czwartek, 24 września 2015

ROZDZIAŁ XVIII

Rozdział dedykowany wszystkim komentującym. Nawet nie wiecie jak ja was uwielbiam ^^. 
______________________________
-Łucja! Wstawaj! Zaraz idziemy!- dziewczyna natychmiast się budzi na głos Piotra. Czuje, że ma czerwone policzki i jest oblana potem.
„To był tylko sen? Śniłam o tym jak idę po Damiena?”- myślała, wstając. Złożyła koce i wyszła z jaskini. Wszyscy czekali już tylko na nią.
-Coś ty taka czerwona?- spytała się Ava.
-Miałam koszmary.- uśmiechnęła się głupio.
-Dobra, dość gadania. W drogę.- odrzekł Piotr. Po tych słowach ruszyli. Lekki wiatr mierzwił im włosy i przyjemnie chłodził. Łucja szła z tyłu zastanawiając się co ten sen miał znaczyć. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że jest pod stałą obserwacją Avy. Blondynka miała ochotę wypytać Mężną o samopoczucie. Mimo to  starała się pokonać wścibskość. To przecież nie jej sprawa. Piotr i Zuzanna szli na czele grupy. Uważnie obserwowali otoczenie.
-Nie byłoby lepiej gdyby to Ava prowadziła? W końcu to ona jest z Archenlandii.- zaproponował Kaspian. Liczył, że Zuzanna zamieni się z blondynką i będzie szła obok niego. Telmar chciał w jakiś sposób udobruchać Łagodną. W końcu Piotr zachęcił głową Avę by szła z nimi na początku. Zuzanna jednak nadal szła z przodu. Kaspian, również postanowił pójść do przodu. Gdy tylko X poszedł do starszych z rodzeństwa Pevensie, Edmund chwycił Lilianę za rękę. Łucja nawet nie zwracała na to uwagi. Cały czas myślała o tym głupim śnie.
„To nie może być przypadek. Ja muszę tam iść. Muszę. gdy tylko Archenlandia skąpie się w blasku księżyca, zabiorę jakiegoś konia i wyruszę do Narnii.”- postanowiła Mężna.
W końcu zobaczyli biały pałac. Wokół niego było mnóstwo ludzi. Grupa musiała przepychać się między nimi by dostać się do środka. Jednak gdy już weszli nie widzieli nic prócz ludzi. Nagle w tłumie ujrzeli Marię. Miała na sobie niebieską, rozłożystą, aczkolwiek prostą suknię na ramiączkach.
-Narnijczycy!- wypatrzyła ich z tłumu. Podbiegła do nich i od razu objęła Edmunda. –Czemu jesteś taki smutny?- spytała, zapominając o reszcie.
-Może dla tego, że obejmuje go taka wywłoka jak ty?- rzuciła wrednie Ava. Brązowookiemu w końcu udało się uwolnić z silnego uścisku Marii.
-O! Kogo my tu mamy. Obalona księżniczka Ava, we własnej osobie.- oczy Narnijczyków powędrowały w stronę blondynki.
-To jest nie ważne, ważniejsze jest to, że grozi wam niebezpieczeństwo ze strony zamaskowanych. Przejęli Narnię, więc przejmą i Archenlandię.
-Służba! Proszę zaprowadzić naszych gości do ich pokoi!

*****

-Księżniczka Ava... Kiedy zamierzałaś nam powiedzieć?- spytał Piotr, który wszedł baz ostrzeżenia do pokoju dziewczyny, gdy ta próbowała poradzić sobie z gorsetem sukienki.
-To nienajlepszy moment na to byśmy zaczęli się kłócić.- powiedziała próbując ścisnąć gorset. Blondyn przewrócił oczami, podszedł do dziewczyny, chwycił sznurówki i zacisną je, po czym związał.
-Teraz możemy.- powiedział krzyżując ręce na torsie. Dziewczyna postanowiła do jednak ignorować. Zajęła się upinaniem włosów i starała się nie słuchać nalegań Piotra.
-Zamknij się w końcu i wyjdź. Nie muszę ci niczego mówić. Jakoś reszta tak nie naciska. Tylko ty  musisz być takim „panem idealnym” i wszystkich się czepiać. Daj mi już spokój półgłówku!- krzyknęła, wstała i wypchnęła blondyna za drzwi. Rozwścieczony Piotr kopnął z całej siły w drewniane drzwi, przy okazji ułamując ich róg. Po tym zdarzeniu zachował się jak typowe dziecko, gdy coś zniszczy. Po prostu sobie poszedł. Zszedł do sali tronowej i przedarł się przez tron do ogrodu. Usiadł na ławce pod drzewem klnąc na Avę w myślach. Nagle usłyszał czyjeś kroki. Natychmiast schował się za drzewem.
-Edmundzie tak się cieszę, że przybyłeś!- pisnęła uradowana Maria.
-Mów szybko to co chciałaś mi powiedzieć. Chcę już wracać do...- nie zdążył dokończyć. Archenlandzka księżniczka pocałowała go. Piotr wyglądający dyskretnie ze swej kryjówki prawie krzyknął. Młodszy Pevensie natychmiast odepchnął Marię od siebie. Mimo, że odsunął od siebie dziewczynę bardzo szybko, wręcz błyskawicznie, było to zbyt wolne. Liliana stała przed wejściem, popatrzyła na nich i weszła do pałacu. Jednak prócz Piotra, nikt rudowłosej nie zauważył.
-Nie powinieneś tego robić.- uśmiechnęła się złośliwie Maria. –Mogę was wydać zamaskowanym. To dla mnie żaden problem, więc lepiej bądź grzeczny kochany i chodźmy potańczyć.- oznajmiła, wzięła go za rękę i wciągnęła do pałacu. Piotr mógł już bezpiecznie wyjść zza drzewa. Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Ona im grozi. Muszą jak najszybciej się stąd wyrwać. Blondyn wbiegł do sali. Od razu natknął się na Kaspiana.
-Stało się coś?- spytał Telmar.
-Musimy się stąd wynosić. Ta cała Maria szantażuje Edka. Ona nas wyda jeżeli...- przerywa mu krzyk młodszej z Archenlandzkich księżniczek. Poprosiła gości o uwagę. Wspaniały zobaczył swojego brata, którego mina prosiła o pomoc.
-Uwaga wszyscy! Mam dla was dobrą wiadomość. Ja i ten oto tu obecny Król Edmund Sprawiedliwy pobieramy się!- pisnęła. Zuzanna, która właśnie piła poncz wypluła wszystko ze zdziwienia na Łucję, która nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Piotr i Kaspian popatrzyli na siebie.
-Jeżeli to.- dokończył Telmar. –I jak sądzę, Maria raczej nie będzie skłonna do przyjęcia odmowy. Posiedzimy tu jeszcze jeden dzień, ale następnej nocy wynosimy się stąd.
-Powiedz do Łucji i Zuzannie, ja idę do Lili i tej drugiej.- zarządził Piotr i rozeszli się w dwie strony.

*****

Blondyn zmierzał ku komnacie Avy. Drzwi do wszystkich pokoi były niemalże identyczne. Ale Piotr długo nie musiał szukać właściwych. Otworzył te, które mają wyłamany róg.
-Znowu przyszedłeś mnie denerwować?- spytała Ava. Dziewczyna siedziała na parapecie i opierała się o ścianę. Blond włosy związane miała dobierany warkocz, który owijał jej głowę i tworzył coś w rodzaju korony. Delikatna, biała sukienka i luźno puszczone kosmyki włosów powiewały od wiatru.
-Przyszedłem, żeby powiedzieć, że następnej nocy opuszczamy ten pałac.- oznajmił Piotr.
-W sensie uciekamy od Marii?- spytała i zmierzyła go swoim dociekliwym wzrokiem.
-A ty skąd wiesz?
-Mam otwarte okno, oczy i spotkałam Lilianę na korytarzu. Twój braciszek jest w niej po uszy zakochany, a ten pasz...- dziewczyna spotkała się, ze srogim spojrzeniem Piotra.- A Maria chce mieć każdego za wszelką cenę.
-Skąd wiesz jaka jest Maria?
-Odpuść. I tak nic nie powiem, a teraz się wynoś.- dziewczyna wskazała palcem drzwi. Piotr posłusznie wyszedł. Od razu przed drzwiami spotkał Lilianę. Dziewczyna nie wyglądała na złą albo przynajmniej dobrze się maskowała.
-Następnej nocy stąd uciekamy.- szepną.
-Yhym...- mruknęła rudowłosa, po czym wyminęła Piotra i szła dalej.
-Czekaj! Nie powinnaś być zła na Edka. To Maria go zaskoczyła, a ty nie widziałaś jak ją odpychał. Ona teraz go szantażuje. Dlatego uciekamy.- powiedział i wrócił do sali tronowej. Tam czekały już na niego siostry i Kaspian. Piotr oznajmił, że wszystko załatwione i rozeszli się do swoich komnat.

*****

W końcu nastał środek nocy. Łucja czym prędzej podniosła się z wygodnego łóżka. Chwyciła sztylet, kordiał, łuk i cicho otworzyła drzwi. Przechodziła delikatnie obok pokoi nie wydając przy tym żadnego dźwięku. W końcu udało jej się wyrwać z zamku.
„Chyba nie obrażą się jak pożyczę konia.”- pomyślała, idąc do stajni. Strażnicy sali opierając się na swoich  włóczniach. Nie tego dziewczyna się spodziewała. szybko jednak przestała zwracać na to uwagę. Wsiadła na konia i pogalopowała w stronę Narnii. Droga była prosta. Żadnych gałęzi, które mogłyby pozbawić Łucji głowy, żadnych ludzi, tylko ona, koń i las. Jazda sprawiała jej nie lada przyjemność. Jednak po kilku godzinach zmęczyła się już siedzeniem na koniu. Jakaż była jej radość gdy dotarła na miejsce. Stanęła na ziemi i poszła w kierunku Ker-Paravelu. Zamek lśnił we wschodzącym słońcu, a jego nowe straże były już na nogach. Łucja starała się skradać jak tylko najlepiej umie.
„Przez ogród tak jak w śnie. On musi tam być.”- myślała, przechodząc przez płot, który w śnie wydawał się niższy. Jednak gdy już przedostała się do ogrodu nakryli ją strażnicy. Łucja przełknęła ślinę. Nie miała jak uciec, więc dała się pojmać. 
„Może chociaż zobaczę znajome twarze. Razem będziemy mogli uciec z lochów”- myślała, jednak jej oczom ukazał się pusty pokój, bez okien z metalowymi drzwiami. Nie znała tej części zamku i dziwiła się po co komu taki pokój. Nim zdążyła cokolwiek zrobić została wepchnięta do środka. Było tam zimno i ciasno. Nagie, ceglane ściany zdawały się zbliżać do siebie. Łucja siedziała skulona w kącie. Nie chciała już nawet walić w drzwi, bo wiedziała, że to nic nie da. Tylko by sobie ręce pokaleczyła. Liczyła, że niedługo przybędzie ratunek, że zaraz będzie wolna, za chwilę. Nagle poczuła łzę na policzku.

*****

Damien siedział w swojej komnacie opierając się o łoże. Nagle drzwi pokoju się otworzyły. Chłopak natychmiast nasunął maskę na twarz. Jego oczom ukazała się matka.
-Mam dla ciebie zadanie. Mamy nowego wyjątkowego więźnia.
-I co w związku z tym?- spytał.
-Ty będziesz miał okazję go zabić. Proszę za mną.- powiedziała wręczając mu sztylet i wyszła z pokoju, a on za nią. Szli przez korytarz, aż w końcu dotarli do celi Łucji.
-Masz klucz. Kiedy skończysz, zajmij się ciałem i dołącz do nas na kolacji.- oznajmiła i zostawiła go ze swoim zadaniem.
Gdy otworzył celę coś w nim zadrżało. Łucja siedziała w kącie cała zapłakana. Chłopakowi zrobiło się trochę słabo, ale nie mógł wyjaśnić sobie dlaczego. Odkąd dołączył do zamaskowanych zdarzało mu się już kogoś zabić, więc taka drobna Łucja nie powinna stanowić problemu. Zdjął maskę by wziąć oddech. Czuł się bez niej dziwnie. Choć nosił ją od niedawna zdążył się przyzwyczaić. Popatrzył na maskę i nałożył ją spowrotem. Łucja natychmiast wstała. Damien wyjął nóż.
-Zaboli tylko chwilę.- powiedział udawanym bardzo niskim, wręcz nienaturalnym głosem.
-Damien, błagam. Nie zabijaj mnie.- powiedziała Mężna. –Wierzę, ze gdzieś tam w środku jest mój stary Damien.- podeszła bliżej. Mogła dokładnie przypatrzeć się jego oczom. Nie było w nich zła.
-Nie chcę. Daj mi dłoń.- powiedział zsuwając maskę na włosy. Dziewczyna posłuszni wyciągnęła rękę. Poczuła lekki ból, który szybko minął, jednak po chwili znowu powrócił. Damien owinął kawałkiem koszuli jej dłoń.
-Potrzebowałem dowodu.- wyjaśnił –Teraz choć. Póki są na uczcie możesz się stąd wyślizgnąć. Pomogę ci.
Łucja uśmiechnęła się i chwyciła go za dłoń. Czym prędzej wybiegli z pałacu. Chłopak odprowadził ją w bezpieczne miejsce, po czym uklękną i zaczął brudzić twarz ziemią.
-Co robisz?- spytała dziewczyna.
-Niech myślą, że zakopywałem zwłoki. Uciekaj już.
-A ty?
-Ja nie mogę. Chciałbym, ale nie mogę. To moja matka, nie mogę jej odmówić.
-Gdyby była twoją matką nie kazałaby ci zabijać przyjaciół. Damien ona cię wykorzystuje. Nie bądź naiwny. Chodź ze mną, reszta ci wybaczy.
-Jaką masz pewność?
-Ja ci wybaczyła.- powiedziała, podchodząc bliżej chłopaka. Jedną ręką dotknęła jego umorusanej w ziemi twarzy, a drugą zrzuciła mu maskę z głowy. Uśmiechali się do siebie i patrzyli uważnie w swoje oczy. Dziewczyna stanęła na palcach, a jej twarz zbliżyła się niebezpiecznie do twarzy Damiena.
-Gdyby twoje rodzeństwo tu było zabiłoby nas.- powiedział, łapiąc dziewczynę w talii.
-Ale ich tu nie ma.- zaśmiała się i pocałowała chłopaka. Po jej ciele przebiegł miły dreszcz oraz zrobiło jej się gorąco.



______________________________
Zjawa na straży internetów! Od teraz rozdziały będę wstawiała co tydzień w czwartki. Na olimpiadę z niemieckiego, kartkówki z EDB i sprawdziany z religii nie nauczą się w pięć minut! Dobra z tym EDB i religią to przesadziłam. Prócz tego niedługo Piotr wystartuje z grupą wsparcia dla singli!
Zdradzę, wam też mały sekret. Ten rozdział miał być mniej pogmatwany, ale wtedy przypomniałam sobie, że je to ja. A chciałam być taka dobra. Ach i chciałam was przeprosić, że w poprzednim rozdziale nie zaznaczyłam tego, że to był tylko sen. 
Tradycyjnie chamska reklama drugiego bloga >>> http://tajemnice-west-wood.blogspot.com/
Do zobaczenia w następnym rozdziale i w komentarzach ^^

~Zjawa

4 komentarze:

  1. Chyba jestem pierwsza! Damien taki zły xd Łucja leci na niegrzecznych chłopców, nie ma co^^ " Ja i Edmund pobieramy się" Hahahahaha. Nie. Droga Mario, nie sięgasz do pięt Lilianie, więc zrozum, że Edzio nie zainteresuje się kimś takim jak ty ;) Zuza tak fajnke focha się na Kaspiana.. Właśnie! Trza wymyślić nowy parring! Damien + Lucy... Dacy? Lumien? Dacy chyba lepsze xd Nie no, ale ostatnia scena to cud miód i malina *.*
    Weny,
    ~ Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jesteś pierwsza. Dziwne uczucie? :D
      Nie mam bladego pojęcia co napisać. Twoja reakcja "Hahahahaha. Nie." wyraża chyba wszystko.
      Zdecydowani Dacy! Właśnie ich ochrzciłaś. Ale najpierw zamiast Lumien, przeczytałam Lamien. Nie mam pojęcia co ma to wnieść, ale jak już napisałam, to niech tak będzie :D.
      Chyba sceny walki i romantyczne wychodzą mi najlepiej. Trzeba popracować nad resztą.
      Dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Haha wiedziałam
    LUSIA ma WYIMAGINOWANEGO chłopaka xd
    Super rozdział
    Pitrus oj Piotruś jesteś jak brat mojej koleżanki Piotrek xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz to nie jest to taki wyimaginowany związek :D
      Dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis