niedziela, 11 października 2015

ROZDZIAŁ XXIII

Ten rozdział miałam zadedykować Oreuis, ale boję się, że jest za mało Edly. Ale jeżeli taka ilość ci odpowiada, to jest to rozdziała dla Ciebie.
__________
____________________
Lilianę obudził chłodny powiew wiatru, wpadający przez dziurę w ścianie. Dziewczyna całą noc spała w objęciach Edmunda. Szybko się z nich oswobodziła i jak najciszej, by go nie obudzić, podeszła do łba Aerona. Krew dawno przestała wypływać z ran. Rudowłosa dotknęła gryfa i natychmiast w jej oczach pojawiły się łzy. Ciało było zimne, a gryf nie oddychał.
-Nie... Nie możesz. Obudź się. Błagam. Otwórz oczy. Obudź się!- krzyknęła i padła na ziemię obejmując łeb Aerona. –Nie możesz...
Krzyk dziewczyny obudził Edmunda. Chłopak przetarł oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Gdy tylko odzyskał jasność umysłu wstał i popatrzył na rudowłosą. Płakała wtulając się w łeb martwego gryfa.
-Nie płacz. Będzie dobrze.- szepnął, przytulając ją.
-Właśnie, że nie będzie. Nie zdążyłam się z nim nawet pożegnać... Podziękować za wszystko co dla mnie zrobił. Gdyby Piotr nie wziął i nie zgubił tego cholernego kordiału nie stałoby się to. Aeron by żył! Nie chcę już go więcej widzieć! Nie chcę widzieć nikogo!- wrzasnęła oswobadzając się z objęć chłopaka. Wstała i wyszła na zewnątrz. Edmund staną i patrzył się w przestrzeń, nie wiedząc co zrobić.
-Słyszałam krzyki. Co się sta...- Zuzanna pojawiła się jakby znikąd za bratem. Gdy tylko zobaczyła gryfa oniemiała, a w oczach pojawiły się łzy. –Gdzie Liliana?
-Nie wiem...
-Idź do niej. Ona... Potrzebuje teraz wsparcia, twojego wsparcia.- powiedziała wskazując na drzwi. Młodszy Pevensie kiwnął głową i wyszedł. Łagodna podeszła bliżej gryfa. Leżał martwy na ziemi, choć jeszcze wczoraj latał z Lilianą na grzbiecie.
-Nie zdążyli.- Łagodna wzdrygnęła się, gdy usłyszała za sobą smutny głos Kaspiana.
-Martwię się.
-O Piotra i Avę?
-O wszystkich.- odparła, kładąc Telmarowi głowę na ramieniu. –Jeżeli nie znaleźli rogu jesteśmy zgubieni. Co tam zgubieni, martwi! To nie może się tak skończyć.
-I się tak nie skończy, obiecuję.- powiedział Telmar, obejmując Łagodną.

*****

Rudowłosa szła przed siebie. Szybko kroczyła w stronę wioski przy cytadeli. Nie miała zbytniej ochoty wracać do domu, ale uważała, że nic jej już nie zostało. Wiatr wiał jej w oczy, ale ona szła nieprzerwanie do celu.
-Lili! Lili!- gdy tylko usłyszała wołanie Edmunda natychmiast przyspieszyła. Szybki chód stopniowo zmieniał się najpierw w trucht, a potem bieg. Dziewczyna czuła w sobie niewyobrażalną siłę, która pozwalała jej przez całą drogę na bieg. Nawet kiedy zgubiła Edmunda nie przestała. Szybko wpadła do wioski, co chwila odwracając się czy nie idzie za nią Sprawiedliwy. Gdy miała pewność zaprzestała tego. Ludzie, których mijała wyglądali na przerażonych. Nie dziwiła im się. Rządziła nimi wstrętna Eleonora. Dziewczyna szła aż zatrzymała się przy szarym domu z piętrem. Szarpnęła za klamkę, a drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem. Oczom Liliany ukazała się obszerna kuchnia połączona z jadalnią. Na wprost były drzwi, na prawo od nich blaty i szafki, a przed nimi dość szerokie, drewniane schody. W lewym rogu, po przekątnej od blatów stał stół, na którym siedziała dziewczyna i wpatrywała się w okno. Podobnie jak Liliana miała długie, rude włosy, jednak była młodsza.


-Liliana? Co ty tutaj robisz?- spytała dziewczyna, nie kryjąc uśmiechu.
-Wróciłam.- odparła rudowłosa.
-Matka ci głowę urwie jak cię zobaczy, a ojciec jej jeszcze pomoże.- mruknęła, schodząc ze stołu.
-Nie mogą być aż tak źli.
-Mamy tych samych rodziców i dobrze wiesz jacy są. A tak właściwie to gdzie byłaś? Uciekłaś gdzieś z Damienem, uniesiona miłością i takie tam?
-Cyntia! O czym ty bredzisz?!
-To może porwał cię ten babsztyl jak podrywałaś króla Kaspiana na balu?
-Cyntia! Opanuj się!
Cyntia przewróciła oczami i oparła się o stół. Z góry zaczął dochodzić dźwięk kroków i nagle na schodach pojawiły się Karma i Astra.
-Cyntia z kim ty do cholery rozma...- Karma stanęła jak wryta na widok młodszej siostry. –No proszę, kogo my tu mamy?
-O! O! Ja wiem! To Li...- Karma ścięła Astrę wzrokiem i poprawiła swój brązowy kok.
-Daj już spokój Karma. Dopiero co przyszła, spójrz jak wygląda! Jest cała brudna i poszarpana, niech lepiej pójdzie się odświeżyć.- powiedziała Cyntia wskazując schody Lilianie. Rudowłosa posłusznie poszła na górę. Marzyła o kąpieli i przebraniu się. Nagle zaczęły męczyć ją wyrzuty sumienia. W czasie swojej podróży nie pamiętała o najmłodszej, czternastoletniej siostrze. Nawet o niej nie wspominała, a to ona jako jedyna zachowywała się normalnie i wspierała, dopóki nie uciekła. Pewnie siedemnastoletnia Karma i piętnastoletnia Astra nieźle dokuczały Cyntii. Jednak rudowłosa wiedziała, że najmłodszą siostrę nie łatwo jest wytrącić z równowagi.

*****

-Jesteś idiotą! Największym jakiego znam!- krzyknęła Ava.
-A co miałem zrobić? Wolałaś umrzeć? I tak bym nie doniósł tej kropli!
-Bo jesteś niezdarą i idiotą!- krzyknęła i przyspieszyła. Zza drzew widać już było dwór, przed którym siedzieli Łucja i Damien. Archenlandczyk gapił się tępo w ziemię. Mężna wstała gdy tylko usłyszała krzyk Avy. Zaraz z dworu wyszli też Zuzanna i Kaspian.
-Czemu nie było was tak długo?- spytał łagodnie Telmar.
-Pytaj tego jego!- powiedziała Ava i natychmiast poszła do dworu. Nie miała już najmniejszej ochoty patrzeć na Piotra. Blondyn tylko westchnął ciężko i zaczął opowiadać o tym co ich spotkało.
-...Ale przynajmniej udało nam się zdobyć to.- zakończył opowieść i wyjął róg.
-Mogę?- spytała Zuzanna i wyciągnęła rękę po przedmiot. Piotr nie próbował nawet się sprzeczać i posłusznie dał siostrze róg. Na twarzy starszej Pevensie pojawił się uśmiech. Róg był cały w kurzu i brudzie. Dziewczyna wytarła go o rękaw koszuli Kaspiana i wróciła do zachwycania się dawno nie widzianym przedmiotem. Czuła jak wszystkie wspomnienia wracają. Przypomniała sobie o pewnym rycerzu z czasów kiedy była królową. Zawsze podobał mu się róg jak i jego właścicielka. Łagodna potrafiła godzinami słuchać opowieści szarookiego rycerza. Głośno westchnęła, przyłożyła róg do ust i nagle wydobył się z niego głośny, donośny dźwięk.

*****

Był już wieczór. Cyntia siedziała spokojnie przy stole i czytała książkę przy świecach. Mimo, że Astra, Karma i jej rodzice nie potrafili czytać, to ona, jak i Liliana, radziła sobie z tym świetnie. Przyjemną ciszę przerwały starsze siostry, które zeszły do kuchni. Lili wzięła tylko kubek z wodą i popędziła na górę odpoczywać w łóżku, które nie należało to najmiększych. Natomiast Karma i Astra nie mogły przestać rozmawiać, a ich głos niósł się po całym domu. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Otwórz, to pewnie rodzice.- rzuciła Karma w stronę najmłodszej siostry.
-Ale rodzice mają wrócić jutro. Ciotka nie wypuściłaby ich tak szybko.
-Nie gadaj tylko otwieraj.- rzuciła Astra uśmiechając się do najstarszej siostry. Cyntia przewróciła oczami i podeszła do drzwi, które otworzyły się z głośnym skrzypem. Przed oczami dziewczyn stał dość wysoki chłopak o ciemnych włosach i brązowych oczach. Mimo brudnej twarzy i ubraniu, był dość przystojny.
-O ile pamiętam nasi rodzice nie byli nastolatkami, chłopakiem i jedną osobą.- powiedziała Cyntia chcąc już zamknąć drzwi.
-Wpuść naszego gościa.- zachichotała Karma, zapraszając go do środka ręką.
-Ja w sumie tylko...
-Jak masz na imię?- przerwała mu Astra.
-Edmund, ale ja tylko chciałem...
-Edmund... Bardzo dostojnie. To imię bardzo pasuje to tak przystojnego właściciela.- powiedziała Karma. Na te słowa Cyntia przewróciła oczami i podeszła do sióstr. Powiedziała im coś na ucho, a te od razu pobiegły na górę. Dziewczyna podeszła do blatu, wyjęła kubki, wlała do nich ciepłą wodę i wrzuciła miętę.
-Siadaj.- powiedziała stawiając kubki na stół. Edmund posłusznie usiadł przy stole i wziął kubek.
-Co im powiedziałaś?- spytał zaciekawiony.
-Że powinny się przebrać, by wyglądać jeszcze piękniej. Ale porozmawiamy raczej o tym co się tu sprowadza.
-Szukam pewnej dziewczyny.
-To mi zbyt wiele nie mówi. Może chociaż ją opiszesz trochę.
-Cyntia? Możesz mi powiedzieć co zrobiłaś z siostrami?- spytała Liliana schodząc po schodach. –To ja może lepiej wrócę.- powiedziała gdy tylko zobaczyła, że przy stole siedzi Edmund i popija miętę razem z jej siostrą. Cyntia uśmiechnęła się pod nosem, wstała, wręczyła Lilianie kubek z miętą i powędrowała po schodach na górę.
-Myślałem, że masz tylko dwie siostry.- zaśmiał się wstając.
-Tylko o dwóch wspominałam. Trochę mi teraz głupio, że o niej nie wspominałam.- powiedziała, opierając się o stół.
-Czemu uciekłaś?
-Po prostu ja... Nie wiem. Aeron i Damien i... Ja po prostu czuję się źle na tym dworze.
-Właściwie to będziemy musieli się przenieść. Tam nas szybko znajdą. Może przeniesiemy się gdzieś bliżej cytadeli, jeszcze nie wiemy. Nie smuć się. Tak widocznie musiało być.- powiedział wstając i łapiąc ją za rękę.
-Cieszę się, że jesteś.- uśmiechnęła się i pocałowała chłopaka. Ta chwila mogłaby trwać dla obojga wiecznie, lecz los miał inny plan. Usłyszeli pukanie do drzwi.
-Inspekcja!- krzyknął ktoś z zewnątrz. Cyntia natychmiast zleciała na dół by otworzyć. Edmund i Liliana popatrzyli na siebie z przerażeniem. Gdy tylko zamaskowani ich zobaczą wtrącą wszystkich domowników do zimnych więzień lub zabiją. Rudowłosa zatrzymała siostrę przed otworzeniem drzwi i nakazała jej poczekać dwie minuty. Sprawiedliwy chwycił ukochaną za rękę i pociągnął do pokoju obok. Gdy tylko usłyszeli jak Cyntia otwiera drzwi wyskoczyli przez okno. Inspekcja trwała dobre pół godziny, a oni siedzieli ukryci za domem w krzakach.
-Poszli już.- na dźwięk głosu Cyntii, kamień spadł im z serca. Wyszli z ukrycia i wgramolili się do pokoju. –Rodzice wrócą jutro wieczorem, do tego czasu możesz tu spać.- powiedziała dziewczyna i wskazała łóżko. –Odśwież się i odpocznij. Do jutra coś wymyślę, a tym czasem dobranoc.- odrzekła Cyntia i wyszła z pokoju.
-Masz bardzo fajną siostrę.- zaśmiał się.

-Wiem. Dobranoc.- powiedziała Liliana, po czym pocałowała go i wyszła.
__________
____________________
Wiem, że rozdział miał być jutro, ale jest dzisiaj. Na następny sobie trochę poczekacie (przypuszczam, że jakiś tydzień). No cóż, dziś poznaliście siostry Liliany. Cyntia została dodana do zakładki "Bohaterowie", bo jeszcze mi się młoda do czegoś przyda. Jeszcze nie wiem do czego, ale wiem, że się jeszcze pojawi.
To do zobaczenia w komentarzach ♥

~Zjawa

8 komentarzy:

  1. Buuuu, chcę więcej! Nie zaspokoiłaś mojego głodu. Edly, musi być więcej Edly! (To zaczyna wyglądać na obsesję).
    Mimo tego, że szczędziłaś dziś słów, bardzo mi się podobało. Tyle rzeczy przeczytałam między wierszami, że aż wstyd o tym pisać :>
    Nie spodziewałam się, że Lili ma siostry (pisałaś o tym czy mi to umknęło?) Kochanie się w Edmundzie to coś rodzinnego dla Liliany, jej próżne, dziwne siostry (nie licząc najmłodszej) zachowały się nie lepiej od Marii.
    Właśnie mnie coś olśniło. Tylko mi nie mów, że nasza ruda dziewczyna (Lili) ma szesnaście lat... Kurcze ja mam szesnaście i nawet w połowie nie czuję się tak dojrzała jak ona... Moje plany z małymi Edmundkami szlag trafił...
    Mam też małe pytanko, ile lat mają w takim razie Pevensie i Kaspian? Bo skoro Lili ma 16, to Ed ma gdzieś 16/17 ale wtedy Łucja ma 14/15 i jej romans z Damienem szlag trafia, bo to trochę dziwne gdy dwójka czternastolatków darzy się takim gorącym uczuciem, no chyba, że Damien jest starszy, to wtedy ich związek jest trochę chory i nie na miejscu...
    To takie moje głośne przemyślenia.

    Wiedziałam, że Ava będzie żyć, a Aeron niestety zdechnie... No mówi się trudno. Pierwszy raz nie było u ciebie rozbabranych wnętrzności lub oderwanych kończyn. Progres.
    Muszę kończyć, bo jest późno a ja piszę na telefonie.
    Pozdrawiam i życzę weny (no i dziękuję za dedykację)
    Oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zaczyna to tak wyglądać. Trochę to przerażające.
      Może byłoby tego więcej, ale word office mnie bardzo kocha i postanowił nie zapisać mi rozdziału, który miałam w połowie gotowy. Na całe szczęście jeszcze trochę pamiętałam.
      W rozdziale ósmym jest informacja, że ma młodszą i starszą siostrę (nawet sprawdziłam).
      No cóż, wyszedł taki trochę #TeamTychDziewczynCoSąSzalenieZakochaneWEdmundzie.
      Może dlatego, że ma tak dziwną rodzinę, nie mam pojęcia.
      Twój plan z małymi, rudymi Edmundkami pewnie wypali, jak będą pełnoletni, ale wypali.
      Już dodałam ich wiek w zakładce z bohaterami. I to nie jest aż taki "gorący" romans. Ot zwykły związek.
      Wiem, tez jestem z siebie dumna. W następnym rozdziale już w ogóle nie będzie śmierci (kim jesteś i co zrobiłaś ze Zjawą?!).
      Dziękuję i również pozdrawiam ^^
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Więc Cyntia to jednak siostra Liliany. Jejku, Edly to taka urocza para! Liczę jednak na więcej momentów Kaspianny, bo ich wręcz ubóstwiam! Życzę ci dużo weny i pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem słaba w romansach, a tu tyle wymagań :c, cóż będę musiała nauczyć się pisać o tych miłosnych em... uniesieniach (?).
      Dziękuję i również pozdrawiam ^^
      ~Zjawa

      Usuń
  3. W pewnym sensie miałam rację, że to siostra Liliany! A tamte pozostałe fantazje co do Cynthi... Miałam zamiar zrobić coś podobnego z Natalie ( ty dobrze wiesz co po wczorajszym twoim poście xD Jedna z tych opcji które wymieniłam miała tyczyć się Natalie) No, ale wróćmy do twojego bloga! Zgadzam się z Oreuis. Zdecydowanie za mało Edly lecz mimo to ten rozdział był fajny. ( jak zwykle ) W ogóle Piotr podjął pierwszą normalną decyzję. Wow. Myślałam, że będzie na tyle nierozważny by pobiec do Areona a tu proszę... Współczuję Avie. Teraz będzie jej głupio przed Lilianą. W końcu gdy była trochę rozsądniejsza i nie gadała na głos o szkatułce z kordiałem nie wyleciałaby przez okno xD
    Weny,
    Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie miałaś :).
      Natalie... No to teraz mnie zdenerwowałaś, że tak późno ją poznamy. Chwila! Czy zamierzasz Natalie i Piotreł takie big love?! Nie strasz mnie!
      Oj będzie jej głupio, będzie. A do tego Piotr teraz będzie musiał cały czas nosić tarcze (na wypadek gdyby Ava chciała w niego strzelić).
      Dziękuję
      ~Zjawa

      Usuń
  4. Super jest. Takie dwie jedze te starsze xd czekam xo

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis