czwartek, 29 października 2015

ROZDZIAŁ XXVII


Słońce już dawno wstało, mimo to Liliana spała jeszcze w najlepsze. Do jaskini weszła Ava. Blondynka nie zauważyła śpiącej rudowłosej, co skończyło się bliskim spotkaniem z ziemią.
-Jeszcze śpisz?- spytała Ava, wstając i otrzepując się.
-Teraz już nie.- powiedziała zaspana.
-Gdzie ty w nocy łaziłaś, że jesteś taka niewyspana?- spytał, sięgając po swój łuk.
-Nie mogłam zasnąć.
-Powiedz lepiej, że łaziłaś po lesie z Edmundem. Niech zgadnę, chichotałaś z każdego beznadziejnego żartu, całowaliście się co chwila i przytulaliście, prawda?- popatrzyła na rudowłosą przenikliwym wzrokiem i uśmiechnęła się.
-Tylko rozmawialiśmy, a pocałowałam go tylko jeden raz.- powiedziała wstając z posłania.
-Nie macie się co kryć. Wszyscy wiedzą.- powiedziała. Miała już nic nie mówić, zabrać kołczan ze strzałami i wyjść, ale przypomniała sobie o jednym, ważnym aspekcie. –Wszyscy, prócz twojego ojca. A Dyzma nie lubi Edmunda, więc musicie się z tym kryć.
Liliana popatrzyła na dziewczynę z lekkim przerażeniem w oczach. Zupełnie jakby czytała w jej myślach.
-Nic mu nie powiesz?- spytała rudowłosa, krzyżując ręce na piersi.
-Nie chcę jeszcze umierać, więc nie.- blondynka zaśmiała się, zabrała kołczan ze strzałami i łuk, po czym wyszła. Liliana odetchnęła z ulgą. Wzięła swój miecz i również wyszła na polanę. Było zimniej niż poprzedniego dnia. Wszyscy z uporem ćwiczyli. Zuchon bezskutecznie próbował pokonać Edmunda, który za każdym razem wytrącał mi miecz z rąk. Nagle z lasu wyszli jej ojciec i Piotr niosący jakieś torby. Dziewczyna zaczęła przeczuwać, że będą kłopoty. Nie miała ochoty słuchać jaki to Piotr jest świetny. Jasne, lubiła go, ale nie w taki sposób w jaki chciałby ojciec. Widziała to już podczas nocnej rozmowy z nim. Miała ochotę zapaść się pod ziemię, gdy tylko ujrzała jak ojciec idzie w jej stronę.
-Dzień dobry Liliano.- mężczyzna uśmiechną się. Nagle przed jego oczami przeleciał miech Zuchona. –Jeżeli mnie chłopcze nie lubisz, powiedz mi to w twarz. Ja za tobą też nie przepadam, ale nie próbuję cię zabić.- powiedział zwracając się do Edmunda.
-Przepraszam, to był wypadek.- powiedział zmieszany. Dyzma popatrzył na niego z pogardą i oddalił się. Ręka Liliany odruchowo wylądowała na jej czole.
-Brawo.- syknęła przez zęby, po czym spiorunowała Sprawiedliwego wzrokiem.
-Liliano! Chodź mi pomóc!- krzyknął Dyzma. Dziewczyna popatrzyła na Edmunda smutnym wzrokiem po czym pobiegła do ojca. Chłopak stał i przeklinał swoje zachowanie w głowie. On, broń i Dyzma w pobliżu to nienajlepsze wyjścia. W pewnym momencie kopnął z całej siły kamień, leżący obok jego stopy. Kamień zatrzymał się na nodze Damiena, który szedł w stronę łuczników.
-Niech zgadnę, ojciec Lili?- spytał Archenlandczyk podchodząc bliżej. Edmund przytaknął. –Niedługo mamy wybrać się na Ker-Paravel.- zauważył Damien.
-No i?
-No i to, że no wiesz, gdyby Liliana potrzebowała pomocy, a ty byś ją uratował, to pewnie urósłbyś w jego oczach. Proste, prawda?
-To całkiem logiczne.
-Więc się nie przejmuj i ćwicz dalej.- powiedział Damien odchodząc.


*****

Ava siedziała pod drzewem gapiąc się przestrzeń. Było coraz zimniej. Zapowiadało się, że niedługo spadnie pierwszy śnieg. Będzie wtedy o wiele trudniej walczyć, jakby teraz było łatwo. Byli zdecydowanie gorzej uzbrojeni niż armia Jasira, a do tego było ich znacznie mniej. Do tego nie wiedziała jak postąpi Piotr, jeżeli wygrają. Bała się, że wtrąci ją do lochu za zdradę Narnii, ale ona była z Archenlandii, więc pewnie wysłałby ją to więzienia tam. Dziewczyna zamknęła oczy, a gdy je tylko otworzyła ujrzała przed sobą lwie oczy. Wokół nikogo nie było. Tylko ona i Aslan, lśniący w blasku słońca. Nie było już zimno, wręcz przeciwnie, było przyjemnie ciepło. W oczach Avy pojawiło się przerażenia.
-Nie bój się Córko Ewy.- powiedział spokojnym głosem Wielki Lew. Na ten dźwięk dziewczynę przeszedł dreszcz. Blondynka wstała spod drzewa i ukłoniła się przed lwem. Syn Władcy Zza Morza kiwną głową, by ta szła za nim.
-Zapewne zastanawiasz się, dlaczego tu jesteś, prawda?- spytał.
-Owszem, ale bardziej ciekawi mnie, dlaczego właśnie ja tu jestem?- spytała, idąc obok lwa.
-Powinnaś szykować się do walki. Nie zostało wiele czasu.- powiedział ze smutkiem.
-Do czego?- spytała patrząc w dół. Ujrzała, że na jej nogach, nie ma już starych, poobdzieranych butów, tylko białe buty na obcasie. Jej zniszczona sukienka zmieniła się z długą suknię w jasnoniebieskim kolorze z białymi zdobieniami. Lekko rozkloszowana u dołu i dopasowana u góry. Takiego ubioru pozazdrościłaby nie jedna Archenlandzka szlachcianka.
-Każdemu opowiadam jego historię.- powiedział. –Żegnaj Avo.
-Zaraz! Zaczekaj! Aslanie!- krzyknęła, ale po Wielkim Lwie nie było już śladu. Dziewczyna obejrzała się za siebie, a gdy tylko znowu zwróciła się przed siebie ujrzała ogromną salę tronową. Była na Ker-Paravelu. Wszyscy zgromadzili się przy podwyższeniu na którym stały  pięć tronów. Siedziało na nich rodzeństwo Pevensie i Kaspian. Słychać było wiwaty ludu. Ava podeszła bliżej. Przepchnęła się do pierwszego rzędu by widzieć wszystko dokładniej. Zauważyła, że prócz niej, na samym początku w rogu stoją Liliana i Damien. Wpatrywali się we władców. Blondynka postanowiła zrobić to samo. Nagle jakby przeniosła się w czasie. Stała w tym samym miejscu, jednak wszyscy goście oraz władcy oddali się zabawie. Narnijska muzyka wypełniła cały zamek.
-Tu jesteś! Szukałem cię!- dziewczyna obejrzała się za siebie. Piotr wpatrywał się w nią swoimi niebieskimi oczami. –Chodź tańczyć.- nie czekał na jakąkolwiek reakcję dziewczyny. Chwycił ją w talii. Blondynka na początku lekko się zmieszała, ale potem, w tańcu, poruszała się z gracją. Mimo, że Piotr nie deptał jej stóp, to i tak kątem oka szukała czegoś lub kogoś kto mógłby uwolnić ją od tego tańca.
-Coś nie tak?- spytał blondyn.
-Em... Wszystko w porządku.- odpowiedziała, rozglądając się po sali. Nagle poczuła na swoim policzku rękę Piotra, która kierowała ją w stronę jego twarzy. I stało się. Ich usta ponownie się zetknęły.
-A!- Ava otworzyła oczy. Rozejrzała się. Znowu miała na sobie swoje stare ubrania i siedziała na polanie. Odetchnęła z ulgą.
-Stało się coś?- przed sobą ujrzała Piotra.
-Nic, tylko przysnęłam. Możesz zostawić mnie już w spokoju?- powiedziała wstając. Nie czekała na odpowiedź i od razu odeszła w stronę jaskini.

*****

-Nie, nie tak. Naciągnij cięciwę bardziej. Tak jak ja.- Zuzanna demonstrowała Kaspianowi jak strzelać z łuku, jednak Telmarowi niezbyt to wychodziło. Łagodna starała się przekonać ukochanego, żeby lepiej zajął się walką na miecze, ale on nalegał. Co prawda z kuszą radził sobie świetnie, lecz łuk był dla niego jak czarna magia.
-Jesteś pewien, że to ma sens? Proszę cię Kaspian, skończ to, bo nie ma to najmniejszego sensu.- nalegała po raz któryś starsza Pevensie.
-Skoro tak uważasz...- Telmar w końcu uległ namowom Łagodnej. –A może ty spróbujesz powalczyć ze mną? –spytał Kaspian z szyderczym uśmieszkiem wyciągając miecz. Zuzanna również się uśmiechnęła. Już sięgała po miecz, gdy nagle usłyszała wołanie.
-Zuzanno!- Cyntia przybiegła zdyszana. –Ja... Ja byłam... w w-wiosce.- zaczęła mówić, próbując złapać oddech. –Jasir... On chce się koronować.- powiedziała prostując się i zabierając rude kosmyki z twarzy. Kaspian i Zuzanna pobledli, po czym spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.
-Kiedy?- spytał Telmar, chowając broń.
-Pojutrze. Przynajmniej tak mówili w wiosce. Mieszkańcy nie chcą by rządził. Może uda mi się ich namówić na branie udziału w bitwie, ale w to wątpię. Prędzej posłuchają ciebie, królu.- Cyntia dygnęła delikatnie i popatrzyła na nich. Wyraźnie się zamyślili.
-Wiem co zrobimy.- powiedziała w końcu Zuzanna. –Pójdziemy do wioski w nocy. Musisz tylko powiedzieć, że gdy tylko wybije północ mają zjawić się na dziedzińcu pod drzewem. Zajmiemy się strażnikami i namówimy lud do uczestniczenia w tej bitwie.
-Tak jest. Wezmę jeszcze ojca i polecę do wioski.- powiedział Cyntia i natychmiast pobiegła uczynić to o czym powiedziała.

*****

Było przed północą. Ava, Liliana, Edmund i Damien weszli do wioski jako pierwsi. Na wypadek gdyby potrzebowali pomocy, reszta ukryła się nieopodal. Niektórzy strażnicy upili się i spali po ścianami, ale byli też tacy, którzy spełniali swoje rozkazy.
Dwóch padło od strzał. Reszta odwróciła się i do walki wkroczyli Liliana wraz z Edmundem, oczywiście Ava i Damien nie wycofali się, nadal strzelali. Dyzma ze skupieniem oglądał każdy ruch Edmunda. Nie chciał by zrobił coś jego córce. Po tym jak miecz Zuchona padł tuż przed nim, uważał że zabieranie Sprawiedliwego na jakąkolwiek bitwę jest niestosowne i niebezpieczne. Mimo, że bardzo chciał przyczepić się o coś do chłopaka, ten nie dawał mu żadnych powodów. Edmund walczył zawzięcie i nawet obronił Lilianę przed ciosem w tył głowy.
-Czysto! Wychodzić!- krzyknął Damien stając na środku placu. Zaraz z domów wyszli ludzie z pochodniami. Na podwyższeniu przy drzewie stanęli Kaspian i rodzeństwo Pevensie. Lud wpatrywał się w nich z zapartym tchem. Ich król żyje i ma się dobrze, a do tego wrócili legendarni władcy. Chęć walki zapanowała w większości serc ludu.
-Witajcie mieszkańcy Narnii!- przywitał ich Kaspian z uśmiechem. –Chcieliśmy was prosić o pomoc. Jutro nasz najeźdźca będzie koronował się na króla Narnii.- po tych słowach rozległy się szmery wśród ludu. –Musicie pomóc nam w unicestwieniu tego. –kontynuował Kaspian. –Weźcie broń i o świcie ruszcie z nami na Ker-Paravel. Razem może się nam udać i znowu przywrócić w Narnii ład i porządek.
-To wszystko?- wychyliła się jedna z mieszkanek wioski. –Mamy zrobić to za nic?
Zuzanna popatrzyła na nią krytycznym wzrokiem. Wyglądała, jakby zaraz miała wpaść w szał.
-Jeżeli nie chcesz żyć bezpiecznie, to droga wolna. Możesz od razu wdać się w ręce tego szaleńca!- krzyknęła Łagodna. Z pewnością lud uważał, że to ona jest szalona, a nie Jasir. Ale zadziałało. Kobieta umilkła i skryła się w tłumie.
Piotr wystąpił przed swoje rodzeństwo i Kaspiana.
-Za Narnię i za Aslana!- krzyknął unosząc miecz. Tłum zaczął wiwatować. Setki pochodni uniosły się do góry. Wśród nich były też miecze Dyzmy i jego córek oraz łuki Damiena i Avy. Poczuli, że może im się udać. Za Narnię i za Aslana.
______________________________
Wiem, rozdział krótki i do tego dość słaby. Nie jestem z niego w pełny zadowolona, choć nawet podoba mi się ten zryty sen Avy. Rozdział miałam wstawić jutro, ale raczej bym nie zdążyła, bo czeka mnie dzień pełen łażenia. Już na samą myśl bolą mnie nogi. Dlaczego nie mam rodzeństwa, które mogłoby mnie z tego wszystkiego wyręczyć? W sumie to ja w ogóle nie mam rodzeństwa... No nie ważne. Jak pewnie wiecie w przyszłym tygodniu rozdziału nie będzie ( w poście informacyjnym tłumaczyłam dlaczego ). I w sumie to tyle.
Do zobaczenia następnym razem.


~Zjawa

10 komentarzy:

  1. Przeczytałam, komentarz będzie później, kiedy wrócę do domu c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Skomentuję później, gdyż jestem na basenie i jem frytki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to i jestem! Fakt spóźniona, ale... jestem! Nie ma to jak siedzieć na szkolnym basenie i łapać wifi, a tu nagle zaglądam na twojego bloga i nowa notka! No więc tak. Aviotr! Wiedziałam! Chociaż, w sumie ten sen powinien bardziej przerazić Avę. Ja bym się przeraziła gdyby przyśnił mi się Piotr za którego uważa go Ava ( sama mam takiego kolegę.) i wizja mojego kolegi w takim śnie..
      NOPE!
      Chociaż w sumie Piotreł jest przystojny, więc Ava nie powinna być zawiedziona ;) Edly! Liliana jest taka urocza! Czuję, że coraz bardziej ją lubię! Czyżby Edmund miał plan dzięki któremu mógłby nabrać blasku w oczach Dyzma? Jeśli Edeł chce udać, że ratuje Lilianę.... Nikt się na to nie nabierze! Liliana jest świetną i niezależną postacią, więc plan Edeła spali się na panewce, gdyż wątpię by Lili dała się na to namówić... Ale miłość zmienia i kto wie? Moje komentarze są przybijająco krótkie. W ogóle Ostatnio nie mam ani czasu, ani weny.
      Zapraszam cie na nowy rozdział na moim blogu.
      Weny,
      ~Huncwotka Vicky

      Usuń
    2. Geniusz... Co tam basen! Wi-Fi ważniejsze! :D
      Poczekajmy co z Aviotrem się stanie. Pewnie będą się dłuuuuuuuuuuuugo kłócili. W senie do samego epilogu.
      Piotreł taki przystojniak :D, tylko niski trochę (znaczy William, jest niski. Przynajmniej dla mnie, bo jestem jego wzrostu). Powiedzmy, że Piotreł ma u mnie ten 1,85 cm. Zaszalejmy. A co!
      Liliana czasami jest urocza, a czasami może spuścić niezły wpier... no pobić. Ewentualnie zabić.
      Zobaczysz jeszcze co z tego będzie. Może nie będzie potrzebny żaden świetny plan? Albo może plan nie pomoże i ogólnie nic nie pomoże? Wszystko jest ze mną możliwe, bo to ja. Aż przypomniała mi się lekcje religii. Gadał i mój psycho ksiądz spytał się czy chcę usiąść z nim przy biurku. Ja na to, że nie, a on mnie się pyta czemu, a ja z kamienną twarzą "Bo nie". Tłumaczenie, lvl Zjawa.
      Komentarz pod twoim rozdziałem już jest ^^
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
    3. Fajnego masz księdza ( ͡° ͜ʖ ͡°) xD

      Usuń
  3. To ja skomentuję pierwsza, a co mi tam.
    Zacznijmy od początku. Ojciec Lily nie lubi Edka. W sumie mu się nie dziwię. Też nie lubiłabym kogoś, kto dwa razy o mało mnie nie zabił. Ale wszyscy wiemy, że go zaakceptuje, bo przecież musi być ślub i gromadka małych Edmunków i Lilianek.
    Ava, jak Ci się ten sen nie podoba, to ja się z chęcią zamienię. Nie no, ale po części rozumiem, dlaczego byłaś taka... niespokojna xD Ostatnio śniło mi się, że jestem w ciąży ( nie wiem, jak to się stało, ani kto był ojcem). Obudziłam się zlana potem 0.0 xD
    Zuza tak ładnie uczyła Kaspiana, ale ten nikt ogarniał, więc stwierdzili, że będą się tłuc na miecze, a tą piękną, romantyczną chwilę przerwała mini Lily. Zero wyczucia, doprawdy.
    "-Jeżeli nie chcesz żyć bezpiecznie, to droga wolna. Możesz od razu wdać się w ręce tego szaleńca!- krzyknęła Łagodna. Z pewnością lud uważał, że to ona jest szalona, a nie Jasir." - bawi mnie to xD Zuzanna taki wariat.
    Próbne testy? Ja mam jakoś tak na przełomie listopada i grudnia.
    Ale, wiesz co? Wciąż czekam na to, aż Ava znowu będzie wypytywać o Sarę z przeszłości, więc to nawet dobrze, że w przyszłym tygodniu nie wstawisz nowego rozdziału, bo u mnie wydarzy się następna ciekawa rzecz xD
    Dobra, to tak: weny, czasu, słodyczy, itd. itp.
    Pozdrawiam cieplutko <3
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalejesz :D
      Nawet jeżeli go zaakceptuje, to nie oznacza, że go polubi. W końcu nieumyślnie prawie go zabił.
      W sumie to miałam wykorzystać Sarę, ale nie wiedziałam czy mogę, więc skoro mam twoje pozwolenie... Jeszcze mi się Sara przyda :D
      Mi się raz śniło, że byłam w Narnii (co z tego, że byli tam też Avengersi i Agenci T.A.R.C.Z.Y). Wstaję taka szczęśliwa, a tu dupa. Dalej jestem w pokoju i do tego muszę iść do szkoły.
      Kto świetnie psuje romantyczne chwile? To bezduszne stworzenie *wskazuje z dumą na siebie*
      Dziękuję i również pozdrawiam ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  4. Dam dam dam super tak ten sen był fajny nie ważne ze rozdział krótki bo jest i to się liczy
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis