niedziela, 25 października 2015

ROZDZIAŁ XXVI


Światło wpadało do celi przez małe okienko z kratami. Eleonora siedziała skulona w kącie. Cały czas była pod obserwacją ojca rudowłosych. Zdawało jej się, że ani razu nie mrugnął. Podrzucał nóż i łapał go, nie spuszczając wzroku z Eleonory. Nagle schował nóż i odwrócił głowę w prawą stronę. Właśnie przyszli strażnicy ze śniadaniem, a właściwie suchym, często spleśniałym już chlebem i wodą. Drzwi celi uchyliły się, strażnik wszedł do środka i zaczął wydawać porcje. Gdy tylko przyszła kolej na ojca rudowłosych, mężczyzna podszedł do strażnika i z całej siły wbił mu nóż w szyję. Reszta więźniów wzięła kamienie, lub zabrała broń zabitemu strażnikowi. Zaczęła się walka. Kilku bardziej wyczerpanych więźniów popadało dość szybko. Ojciec rudowłosych chwycił Eleonorę za ramię i wyszedł z celi. Nie przejmował się walczącymi ze strażnikami więźniami. Gdy tylko jakiś sługa Jasira próbował go zaatakować, mężczyzna robił unik i wpijał mu nóż w plecy. Zaraz dołączył do nich łysy i otyły rybak. Wyszli z lochów, nie czekając na nikogo. Pozostała w zamku straż, również nie zrobiła na nich wrażenia. Rozprawili się z nimi szybko, beż ani jednego zadrapania. Eleonora patrzyła na nich z przerażeniem w oczach. Nie mogła pojąc w jaki sposób dwójka wieśniaków może dokonać czegoś takiego. W końcu wyszli z pałacu. Ręka ojca rudowłosych zacisnęła się jeszcze bardziej na ramieniu Eleonory. Było zimno, a do tego wiał mocny wiatr. W powietrzu czuć było kończącą się już jesień. Pochmurne niebo zapowiadało deszcz.
-Prowadź.- powiedział ojciec rudowłosych, trzymając kobietę za ramie. Eleonora zamyśliła się trochę. Próbowała coś wymyślić. Ostatnio byli blisko Ker-Paravalu, więc pewnie teraz się gdzieś oddalili.
-Do cytadeli.- odrzekła i ruszyła chwiejnym krokiem.
-Co z nimi zrobiłaś?- spytał rybak.
-Nic. Uciekli, ale miałam ich pod stałą obserwacją.- odrzekła. Nagle poczuli krople deszczu. Rybak zaklną głośno.
-Lepiej idźmy szybciej. powiedziała Eleonora i przyspieszyła.
Po jakimś czasie deszcz lał, a wiatr wiał im w oczy. Byli już blisko wioski przy cytadeli, więc stwierdzili, że nie ma sensu się gdzieś ukrywać i czekać. W końcu, mimo niesprzyjającej pogody dotarli do wioski.
-Gdzie teraz?- spytał rybak. Eleonora przełknęła ślinę i zamyśliła się. W końcu uznała, że poszliby do lasu, poza tym tam miała większe szanse na ucieczkę.
-Do zakazanego lasu.- powiedziała z uśmiechem. Myślała, że mężczyźni przerażą się legendy i zostawią ją w spokoju. Nawet nie wiedziała jak bardzo się pomyliła. Mężczyźni pociągnęli ją za sobą do lasu. Tam znaleźli polanę z jaskinią przy której stał chłopak o ciemnych włosach. Gdy tylko ich zauważył wyciągnął miecz i podszedł do nich bliżej. Eleonora otworzyła szeroko oczy gdy tylko zobaczyła jego twarz. Oni faktycznie tu byli.
-Czego tu szukacie?- spytał ostro.
-Schowaj ten mieczyk marny rycerzyku.- odezwał się ojciec rudowłosych i przekazał Eleonorę rybakowi.
-Marny rycerzyk?- spytał urażonym głosem chłopak. –Zaraz zobaczymy.- zamachnął się. Ostrze przeleciało tuż nad głową mężczyzny.
-Czyli tak chcesz się bawić?- rybak podał mu miecz i rozpoczęła się walka. Miecz ciemnowłosego chłopaka przeleciał tuż nad głową mężczyzny, skracając mu przy tym brązowe włosy. Byli na bardzo wyrównanym poziomie. Żaden z nich nie zamierzał się poddawać, co chwila ich miecze zderzały się robiąc przy tym nieprzyjemny hałas. W końcu ciemnowłosy chłopak nie wytrzymał i postanowił dać z siebie wszystko.
-Tylko nie rób mu tego co z moim najlepszym rycerzem Edmundzie.- powiedziała Eleonora.
-Niby czemu?- powiedział zaciskając zęby. Kobieta tylko się zaśmiała. Ojciec rudowłosych popatrzył na nią. Nagle leżał na ziemi, a nad nim stał Edmund, gotowy do wbicia mu miecza prosto w serce.
-Co tu się dzieje?- usłyszeli głos Liliany. Rudowłosa podbiegła bliżej do walczących i popatrzyła na twarz leżącego na ziemi mężczyzny. Dziewczyna natychmiast popchnęła zdezorientowanego Edmunda na ziemię. Popatrzyła na chłopaka po czym pomogła wstać leżącemu na ziemi mężczyźnie.
-Co ty tu robisz?- spytała ze zdziwieniem i objęła mężczyznę.


-Myśleliśmy, że nie żyjesz, ale kiedy Cyntia powiedziała nam, że byłaś w domu, zacząłem mieć nadzieję, że się odnajdziesz. A potem jeszcze zaginęła gdzieś mała no i zacząłem szukać. Matce oczywiście było wszystko jedno, bo według niej jesteście tymi gorszymi, ale udało się. A Cyntia też tu jest?- spytał, obejmując córkę. Edmund patrzył na nich otępiałym wzrokiem.
-Tak. Zaraz ją zawołam, a powiedziała ci coś jeszcze czy tylko, że byłam?- spytała, puszczając ojca.
-Tylko, że masz nowy miecz, a powinienem wiedzieć coś jeszcze?
-Nie, ale chciałam ci się pochwalić. Zobacz jakie to cudo, a ja pójdę po Cyntię. Albo może lepiej chodźcie do środka, deszcz pada już mniej, ale nadal nie jest zbyt przyjemnie.- powiedziała, wręczając ojcu miecz, po czym pomogła wstać Edmundowi, który z tego wszystkiego nawet zapomniał, że leży.
Zeszli po kamiennych schodach do środka jaskini, po czym zasunęli wejście. Tam palił się miły ogień. Wszędzie było pełno różnych stworzeń, o których istnieniu dawno już wszyscy zapomnieli.
-Tata!- krzyknęła uradowana Cyntia, rzucając się na ojca. Reszta uśmiechnęła się do nich przyjaźnie, dopiero gdy zauważyli Eleonorę, ich miny zrzedły. Ava chwyciła za łuk i strzały, jednak Piotr wyrwał jej z rąk broń i odłożył.
-Po co ją przyprowadziliście?- spytał sucho blondyn.
-Miała wskazać nam drogę.- odpowiedział rybak.
-Zakuć ją w kajdany.- powiedział Piotr, siadając na ziemi, obok Avy. Ojciec Liliany uśmiechnął się na te słowa. Rybak oddał Eleonorę Zuchonowi, który zaprowadził ją korytarzem do małego pomieszczenia. Reszta została przy ognisku.
-Damien?- spytał nagle rybak. –Ty leniwy kmiocie! Ty tu się obijasz, a pracować nie ma komu!
-Proszę tak na niego nie mówić!- krzyknęła Łucja, podnosząc się z ziemi. Rybak popatrzył na nią i natychmiast się uciszył. Otyły mężczyzna, usiadł w kącie i już się więcej nie odzywał.
-To ja pójdę coś przygotować.- powiedziała Liliana.
-Pomóc ci córciu?- spytał jej ojciec.
-Nie... Edmund mi pomoże.- powiedział, chwyciła Sprawiedliwego za ramię i poprowadziła w stronę małego składziku, ale najpierw zleciła faunom przygotowanie czegoś do jedzenia.
-Em... Przepraszam, że prawie zabiłem ci ojca?
-Ciszej trochę.- szepnęła, prowadząc go za stojaki z bronią. –Będziesz miał problem. Och... Czemu nie zgodziłeś się, żeby to Piotr stał na straży? A teraz mój ojciec będzie cię cały czas obserwował kiedy dowie się, że my... Och... Wiesz o co mi chodzi.
-Nie wiem.- chłopak uśmiechnął się chytrze.
-No jesteśmy no... tak jakby razem i...
-Czekaj, czekaj... Tak jakby?
-Jesteśmy razem, a ty jesteś głupi.- szepnęła, waląc go lekko w ramie. Chłopak chwycił dziewczynę w talii i przyciągnął do siebie. Edmund pocałował dziewczynę, gładząc przy okazji jej rude włosy, po czym przytulił ją mocno.
-Nie musi wiedzieć.- szepnął jej do ucha. –Przynajmniej nie teraz.– szepnął puszczając dziewczynę z objęć, jednak ta nadal go nie puszczała.
-Skoro mamy mu nie mówić, to postójmy tak jeszcze kilka minut.- poprosiła przybijając chłopaka do ściany. Sprawiedliwy przewrócił oczami i ponownie objął dziewczynę. Nagle do pomieszczenia wszedł faun. Lekko się zmieszał, miał już coś powiedzieć, ale Edmund dał mu dyskretny sygnał, żeby nic nie mówił. Faun uśmiechnął się lekko i wyszedł.
-Wiesz, zdaje mi się, że jedzenie już jest gotowe. Chodź już lepiej.

*****

Zapadła noc, wszyscy już smacznie spali. Wszyscy prócz Liliany i jej ojca, który w czasie rozmowy z towarzyszami swojej córki zdradził im, że ma na imię Dyzma.
-Mili ci twoi nowi przyjaciele.- szepnął. –Szczególnie ten Piotr, to bardzo dobry chłopak. Pomyśl o nim czasem. Za to ten cały Edmund... To taki mruk i gbur, a do tego chciał mnie zabić. Z nim nie powinnaś rozmawiać. Albo najlepiej nawet na niego nie patrz.
-On nie wiedział kim jesteście, nie powinieneś być aż tak surowy.- szepnęła dziewczyna.
-Czy ja o czymś nie wiem?- spytał i spojrzał na córkę podejrzliwie.
-Nie, tak tylko mówię.- powiedziała, uśmiechając się sztucznie. Dyzma popatrzył jeszcze raz na córkę, po czym odwrócił się na drugi bok. Dziewczyna uczyniła to samo.
Może udało mi się go jakoś przekonać, ale na długo to nie wystarczy. Będę musiała go jakoś przekonać. Wiec albo zrobię coś z Edkiem, żeby przekonać do niego ojca... Albo zrobię coś prostszego i pokażę ojcu, że nie przepadam za Edmundem i jego boskimi brązowymi oczami...”- pomyślała rudowłosa. Lubiła przypominać sobie sposób w jaki chłopak na nią patrzy. Mogłaby patrzeć w jego brązowe oczy godzinami. Czuła, że kryje się w nich więcej tajemnic niż jest w stanie pojąć.
Minęło już trochę czasu. Dyzma smacznie już chrapał, jednak Liliana, nadal leżała rozmarzona. Nagle poczuła czyjąś rękę na swojej twarzy. Ktoś ją podniósł i prowadził na zewnątrz. Dziewczyna zachowała jednak spokój. Gdy tylko poczuła, że nikt już jej nie trzyma, odwróciła się i skoczyła na, jak myślała, wroga. Ujrzała rozbawioną twarz Edmunda skąpaną w świetle księżyca.
-Głupi jesteś. Wystraszyłeś mnie.- powiedziała wstając z chłopaka i podając mu rękę.
-Już więcej nie będę.
-Jaaaasne... I tak wiem, że będziesz. Za którymś razem oberwiesz po głowie.
-Wolałbym, żebyś się na mnie rzuciła i powiedziała, jaki to jestem romantyczny. Tak przynajmniej jest w filmach.- powiedział przeczesując palcami włosy.
-Co to są filmy?- spytała zdezorientowana dziewczyna. Edmund kompletnie zapomniał, że Liliana nigdy nie była w Anglii.
-To takie jakby kłamanie na ruszających się obrazach.- powiedział łapiąc się za głowę.
-Jak widzisz, nie działa.- dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi i popatrzyła krytycznym wzrokiem na chłopaka. –Z resztą nie ważne. Mam pewien głupi pomysł. Dopóki nie przekonasz jakoś do siebie mojego ojca, nie będę dla ciebie zbyt miła.
-To jest aż tak głupie, że może się udać. Lili! Jesteś genialna!- powiedział i objął mocno dziewczynę, unosząc ją przy tym.
-Wiem. Ktoś przecież musi. A teraz mnie postaw.- chłopak posłusznie odstawił ją na ziemię. Noc była pochmurna, ale bardzo piękna. 


Jednak Edmund nie skupiał się, na pięknie nocy, a bardziej na rudowłosej skąpanej w świetle księżyca. Jej oczy świeciły się bardziej niż zwykle. Włosy związane w kucyk, rozwiewał wiatr. Dziewczyna patrzyła w niego, do momentu gdy poczuła rękę Edmunda na swojej talii. Ponownie mogła zatopić wzrok w brązowych oczach Sprawiedliwego. Nie zauważyła nawet, że chłopak rozpuścił jej włosy. Dziewczyna przysunęła się bliżej. Od chłopaka biło niesamowite ciepło. Dziewczyna czuła się przy nim wyjątkowo bezpiecznie, choć dobrze wiedziała, że sama dałaby radę się obronić. Nagle spuściła wzrok na ziemię.
-Co się stało?- spytał unosząc delikatnie jej twarz.
-Co będzie jak wrócicie do swojego świata, do tego gdzie są te filmy?- spytała, a w jej oczach zebrały się łzy. Edmund również posmutniał.
-Ja... Nie wiem. Nie przejmujmy się tym teraz. Cokolwiek się stanie, wiedz, że cię kocham.- powiedział ocierając łzę z policzka dziewczyny.
-Ja ciebie też.- powiedziała, dotknęła jego twarzy i przyciągnęła ją do swojej. Chłopak chwycił dziewczynę w talii obiema rękami, a ich usta spotkały się w pocałunku.
______________________________
Moja wena mnie przeraża. Co z tobą nie tak?! Ostatnio mam chęci i wenę do pisania. YAY ^^!
Czy chciałam się wyżalić z czegoś? Nie, tylko napisać, że moja wychowawczyni nie pozwala czytać książek na godzinie wychowawczej, kiedy gada o wycieczce na którą nie jadę. Ja nie chcę tracić czasu na gapienie się w sufit, a ona jeszcze mi powie, że mi się w głowie poprzewracało. Nice. 
A, no i jeszcze postanowiłam, że będę pisała po tym opowiadanku fanfiction o Digorym i Poli. Tak, znowu Narnia, ale uwielbiam tą część, a poza tym była tylko jedna (no pojawili się też w ostatniej, a Digory w pierwszej wydanej, ale to się nie liczy). Stwierdziłam, że pisanie ff o serialu, którego trzeci sezon niedługo pojawi się w polskiej telewizji nie ma sensu. Czekają mnie godziny przeszukiwania internetu, żeby znaleźć "obsadę". Mówi się trudno C:
Do zobaczenia w komentarzach!

~Zjawa

11 komentarzy:

  1. Yeah pierwsza! Jest super na prawdę aach biedny Edek nie jego wina on jej ojciec tez by tak postąpił
    Czekam xi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed 301! Zaraz? Co? Nie ważne Xd
      Dziękuję co
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No nieźle się zaczyna. Eleanora siedzi sobie w celi, a mi jest... jej żal? Chyba nieeee. Nie lubię jej (od początku jej nie lubiłam i bez problemu mogę powiedzieć, że byłam pierwszą osobą, która zaczęła jej nie lubić <: ).
      Coś nikt nie sprawdza więźniów, bo już kolejna osoba ma jakieś nożyk czy inną broń :)) Nie kompetentni ci władcy jacyś :)
      Ojciec Edly wymiata, bierze Eleonorę jako żywą tarczę i zasuwa na przód :) Jeszcze tylko brakuje by powstał szip: #MatkaDamieniaktórejNiktNieLubi+#OjciecRudychDzieci A tak w ogóle to on też jest rudy? Czy to może po mamie te geny ☺
      Elka (w sensie, że Eleonora, ale Elka jest krócej) jakieś bujdy wymyśla, że wie gdzie jest Liliana i prowadzi #OjcaRudychDzieci i jego kumpla #Rybaka po jakiś wioskach i lasach. No ale w końcu znalazła jaskinię, a tam był Edmund.
      To było słodkie... Zaraz, co było słodkie? To, że Edmund prawie posiekał swojego teścia? Cofam, to było bardzo niezręczne.
      Ava nie lubi Elki i chciała jej głowę przestrzelić, a Piotr chciał być fajny, więc powiedział, by zakuć ją w kajdany i tym samym zapomniał, że nie ma tu nikogo, kto mógłby mu usługiwać... hehe, prawda boli Piotrze z frosty.
      Lily bierze Edmund do składzika, jak romantycznie :)) A tak wyznają sobie miłość, całują się i obmacują by jej ojciec tego nie widział :)) heh No i ten niezręczny moment kiedy to pan faun wbija do pomieszczenia, w którym zastaje Edly w jednoznacznej sytuacji... od dziś Zjawa jest mistrzem niezręcznych momentów ♥
      Ojciec Lily ma na imię Dyzma, to rymuje się z charyzma, blizna, włoszczyzna... Dobra, nieważne...
      #OjciecRudychDzieciOImieniuDyzma jest w #PiotrTeam i wychwala go. Wybaczam mu, po prostu jeszcze go lepiej nie poznał.
      Ale ciekawszy jest kolejny fragment! W końcu Edly! Tyle emocji! Hormony buzują! Co to będzie! Mam rozumieć, że w następnym rozdziale Dyzma dowie się, że zostanie dziadkiem ♥
      Oczywiście kopniak ode mnie za skończenie w tak nieodpowiednim miejscu ^^
      Pozdrawiam i niech Edly urodzą się bliźniaki <:
      ~oreuis

      Usuń
    2. Taaa... żonaty mężczyzna z Eleonorą. No przynajmniej ma świetną metodę na podryw. Lepszą niż Kasp, Piotr z frosty i Edmund razem wzięci.
      Jest #MatkaDamienaKtórejNiktNieLubi, #OjciecRudychDzieci i... #Rybak... A i ojciec Lili, nie jest rudy, ale jej matka już jest. No bo rudy chłop baby nie znajdzie, a ruda baba da jeszcze radę (żarty z rudych takie śmieszne).
      Dziękuję za tytuł mistrza niezręcznych momentów. Ale jestem też mistrzem używania greckich (przynajmniej tak mówi wikipedia) imion! Swoją drogą, to co to za imiona jak Dyzma czy Cyntia? Ej... Chwila... Ja użyłam tych imion... Dobra! Nieważne!
      Ej! Przypominam ci, że oni są nieletni! Pocałowali się i spać! Nic więcej! Poza tym potrzymam ich związek jeszcze trochę w tajemnicy, bo czemu by nie?
      Również pozdrawiam i dziękuję za komentarz ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  3. Jeśli chcesz się pośmiać to zapraszam do siebie na king-of-narnia Stworzyłam bowiem karty postaci :)) Chcę tylko uprzedzić, że mój Edmund ma zarost ♥ Może w końcu będziesz potrafiła go sobie wyobrazić <:
    Oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obraź się, ale ten zarost mnie strasznie śmieszy i nadal wolę żyć w przekonaniu, że jest bez niego XD

      Usuń
    2. Mnie też, ale wygląda teraz jak taka słodka, obrażona pucia ^^

      Usuń
  4. Uprzedzam, że ten komentarz nie będzie fajny i skłądny ( jeśli kiedykolwiek takie piszę xD ) Widziałam wczoraj twoje powiadomienie o rozdziale, ale nie miałam sił skomentować. Cholernie źle się czuję. Szkoła. Brak weny. Wszystko mnie pozbawia dalszych chęci do życia. Dobra, biorę się za komentowanie! Kurde, myślałam, że ty wiesz lubić zabijać bohaterów i myślałam, że zabijesz ojca Liliany xD To było łatwe do przewidzenia że Edek i jej ojciec się nie polubią.
    "- Schowaj ten mieczyk marny rycerzyku!"
    Przepraszam bardzo, Edmund nie jest żadnym marnym rycerzykiem! Chyba, że Liliana uda, że Edeł ją zranił i wtedy nasz Pevensie jest marnym rycerzykiem. Ale w innych sytuacjach -nigdy! Wiesz, Elenora jest złą postacią ( Brawo Vicky, odkryłaś Amerykę!) Ja tam zwykle lubię złe postacie c: Ale Elenora.... W.T.F ? Każda zła postać ma coś do polubienia. Bellatrix z HP, Maurycy ode mnie ( ja go lubię ♥ ) ale Elenora... według mnie to ciepłe kluchy i nic więcej! Bardziej lubię Jasira c: Taka postać, która podstępem zabiera innym władzę. Więcej w nim krzepy niż w naszej Elenorze. Gdzie Aviotr? Czy będą razem? W ogóle cieszę się, że jednak wybrałaś "Siostrzeńca Czarodzieja" Jeśli chodzi o Marvela to.... Nic nie wiem! :/
    Weny,
    ~Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie każdy komentarz jest piękny i w ogóle sprawia mi wiele radości :). Szkoła zabija. Potwierdzone info.
      No ej! Jakbym go zabiła nie byłoby zabawy! No bo co? Ojciec Lili nie żyje. Ona chęć morduje Edka, a potem umiera z miłości... Nuda.
      Ja też jej nie lubię XD. W ogóle ktoś ją lubi? Zabiję ją przy następnej okazji. Będzie umierała w cierpieniach! Krew będzie lała się na wszystkie strony i... Przesadzam.
      Tak btw. to też lubię Maurycego... Spoko koleś, trochę walnięty, ale spoko...
      Aviotr... Będą pewnie w następnym rozdziale. I mam nawet taki zarąbisty (który pod koniec pisania okaże się do dupy).
      Stwierdziłam, że nie mogę pisać o Marvelowskim serialu. Niedługo trzeci sezon, a on się sam nie obejrzy :D. A na Siostrzeńca mam pomysł, co prawda nadal nie mam obsady (GDZIE SĄ NASTOLETNI AKTORZY KIEDY SĄ POTRZEBNI?!).
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis