czwartek, 1 października 2015

ROZDZIAŁ XX


-I tak dobrze wiem, że nie strzelisz.- zaśmiała się Eleonora, opuszczając kuszę.
-Zakład?- spytała Ava, po czym naciągnęła cięciwę. 
-Spróbuj.- wybuchła śmiechem, który przerwała krzykiem bólu. Blondynka strzeliła w jej ramię, przebijając je na wylot. Mała dziewczynka natychmiast uciekła do matki i wtuliła się w nią.
-I przegrałaś zakład.- uśmiechnęła się blondynka, krzyżując ręce na piersi.
-Dorwać ją.- wysapała Eleonora. Ava pobladła. W jej stronę szło z dziesięciu barczystych mężczyzn. Strzał stopniowo ubywało, aż wreszcie nie było ich wcale. Nikt nie był chętny do pomocy. Dziewczynę zapędzono w róg. Jeden z zamaskowanych miał już zadać cios ostateczny, gdy nagle wrzasnął, a jego brzuch przebił na wylot czyjś miecz. Oczom dziewczyny ukazał się Piotr.
-Trzymaj i broń się!- krzyknął, podając jej miecz. Wkrótce do walki dołączyli również Liliana i Edmund. Sprawnie odpierali ciosy zamaskowanych. Ciężkie tarcze spowalniały ruchy przeciwników, ale także uniemożliwiały zranienie ich. Edmund szybko wycofał się z walki, by po chwili wrócić na koniu, prowadząc obok drugiego.
-Wskakujcie!- krzyknął podając rękę Lilianie. Ava czym prędzej wskoczyła na drugiego konia i już miała odjeżdżać, gdy usłyszała głos Piotra.
-A ja?- spytała, włażąc na zwierze. Ruszyli galopem przez wioskę, a potem przez las. Co chwila dostawali w twarz gałęziami drzew. Nie było to przyjemne, jednak szybko zgubili ścigających i zaczęli spokojnie zmierzać do obozowiska.

*****

-Pani! Znalazłem coś!- krzyknął jeden z zamaskowanych.
-Daj mi to...- wyjąkała. Mężczyzna podała jej małą buteleczkę. –Kordiał...- uśmiechnęła się, wyjęła strzałę z ramienia i wypiła kilka jego kropel. –Ci głupcy musieli go zgubić i teraz mamy nad nimi przewagę.- ponownie zaśmiała się. Teraz mogła uleczać swoich rycerzy, dopóki nie skończy się wyciąg. Jej głowę ogarnęły najróżniejsze plany ataku. Miała przecież całą armię narnijskich niewolników, mogła zrobić co jej się tylko podoba. Może i Eleonora, nie była już młoda, ale chęci do walki jej nie brakowało. Zawsze chciała dochodzić do postawionych sobie celów. Była w stanie zabić najbliższych byle by dojść do władzy.

*****

Liliana, Ava, Edmund i Piotr pokonali już otwartą przestrzeń. Jechali spokojnie przez las przyglądając się drzewom.
-Tak właściwie to jak się znaleźliście w wiosce? Śledziliście nas?- spytała rudowłosa, piorunując blondynów spojrzeniem.
-Chciałam wam pomóc w zbieraniu potrzebnych rzeczy, ale jak widać Piotr niezbyt mi ufa.- powiedziała Ava.
-Nie dziw się. Wyszłaś tam przed tłum i przykułaś ich uwagę. Mieliśmy się nie pokazywać!- zaczął tłumaczyć Piotr, jednak dziewczyny to nie ruszało.
-A co? Miałam pozwolić by zrobiła coś tej małej? A ty nie musiałeś zgrywać bohatera. Ponoć mnie przecież nie cierpisz.- prychnęła. Ci to chyba zawsze będą prowadzić wojnę. W końcu wrócili na miejsce. Wszyscy czekali na nich przy ognisku. Wszyscy prócz Liliany zeszli z koni. Rudowłosa do tego celu wykorzystała technikę spadania na pośladki. Dziewczyna z pomocą Edmunda wstała z ziemi, po czym otrzepała się i wrócili do reszty siedzącej przy ognisku. Tańczące płomienie przyjemnie ogrzewały zmarznięte dłonie. Siedzieli w kółku i piekli chleb nad ogniem. Damien wziął jakieś naczynie i przyniósł w nim wodę. Chłopak starał się odbudować relację z resztą. Jak dotychczas udało mu się udobruchać tylko Łucję i Avę. Reszta nadal była dla niego oziębła i zdawała się zabijać go wzrokiem. Chłopak rozumiał, że gdyby nie Łucja już dawno Liliana rozszarpała by go na strzępy, a reszta by jej jeszcze pomogła. W myślach cały czas dziękował za to, że mógł poznać Mężną oraz dziwił się, że mu zaufała. Był w końcu zdrajcą i chciał ich zabić.
-Widzieliście może mój kordiał?- spytała nagle Łucja, dotykając pasa w którym go trzymała.
-Tak, ja go wziąłem na wszelki wypadek, gdy poszedłem pomóc Avie.- powiedział Piotr.
-Chyba śledzić.- mruknęła dziewczyna pod nosem. Blondyn ściął ją spojrzeniem po czym skierował rękę na pas. Otworzył szeroko oczy i zaczął nerwowo przeszukiwać kieszenie. Buteleczki z wyciągiem nie było.
-Nie mów tylko, że ją zgubiłeś.- powiedziała groźnie Zuzanna, podchodząc do brata.
-Ja... Ja ją znajdę.- powiedział, odsuwając się od siostry.
-Jeżeli chcesz zginąć to proszę bardzo. Pewnie Eleonora zabrała go już do zamku i będzie strzegła jak jakiegoś skarbu.- powiedziała Ava. Wszyscy popatrzyli na siebie i oczekiwali, że ktoś coś wymyśli.
-Róg.- powiedział cicho Kaspian. –Musimy odzyskać róg Zuzanny. Pójdziemy do zamku i zabierzemy go razem z kordiałem.
-Nie wiem czy wiesz, ale zauważą osiem osób bez masek, biegające po zamku.- syknęła Zuzanna.
-Dlatego znajdziemy maski i stroje.- powiedział Telmar, patrząc na Avę.
-Pójdę do wioski i coś załatwię. Tak Piotr, możesz iść i mieć mnie na oku.- powiedziała i spiorunowała blondyna wzrokiem. –Ale na razie proponuję się przespać.

*****

 Wstawanie rano nie jest zbyt przyjemne, szczególnie kiedy budzi cię ktoś kogo nie lubisz.
-Jeszcze pięć minut mamo...- wysapał Piotr, przewracając się na drugi bok.
-Piotr! Idioto! Nie jestem twoją matką!- krzyknęła Ava, kopiąc chłopaka z całej siły w nogę.
-Dobra, dobra... Przestań już.- powiedział i przeszedł do pozycji siedzącej. –Nie możesz iść tam sama? –spytał przejeżdżając palcami po roztrzepanych, blond włosach.
-Żebyś potem znowu mnie śledził? Nie dziękuję. Wstawaj leniu.- powiedziała. –Czekam przed jaskinią. –Ava wyszła. Blondyn wstał i przeciągnął się. Marzył by wrócić już na Ker-Paravel i porządnie się wyspać w wygodnym łożu. Chciał zjeść już uroczysty, królewski obiad, a może nawet urządzić jakiś bal. W końcu wyszedł.
-Idziemy?- spytał biorąc miecz.
-Za mną.- powiedziała blondynka wskakując sprawnie na konia. Włosy miała związane w luźnego kłosa, by w niczym jej nie przeszkadzały. Jej sukienka stara, turkusowa miała przecięcie na boku kończące się przy kolanie. Przez ramie miała przewieszony kołczan ze strzałami i łukiem. Przypatrywała się znudzona Piotrowi, który był jeszcze zaspany.
-Pospiesz się durniu.- ponaglała. W końcu, gdy blondyn wdrapał się na konia mogli ruszać. Jesienne słońce ogrzewało im twarze. Napawali się tym tak bardzo, że nawet zapomnieli o kłótniach, niestety na krótko. Ta dwójka bez choć trzech sprzeczek w ciągu dnia nie mogła przeżyć.
-Ach... Ker-Paravel... Ciesz się, że tam nie jesteśmy. Wysłałbym cię do lochu a pomoc wrogowi.- mruknął Piotr, gdy tylko przejeżdżali przez otwartą przestrzeń z której było idealnie widać pałac.
-Nie jesteś zabawny. Jesteś głupi.- powiedziała dziewczyna.
-Odezwała się mądra. Przypominam ci, że gdyby nie ja nie żyłabyś.
-Przynajmniej nie musiałabym patrzeć na twoją obleśną twarz i słuchać twojego skrzeczącego głosu. Śmierć jest o wiele lepsza od przebywania z tobą. I nie próbuj nic mówić. Sam chciałeś mnie pilnować, więc teraz musisz wysłuchiwać tego jak bardzo cię nie znoszę.
Piotr otworzył usta i natychmiast je zamknął. Miał ochotę związać jej czymś usta, by więcej nie śmiała się nic mówić. Nie sprawiało mu to zbytniej przyjemności, a myśl, że musi spędzić z dziewczyną jeszcze więcej czasu doprowadzała go do szaleństwa i wprawia w zły nastrój. W końcu w ciszy dojechali do wioski. Zeszli z koni i przywiązali je do drzew.
-Musimy być ostrożni. Pewnie wysłała tu swoich ludzi.- powiedziała dziewczyna odcinając sobie dół sukienki. Materiał narzuciła na głowę i razem poszli na rynek.
-Czego tak właściwie szukamy?- spytał Piotr.
-Jakichś czarnych peleryn z kapturami, białej farby i masek.
-Możemy zwabić gdzieś kilku strażników i...
-I wziąć ich przebrania. Ale najpierw będzie trzeba ich zabić.- przerwała mu dziewczyna. –Zwab ich tam. Będę czekała z łukiem. Powodzenia.- powiedziała i pobiegła do małego zaułka między domami. Blondyn popatrzył jak dziewczyna odchodzi, po czym wziął głęboki oddech. Zobaczył jednego ze strażników i podszedł do niego.
-Dzień dobry.- uśmiechnął się, wyciągnął miecz i przyłożył do szyi strażnika. zamaskowany natychmiast wyjął swoją broń. Piotr rozpoczął ucieczkę do umówionego miejsca. Chłopak wbiegł do uliczki, a strażnik tuż za nim. Strzała wystrzelona przez Avę wbiła się w serce zamaskowanego. Zdjęli mu przebranie i włożyli do odciętego od sukni blondynki materiału.
-Mamy jedno przebranie. Teraz musimy znaleźć jeszcze dwa.- oznajmiła.
-Dwa?- zdziwił się Piotr.
-Przespałeś naszą naradę leniu.- mruknęła dziewczyna.
-Kto ma iść?- spytał.
-Zuzanna, Edmund i Kaspian, a przynajmniej tak ustaliliśmy.-odparła zarzucając materiał z rzeczami na plecy. Wychyliła się zza budynku i natychmiast wróciła w uliczkę.
-Eleonora...- szepnęła, cofając się. –Chodź, nie może nas tu znaleźć.- powiedziała nadal cofając się. Piotr zanim poszedł z dziewczyną, odciął kawał szaty zamaskowanego.
-Weź kawałek swojej sukienki i narzuć go na głowę. Bronie i maskę włożymy w pelerynę.- zarządził Piotr, gdy tylko wyszli z drugiej strony uliczki. Tak też postąpili.
Szli blisko domów, a gdy tylko widzieli strażników obejmowali się.
-Po takiej ilości uścisków z tobą, będę musiała się solidnie umyć.- szepnęła Ava, gdy weszli na rynek. Stała tam Eleonora. Kobieta popatrzyła się niebezpiecznie w ich stronę i zmarszczyła brwi.
-Chyba coś podejrzewa.- szepnął Piotr.
-Świetne odkrycie geniuszu.- szepnęła dziewczyna i ukradkiem popatrzyła na kobietę. Eleonora powoli zbliżała się w ich stronę. -Co robimy? Jak zaczniemy uciekać to wyślą za nami pościg.
-Em... Mam głupi plan za który znienawidzisz mnie jeszcze bardziej. Jest obrzydliwy, ale ja kiedy widzę ludzi całujących się natychmiast odchodzę.
-Chwila...Że c...- dziewczyna nie zdążyła dokończyć. Poczuła na swoich ustach pocałunek Piotra. Miała ochotę jak najszybciej walnąć go w twarz za ten plan, który zadziałał. Eleonora stanęła prawie przed nimi, mruknęła coś pod nosem i odeszła. W tym samym momencie Piotr odsunął się od Avy, po czym spokojnie poszli do swoich koni. Gdy blondyn wchodził na zwierze poczuł, że coś go ściąga w dół.
-Piotrek...- powiedziała Ava zbliżając się do chłopaka i uroczo trzepocząc rzęsami. Chłopak zrobił wielkie oczy. –NIGDY WIĘCEJ TEGO NIE RÓB!- krzyknęła i walnęła go z całej siły w twarz. Chłopak aż się obrócił.
-Nie wiedziałem, że jesteś aż taka silna.- powiedział wchodząc na konia.

*****

-Wrócili!- krzyknęła Liliana do reszty. Po chwili przybiegli zdyszani Łucja i Damien.
-Musicie coś zobaczyć.- powiedziała uradowana Mężna i chwyciła rudowłosą za ramię. –Za mną!- krzyczała Łucja. Wszyscy pobiegli za dziewczyną. W końcu ich oczom ukazał się stary dwór. Schody po bokach prowadziły do małych drzwi. Budynek wyglądał pięknie, tajemniczo i zapierał dech w piersi.
-Możemy się tu zatrzymać.- powiedział Damien.
-Przyniesiemy rzeczy.- powiedział Kaspian i wraz z Damienem, Piotrem, Aeronem oraz Edmundem poszli do starego obozu po rzeczy.

-Nie mogę w to uwierzyć! W końcu nie będziemy musieli spać w jaskini!- powiedziała radośnie Łucja. 


______________________________
Kto wyrobił się na czwartek? Ta Zjawa! Było troszeczkę więcej Piotreła. Mogę wam zdradzić, że Ava będzie go nienawidziła jeszcze bardziej. Nie macie co liczyć na romantyczne uniesienia u tej pary. Tak w ogóle to niedługo powinnam dodać Eleonorę/Panią Matkę Damiena/ Tą Babę Której Nikt Nie Lubi do zakładki z bohaterami (muszę tylko znaleźć odpowiednią osobę). I wracam do wstawiania rozdziałów nieregularnie. Jak coś napiszę to od razu wstawię.
To chyba tyle. Do zobaczenia ♥

~Zjawa

4 komentarze:

  1. Piorteł i Ava tak bardzo się nie lubią, ale ja wiem swoje: potem i tak będzie miłość xd
    Piotr jest tak samo ogarnięty, jak ja. Zgubiłby głowę i nie zauważyłby tego. To już taki rodzaj ludzi.
    Jezu, scena z pocałunkiem *.* Zawyłam xD Ava, Piotreł chciał dobrze, pamiętaj.
    Pikny, pikny ten dworek, doprawdy.
    Weny,
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jeżeli się pozabijają? To bardzo prawdopodobne :)
      Scena z pocałunkiem blablabla... I tak lepsza była scena po pocałunku. Musiał w końcu dostać w twarz. Musiał.
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  2. coś dużo brutalności w tym twoim opowiadanku: ramię przebite strzałą na wylot, dziurawy brzuch, przebite serce... Nie długo głowy będą się turlać...
    Oczywiście mało inteligentny Piotr zabrał ze sobą kordiał i go zgubił, jakżeby mogło być inaczej? No i oczywiście te jego próby śledzenia Avy... Czy ja już wspominałam, że Piotr jest mało inteligentny?
    Kolejna rzecz, którą chcę Ci powiedzieć to to, że szipuję Piotra i Avę. Niby się na siebie gniewają, biją i mówią, że się nie lubią, ale wszyscy wiemy jak to jest. No i w końcu Piotr ją pocałował... Niby taka spontaniczna decyzja... yhymm... Piotr z frosty wykorzystał sytuację, ale zapomniał o konsekwencjach i dostał w twarz...
    A teraz zacytuję fragment i go omówię ♥ "Po chwili przybiegli zdyszani Łucja i Damien." Wszyscy wiemy o co chodzi ♥ Takie krótkie zdanie, a zawarte jest w nim tyle rzeczy <: hehe
    Przepraszam, że taki krótki komentarz, ale nie mam czasupisać dłuższego. Następnym razem postaram się by był dłuższy ♥
    Pozdrawiam
    ~oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytasz mi w myślach! Jak na razie turlały się tylko ręce, a głowy to jeszcze odległa przyszłość. Ale przyszły rozdział będzie mniej brutalny. Przynajmniej mam taką nadzieję.
      Piotr? Mało inteligentny? Przecież to oszczerstwa!
      No może jednak nie.
      Wyobraziłam sobie jak Piotr dostaje w twarz i musiałam to umieścić c:
      Nie chcę wiedzieć co sugerujesz. Nie można sobie biegać po lesie?
      Również pozdrawiam i dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis