam też jakieś picie i jedzenie – oznajmiła z uśmiechem Cyntia. 

       Karoca podskakiwała gdy najechała na kamień i chybotała się przy większym podmuchu wiatru. Ava odgarnęła zasłonę i przyglądała się krajobrazowi Narnii. Ani jednej żywej duszy. Tylko zielone łąki i lasy. Drzewa co raz przechylały się to w prawo to w lewo. Avę szybko znużyło oglądanie krajobrazu.Zasłoniła zasłonki i położyła głowę na ręce i patrzyła na siedzącego naprzeciwko Damiena, którego, w przeciwieństwie do niej, nie nudził krajobraz Narnii. Przyglądał się wszystkiemu z ciekawością. Każdej chmurze płynącej po niebie, każdej wyginającej się gałęzi. Zauważył, że wiatr stopniowo ustępuje. Z ciemnego nieba zaczęły spadać krople deszczu. Ujrzał również Ker – Paravel. Cel był już w zasięgu ręki. Oderwał na chwilę wzrok od okna i popatrzył na Avę. Nie wyglądała na zachwyconą. Postanowił dodać jej otuchy.
– Ej, nie przejmuj się. Archenlandia nie spłonie jeśli nie przyjmiesz propozycji. – uśmiechnął się.
– Łatwo ci mówić, Damien. Ciebie poddani nie chcą zabić za brak króla i potomka – mruknęła, opierając się o miękkie siedzenie karocy. 
– Nie bądź taką pesymistką. Coś się wymyśli. 
            Dziewczyna przewróciła oczami i przejechała dłonią po twarzy. Poczuła zmęczenie. Miała ochotę jak najszybciej znaleźć się w łóżku. Powieki robiły się coraz cięższe, ale nagle usłyszała hałas otwieranych drzwi. 
           Weszli do zamku. Nie powitał ich Kaspian, a służba. Nie widzieli go nawet przelotnie, jakby zapadł się pod ziemię. Służący zaprowadzili ich go komnat. Ava nie zwracając na nic uwagi, zamknęła drzwi i padła na łoże.

         Rudowłose siostry przedzierały się przez boczne uliczki. Straży nie było zbyt wiele, wszyscy byli na zamku. Przez to Liliana i Cyntia miały idealną okazję do przedostania się na Ker – Paravel niezauważenie. Młodsza szła przodem z nożem w dłoni, a za nią starsza z mieczem przypiętym do pasa. Obie na spodnie nałożyły długie spódnice i do tego płaszcze. Wydostanie się z wioski nie sprawiło im większego problemu.
– Nie byłoby szybciej gdybyśmy wzięły konia? – spytała szeptem Cyntia, gdy wchodziły do lasu. Liliana pokręciła przecząco głową.
– Nie ufam tym zwierzętom. Poza tym, zawsze starają się mnie z siebie zrzucić. W takich chwilach jeszcze bardziej tęsknię za Aeronem – powiedziała unosząc głowę.
– Kim jest Aeron?- zaciekawiła się Cyntia. Liliana w momencie przypomniała sobie, że jej siostra nie miała okazji poznać jej ukochanego gryfa, z którym przeżyła wiele przygód.
– To gryf. Teraz nie żyje. Próbował nas chronić i zginął – powiedziała, ocierając łzę z policzka. Zrobiła to szybkim, zamaszystym ruchem, tak by jej siostra tego nie dostrzegła. – Dobra, możemy wziąć tamtego konia. – Wskazała zwierzę stojące obok mężczyzny. – Ja zajmę się strażnikiem, a ty tym piekielnym potworem.
          Cyntia uśmiechnęła się odsłaniając zęby i pobiegła w stronę drzew. Liliana wyciągnęła miecz i zrzuciła z siebie płaszcz oraz pozbyła się spódnicy.  W spodniach walczy się jej zdecydowanie lepiej. Podeszła od tyłu do strażnika, który popijał wodę i przyłożyła mu broń do gardła.
– Oddasz mi konia i nic nie powiesz Kaspianowi. Jeśli będziesz stawiał opór, oderznę ci łeb – szepnęła mu do ucha. Wtem strażnik pochwycił swoją broń i jakimś sposobem oswobodził się z uścisku Liliany. Dziewczyna zmarszczyła brwi, a po chwili uśmiechnęła się i zaczęła to w czym jest najlepsza – zaczęła walczyć. Jej miecz przeciął powietrze, a po chwili drasnął w bok strażnika. Pewnie, gdyby nie próbował zablokować jej ciosu, byłby przecięty w pół. Dziewczyna zrobiła krok w tył. Strażnik wyciągnął ku niej miecz. Na to czekała. Mężczyzna natarł z prawej. Rudowłosa w ostatniej chwili odskoczyła i zaatakowała go z lewej. Jego broń poszybowała w górę, a po chwili wbiła się w ziemię. Mężczyzna został przybity do drzewa, przy którym stał nie tak dawno koń. Zaraz podjechała do nich Cyntia z płaszczem i spódnicą siostry zawiedzonymi na torbie.
– Pamiętaj, jeżeli piśniesz choć słówko Kaspianowi, to znajdę cię i oderznę łeb, zrozumiano? – spytała Liliana. Jej głos brzmiał dumnie i władczo. Strażnik kiwnął głową potakująco. Rudowłosa uśmiechnęła się, wkładając swój miecz do pochwy. Zabrała e sobą również miecz mężczyzny i wskoczyła na konia.
        Gdy dotarły na Ker – Paravel noc nadciągnęła nad Narnię. Zostawiły konia przy drzewie i ruszyły przed siebie. Narzuciły na głowy kaptury, by były mniej zauważalne.
– Musimy się rozdzielić – szepnęła Liliana. – Tak znajdziemy ich szybciej.
             Cyntia zaczęła już iść w kierunku ogrodu, gdy siostra przyciągnęła ją do siebie.
– Gdyby mi się nie udało... – wręczyła Cyntii zwinięty w rulon papier. – Znajdź Damiena i każ przekazać to Avie, albo daj go bezpośrednio jej. Ja muszę coś jeszcze zrobić.


         Młodsza kiwnęła głową, uśmiechnęła się jakby chciała powiedzieć „Tylko nie rób głupot, Liluś!” i pobiegła do ogrodu. Od razu zobaczyła zaniedbane rośliny. Podejrzewała, że nikt nie zaglądał tu od roku. Niektóre rośliny uschły, a niektóre rządziły się własnymi prawami. Ogród wyglądał, jakby nie posiadał ogrodnika, ale czy to w ogóle był jeszcze ogród? Przypominał raczej dziki las. Cyntia oglądała dokładnie każdy skrawek i kąt tegoż „lasu”. Nagle usłyszała świsty. Strzała przeleciała tuż obok niej.
– Kto tu jest? – spytał znajomy jej głos. Dostrzegła cień celujący do niej z łuku. Uśmiechnęła się i zdjęła kaptur z głowy.
– Damien – powiedziała cicho i podbiegła do chłopaka. Archenlandczyk zdziwił się widząc ją, ale z drugiej strony ucieszył się. W końcu ktoś kogo dobrze zna. Uśmiechnął się i objął ją lekko.
– Sama tu przyszłaś? – spytał, puszczając ją.
– Liliana też tu jest, ale powiedziała, że musi coś załatwić. O! Właśnie, mam list. Przekazałbyś go Avie?
– Oczywiście. A wiesz co dokładnie twoja siostra zamierza? – spytał z zaciekawieniem, chowając list do kieszeni. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. – W takim razie chodź, wyprowadzę cię stąd. Zaraz zacznie się obchód i chyba nie chcesz, by ktoś cię zamknął.

              W tym samym czasie Liliana zdobyła zbroję i hełm. Wykradła, a może raczej pożyczyła, je ze zbrojowni. Mogła w spokoju maszerować po zamku bez obaw, że zostanie przyłapana. Nie zmierzała jednak do Avy. Szła w stronę sali narad. Gdy tam dotarła okazało się, że drzwi są zamknięte. Na szczęście Damien nauczył ją otwierać zamki bez użycia klucza. Był w tym wprawiony, w końcu kilka lat zmuszony był kraść. Lekko popchnęła drzwi i zamknęła je za sobą, gdy weszła do środka. Było ciemno. Nawet kiedy zdjęła hełm. Po omacku szukała jakiejś pochodni, ale zamiast tego natrafiła na coś innego. Chwyciła za to i nagle wystrzeliło z tego światło. Przyjrzała się przedmiotowi. Widniały na nim litery E.P. Była pewna, że to przedmiot Edmunda. Zaczęła błądzić wśród papierów. Znalazła kilka dokumentów odnośnie wymian handlowych i ślubu Kaspiana. Na żadnej kartce nie było podpisu króla, a przynajmniej nie wyglądał on tak jak pamiętała. Poczuła, że ta informacja jest istotna. Znalazła również listę kandydatek na królową Narnii.
Potencjalne królowe:
  1. Avalon – królowa Archenlandii (wysoka pozycja, umiejętności walki) długo
  2. Estera – szlachcianka z Kalormenu (średnia pozycja, brak umiejętności walki) szybko


                Urwała czytanie, gdy usłyszała skrzypnięcie drzwi. Szybkim ruchem wciągnęła na głowę hełm. Czym prędzej otworzyła okno i wyszła przez nie. Szybkim krokiem odeszła jak najdalej zamku i gdy uznała, że oddaliła się wystarczająco daleko, zdjęła hełm i odetchnęła z ulgą, ale nie na długo. Zaczęła dręczyć ją lista. Informacje o pozycji i umiejętnościach walki. Jeszcze te dopiski długo, szybko... Zaczęła układać to wszystko w głowie. Gdy zobaczyła Cyntię ruszyła w jej stronę i obie pojechały do swojego domu.

              Ava siedziała na łożu uważnie czytając list na głos, by siedzący na fotelu Damien również mógł dowiedzieć się co Liliana chciała przekazać

Avo, jeśli to czytasz, znaczy, że mój plan zadziałał. Bardzo chciałabym cię zobaczyć, Damiena też! Niestety nie mogę, a przynajmniej za dnia. Jeśli będziecie potrzebować mojej pomocy, wiecie gdzie mnie znaleźć.                                                                                                                            Liliana

              Skończyła czytać i popatrzyła z radością na chłopaka. Liliana mogła pomóc jej uciec od ślubu, do którego dostała dziś propozycję, ale przekazał ją, w imieniu Kaspiana, doradca. Udało jej się przełożyć odpowiedź na następny dzień. Ava wstała z łoża, odkładając list. Damien przewrócił oczami, ale w końcu sam się uśmiechną i wyszedł z komnaty Archenlandzkiej królowej. Oboje musieli się przygotować. Wzięli najpotrzebniejsze rzeczy i nie zważając na nic ruszyli do wioski. Dotarli tam z samego rana. Damien zapukał do drzwi, które po kilku sekundach uchyliły się i ukazały Lilianę i siedzącą przy stolę Cyntię. Obie były zaspane, wyglądały na ledwo żywe. W końcu Ava postanowiła się odezwać.
– Potrzebujemy pomocy.

Koniec

Gotowe!
Chyba nie jest tak tragicznie.
Czy Wy też zauważyliście, że kompletnie nie umiem opisywać natury? W ogóle nie umiem opisywać, ale natury to już szczególnie. 
No to cóż, mam nadzieję, że rozdział się podobał (choć trochę).
Widzimy się w komentarzach c:!

Zjawa

Psst! Chamska reklama fajnego bloga o Narnii, na którym jest tylko prolog i który nie jest mój (zazwyczaj reklamuję tylko swoje blogi, a tu proszę! Wyjątek!), zapraszam! The Memory of Narnia

5 komentarzy:

  1. Yup pierwsza
    Rozdział jest super
    Wiedziałam ze to nie może być kspian przeciez on ma żonę!
    Ej...
    Nie umiem pisac komentarzy
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej! On jeszcze nie ma żony! Mam co do Kaspa mroczne plany, ale na razie nic nie zdradzę ^^
      Dziękuję za komentarz xo
      Zjawa

      Usuń
    2. Dla mnie zawsze będzie miał w :P

      Usuń
  2. Nie przejmuj się naturą!
    Sama mam problemy z opisywaniem widoczków. Zwłaszcza na religii. To jest takie " Cudownie było widzieć drzewa na błękitnym niebie na którym widniało kilka obłoczków (?!? ) "
    Nieważne. Widzę, że Kaspeł, rzeczywiście wpadł w obłęd. Nadal jestem ciekawa co jest przyczyną jego dziwnego zachowania...
    Nie mogę się doczekać, gdy wróci rodzeństwo. Czej... Może Kaspian cierpi na ZORP ( Zespół Odstawienia Rodzeństwa Pevensie )? Patrząc na jego zachowanie to całkiem możliwe ;d Widzę, że Kasp nie tylko kręci z Avą, ale też z jakąś Esterą?
    Ej, nie podoba mi się to, że ludność tak naskakuje na Avę, że nie ma męża. Może chce zostać starą panną z kotem po żałobie?
    Wybacz, za tak krótki komentarz, ale nie mam weny.

    Scarlett Meadowes.

    A! Zapomniałabym. Nominuję cię do LAB
    Więcej informacji u mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja!
      Natura? Co tam natura?!
      Walki i krew forever XD
      Kaspeł zdecydowanie cierpi na ZORP. Zrzućmy winę na Aslana c:
      Ava jako stara panna ze stadkiem kotów XD
      Wyobraziła ją sobie siedzącą na tronie, a wokół niej tuzin puszystych rudych kotów ^^
      Dziękuję za komentarz ^^
      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis