piątek, 18 września 2015

ROZDZIAŁ XVI


Edmund zszedł ledwo żywy na śniadanie. Piotr chrapał nieustannie przez całą noc. W jadalni siedziała Liliana z nogami zarzuconymi na stół i ostrząca miecz. Dziewczyna widocznie korzystała z samotności, w której mogła zachowywać się jak chce. Odłożyła broń na stół, po czym związała włosy w luźny warkocz. Popatrzyła w prawo i od razu zdjęła nogi ze stołu. Uśmiechnęła się głupawo, po czym usiadła prosto.
-Witaj.- powiedziała i ponownie na jej twarzy pojawił się głupawy uśmiech.
-Witaj.- odpowiedział i usiadł obok. Między nimi zapanowała nieprzyjemna cisza.
-Przepraszam za wczoraj. No wiesz to w namiocie. Nie powinnam cię całować. To było głupie.- rudowłosa przerwała milczenie.
-Czemu?- powiedział Edmund i po chwili zaczął żałować, że nie ugryzł się w język. Sytuację uratowali Ava i Piotr. Blondyni weszli zaczęli kłótnię o miejsce przy stole.
-Wiecie, że jest tu pełno wolnych miejsc, prawda?- uciszyła ich zdenerwowana Liliana, która już sięgała po miecz. Piotr popatrzył na rudowłosą, po czym zajął miejsce obok Edmunda. Blondyn patrzył na Avę tak, jakby zaraz miał się z nią pobić. Zaraz do jadalni zeszła się reszta. Łucja czym prędzej usiadła do stołu, wyglądała na bardzo głodną. Zuzanna z gracją zajęła miejsce obok Avy i uśmiechnęła się do niej przyjaźnie. Kaspian zajął miejsce obok Łagodnej. Damien w wyśmienitym humorze zasiadł przy końcu stołu. Lilianie bardzo nie spodobała się jego mina. Wyglądał jakby właśnie odziedziczył ogromny majątek i do tego został królem świata.
-Co ty taki w humorze?- spytała rudowłosa, jednak nie uzyskała odpowiedzi. -Spytałam cię o coś.
-Nie muszę ci odpowiadać.- parsknął Damien.
-Za kogo ty się uważasz?
-A ty?- po słowach tych Damiena, dziewczyna chwyciła miech leżący na stole i już chciała przyłożyć mu go do gardła, ale Edmund chwycił jej rękę. Liliana rzuciła przyjacielowi wrogie spojrzenie, po czym usiadła.
-Więc Avo... Jak ci się podoba na Kre-Paravelu?- Zuzanna starała się zmienić temat.
-Jest bardzo ładnie. Macie solidnie wykonane portrety. Nawet Piotr na obrazie wygląda dobrze, choć prócz blond włosów z oryginałem nie ma nic wspólnego.- powiedziała zadziornie. Karpian złapał się za głowę.
-Proszę podać śniadanie! Szybko! Zanim zburzą ten pałac!- krzyknął Telmar.



*****

Po śniadaniu Liliana poszła posiedzieć na dworze. Liczyła, że w samotności będzie mogła ochłonąć i pomyśleć co się stało z jej przyjacielem. Wdrapała się na drzewo, jak to miała w zwyczaju, kiedy chciała być sama na świeżym powietrzu.
-Szlak by to...!- powiedziała gdy tylko rękaw jej koszuli zaczepił się o gałąź drzewa i rozdarł. Dziewczyna wzięła mały sztylet przyczepiony do jej pasa i skróciła oba rękawy. Pozostały materiał przywiązała do gałęzi drzewa, po czym spokojnie oparła się i zamknęła oczy. Powietrze było wyjątkowo rześkie, a cisza pieściła jej uszy. Ani jednej żywej duszy, tylko ona i natura... i Edmund, który wszedł właśnie do ogrodu. W sumie to chciała z nim porozmawiać. Kiedy do jadalni wparowała reszta nie zdążyła go zapytać o jego „czemu?”.
Nawet jej to pochlebiało, a kiedy była przy nim czuła dziwny spokój. Najchętniej od razu rzuciłaby mu się na szyję, ale nie wypadało. To król, a ona? Zwykła wieśniaczka, której jakimś cudem udało się zamieszkać na zamku. Dziewczyna zeskoczyła z drzewa i podeszła do niego.
-Masz jakiegoś pecha do rękawów koszul.- powiedział Edmund gdy tylko ją zobaczył.
-Jak widać.- uśmiechnęła się i odgarnęła włosy z twarzy. –Wiesz, w sumie to chciałam z tobą porozmawiać. Czy ty uważasz, że to wczoraj to no wiesz... powinno się stać?- pytanie dziewczyny zagięło go. Wpatrywał się w nią i drapał po głowie. Jego ciemne włosy rozwiewał delikatny wiatr znad morza, a do tego słońce oświetlało jego twarz. Wyglądał iście imponująco.
-Odpowiesz mi?- nalegała dziewczyna, ale gdy zobaczyła na twarzy Edmunda zakłopotanie postanowiła, że to ona zacznie. –Ja... To dla mnie też jest trudne. Uważam, że nie powinno być nic między nami. Powinieneś znaleźć sobie jakąś księżniczkę, a nie zadawać się z jakąś wieśniaczką.
-Wiesz... Ja lubię tą „wieśniaczkę”. Ona jest bystra, walczy lepiej niż nie jeden rycerz, a urodą przewyższa nie jedną szlachciankę. I nie obchodzi mnie co myślą inni.- uśmiechną się i złapał Lilianę za ramię. Dziewczyna poczuła jak się czerwieni na twarzy. Próbowała uciec jakoś spod pałacowej ściany, jednak Edmund okazał się silniejszy. Trzymał ją przy ścianie i nim rudowłosa zdążyła się zorientować całowali się, znowu. Po dziewczynie przebiegł przyjemy dreszcz.


Po dłuższej chwili Liliana odepchnęła Sprawiedliwego. Podniosła już nawet dłoń by dać mu z liścia, ale w porę się opanowała.
-Co ty wyprawiasz?!- spytała oburzona. –A co jak ktoś zobaczy?
-Co z tego, że ktoś miałby to zobaczyć? Mówiłem, że mnie to nie obchodzi.- powiedział trzymając ją za rękę i patrząc jej prosto w oczy.
-Muszę już iść. Będę na plaży z Aeronem jakbyś mnie szukał.- powiedziała i pobiegła na plażę. Gryf wygrzewał się w jesiennym słońcu. Gdy usłyszał kroki od razu odwrócił wzrok od morza. Popatrzył łagodnym wzrokiem na siadającą obok Lilianę. Dziewczyna zakryła twarz rękami i włosami.
-Stało się coś Liliano?- spytał gryf, jak zwykle opanowanym i spokojnym głosem.
-Chyba się zako...chałam...- wyszeptała podnosząc głowę. Nie wyglądała jednak na szczęśliwą.
-To chyba powinnaś się cieszyć, a nie smucić.
-Załóżmy, nie mówię, że to jest prawda, ale załóżmy, że zakochałam się w kimś... W królu i dałam mu to trochę do zrozumienia, ale potem powiedziałam, że to nie wypada. No i on wtedy dał mi do zrozumienia, że on mnie też lubi i nie mam pojęcia co teraz robić. Nie wypada mu!- wytłumaczyła, patrząc na Aerona. Gryf zaśmiał się cicho, co nie uszło uwadze rudowłosej. Spiorunowała go wzrokiem. Ona się zwierza i prosi o radę, a on się śmieje. gryf natychmiast przestał i popatrzył na rudowłosą.
-Kochana, miłość to nie grzech. A tym czasem ja już polecę. Nie chcę przeszkadzać tobie i Ed... Znaczy... Żegnaj Liliano. Przylecę jeszcze wieczorem.- odrzekł i poszybował w stronę Gryfiej Wyspy.

*****

Damien wyszedł z pałacu. Postanowił przyjąć propozycję kobiety. By nie robić hałasu i zamieszania chciał iść pieszo. Przemknął się do lasu. Uznał, że lepiej będzie chodzić najmniej dostępnymi ścieżkami, by nikt nie nakrył go na spoufalaniu się z wrogiem. Szedł uboczem, na którym rosło pełno krzaków. Po godzinnym spacerze, natrafił na bagno. Nie miał innego wyjścia, jak tylko przez nie przejść. Nie miał czasu na omijanie. Wszedł po kolana do bagna i przebiegł na drugą stronę. Teraz jedyną rzeczą jakiej potrzebował była kąpiel. Szybko jednak zapomniał o brudzie. Najważniejsze jest dojście do obozu.
„Może też dostanę taką fajną maskę...”- myślał. Musiał jednak długo czekać, by się przekonać. Dopiero wczesnym wieczorem dotarł na miejsce. Wszedł do obozu bez najmniejszych problemów. Nikt nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi. Miał już wejść do namiotu, gdy nagle przed jego twarzą stanęła kobieta.
-A więc przyszedłeś. Doskonale. Proszę.- powiedziała i wręczyła mu białą maskę. Chłopak nasunął ją na twarz. –Pasuje idealnie.
-I co mam teraz robić?- spytał zdezorientowany.
-Nic. Czekać na zadania.- powiedziała i weszła do namiotu. Chłopak zmarszczył brwi.
„Coś tu nie gra. Trzeba to sprawdzić.”- myślał –„Kurde! Jak tak dalej pójdzie zmienię się w męską wersję Liliany.”- przeszedł po nim dreszcz obrzydzenia. Po chwili bezczynnego stania, postanowił rozejrzeć się po obozie. Inni zdawali się patrzeć na niego wrogo. Damien cały czas czuł na sobie ich wzrok. Chodził bez celu między namiotami. W końcu postanowił gdzieś przysiąść. Usiadł za namiotami na trawie, a po chwili przeszedł do pozycji leżącej i zaczął wpatrywać się w chmury. Jego oczy zdawały się robić coraz cięższe, aż w końcu zamknęły się, a chłopaka ogarnął sen.

*****

-Wiesz może gdzie jest Damien? Mieliśmy dziś strzelać z łuku.- powiedziała Łucja, wchodząc do jadalni.
-Czy ja wyglądam na jego opiekunkę?- spytała opryskliwie Liliana. Nogi miała położone na stole i wpatrywała się w ścianę.
-No nie, ale liczyłam...
-To się przeliczyłaś.- syknęła rudowłosa.
-To, że cię zdenerwował nie znaczy, że masz się na wszystkich wyżywać.- powiedział Edmund, który przechodził obok. –Jest już wieczór, a jego nie ma od czasu kiedy skończyliśmy śniadanie. Myślałem, że choć trochę się martwisz.
-Nie mów mi co mam robić.- syknęła i popchnęła go gdy wychodziła z jadalni.
-Ja nie zamierzam czekać. Coś mogło mu się stać!- powiedziała Łucja i pobiegła do Kaspiana. Edmund ruszył za nią. Zastali Telmara rozmawiającego z Zuzanną. Na twarzy Łagodnej promieniał uśmiech. Dawno nie widzieli jej tak szczęśliwej. Chichotała i co chwila trzepotała rzęsami. Romantyczny nastrój przerwała Łucja, która wleciała bez pukania do komnaty.
-W czym problem?- spytał Kaspian, próbując ukryć swoją irytację.
-Damiena nie ma od czasu śniadania, a mieliśmy dziś ćwiczyć.- powiedziała Mężna unosząc łuk wyżej. –Martwię się, a Lili nic nie wie.
Łucja popatrzyła na Telmara błagalnym wzrokiem. Zuzanna również popatrzyła na niego w ten sposób. Kaspian nie miał wyjścia.
-A wiesz chociaż gdzie może być?- spytał mrukliwie. Łucja pokręciła głową. Telmar otworzył usta, by coś powiedzieć, jednak przerwały mu krzyki. Zebrani w komnacie, zerwali się na równe nogi i pobiegli w stronę krzyków. Ava i Piotr znowu się kłócili, tym razem o  materiał na szaty. Edmund złapał się za głowę, po czym rozdzielił ich, a brata walnął w głowę.
-O co chodzi?- spytała Ava, próbując zachować pozory normalności. Zaraz po tym przybiegła Liliana, która obdarzyła resztę chłodnym spojrzeniem. Nadal była zła na przyjaciela.
-Chwila... Nie za mało was?- spytała blondynka po chwili namysłu. –Brakuje tego z łukiem...- dziewczyna zbladła i popatrzyła na resztę niespokojnym wzrokiem. –Czas ruszać.

*****

Do obozu wjechali Kalormeńczycy. Wyglądali na zadowolonych. Konie przywiązali do drzew i wyszli na środek obozu. Damien podszedł bliżej. Obok kalormeńskich żołnierzy stała zamaskowana kobieta. Miała na sobie zbroję, co mogło oznaczać, że szykują się w końcu do jakiegoś ataku.
-Szykujcie broń. Nadeszła pomoc wojsk Kalormeńskich. Ruszamy na Narnijską stolicę. NA KER-PARAVEL!- krzyknęła kobieta. Wszyscy uradowali się. Zdezorientowany Damien, również uległ radości.
-Znam skrót!- krzyknął, wychodząc przed tłum. Kobieta i stojący obok niej Aban popatrzyli na niego miło, po czym kazali mu prowadzić.  
Przedzierali się przez chaszcze. Damien z daleka, kątem oka zauważył srebrno-czerwono-brązowe plamy. Na myśl od razu przyszła mu narnijska armia w swoich zbrojach. Przełknął ślinę i prowadził dalej. W końcu trafili na Ker-Paravel. Wkroczyli do zamku. Niektórzy wdrapali się po linach na górę, a niektórzy zagrodzili wyjście z pałacu, które znajdowało się w sali tronowej. Damien znajdował się w dolnej grupie. Jego strzały co chwila wbijały się w jakiegoś narnijskiego rycerza. W pewnym momencie na jego celowniku stanęła rudowłosa, która w rękach trzymała dwa miecze. Idealnie dawała sobie radę z Kalormeńczykami. Kiedy strzała Damiena leciała już w jej stronę, zablokowała ją mieczem i podbiegła do niego. Chłopak zręcznie omijał ciosy. Wiedział jak dziewczyna walczy. W końcu przestał wyrabiać z unikami. Blokował wszystkie ciosy łukiem. Dziewczyna rzuciła go na podłogę, przez przypadek zsunęła mu maskę.
-Damien?- spytała mimowolnie. Chłopak zrzucił ją z siebie. Wycelował łukiem prosto w jej serce. Ręce mu drżały, jednak zamknął oczy i strzelił. Strzała trafiła w brzuch dziewczyny. Gdy otworzył oczy, zobaczył łzy na policzkach Liliany. Rudowłosa wstała i resztkami siły uciekła z zamku. Na zewnątrz walczył Aeron, ale gdy tylko zobaczył ją w takim stanie, rozprawił się z napastnikami szybciej niż kiedykolwiek. Wziął dziewczynę pazurami i przetransportował w bezpieczne miejsce, a dokładniej w jaskini przy plaży. Dziewczyna oparła się o ścianę.
-Zaczekaj tutaj. Zaraz przylecę z pomocą. Tu jesteś bezpieczna.- powiedział gryf i wyszedł z jaskini, po czym wzbił się w niebo. Leciał najszybciej jak mógł. Przed obozem zauważył dwie osoby. Postanowił, wylądować przed nimi. Łucja przyjaźnie uśmiechnęła się do gryfa.
-Patrz Edmund! To Aeron! Miło cię widzieć.- powiedziała przyjaźnie.
-Nie czas teraz na rozmowy królowo! Potrzebuję kordiału, a właściwie Liliana. Napadli Ker-Parave.- powiedział szybko gryf.
-Łusia, daj kordiał. Lecę z tobą.- powiedział brązowooki, wchodząc na gryfa. Mężna posłusznie podała buteleczkę z wyciągiem. Edmund wsunął kordiał za pas, po czym wzbił Aeron wzbił się w powietrze z nim na grzbiecie. Po chwili, która zdawała się trwać wieczność znaleźli się przed jaskinią. Edmund czym prędzej wbiegł do środka. Liliana siedziała skulona w kącie. Usta zaczęły jej sinieć, a powieki opadać. Całą koszulę miała ubrudzoną krwią. Chłopak podbiegł do niej i wyciągną kordiał, po czym wyjął strzałę z jej brzucha. Liliana uśmiechnęła się do niego lekko, próbując ukryć ból, po czym zamknęła oczy.
______________________________
Tak, tak, znowu się całują. Ale Edly to jedyny realny związek albo coś co przypomina związek. No jest jeszcze Kaspianna, a związek Łucji z Damienem jest wyimaginowany. 
A teraz kilka (w sumie dwa) ogłoszeń parafialnych.
1. Do końca tego miesiąca będę wstawiała rozdziały dwa razy w tygodniu, ale od października już tylko raz. 
2. Ja pisałam poprzednio myślałam o założeniu nowego bloga. NO I ZAŁOŻYŁAM! Wstawiłam tam już prolog, a pierwszy rozdział będzie pewnie jak ogarnę jakiś fajny szablon, bo jak na razie jest taki no nijaki. No mniejsza. ZAPRASZAM >>http://tajemnice-west-wood.blogspot.com/<<

~Zjawa

8 komentarzy:

  1. Edly rozkwita, lalala <3
    Damien, jak mogłeś. Lili tak Ci ufała, a ty ją zdradziłeś i jeszcze zabić chciałeś. A wszystko dlatego, że chcesz władzy i włosów takich, jak Kaspian. O to przykład, co idealna fryzura robi z ludźmi.
    Aczkolwiek bawi mnie Łusia i jej wyimaginowany chłopak xD
    Kaspianna - coś się dzieje, już niedługo będzie wesele.
    Co ja gadam xD
    Liliana, nie martw się, Edzio już przybywa na ratunek ^^
    Ej, doszłam do wniosku, że jaskinia jest całkiem romantycznym miejscem...
    Jeśli chodzi o drugi blog, to przeczytam i skomentuję w wolnej chwili. :)
    Weny,
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie co zrobią Ed, Kaspian i Piotr jak go spotkają... Jednemu chciał dziewczynę zabić, drugiemu zazdrości włosów, a trzeciemu władzy.
      Ejejej! Jakie wesela? Czemu ja nic nie wiem?! :O
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Gif z Doriana Greya *o* Uwielbiam ten film! Co do rozdziału... Z Damiana wychodzą geny tej starej wiedźmy! Jak ten @$/^&@/^ mógł? Idiota... Edly *.* To wszystko jest takie urocze... Wybacz za krótki kom, ale dopiero wróciłam ze szkoły więc nie mam do niczego głowy...
    ~.Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam już dawno, ale piszę dopiero teraz, bo przed chwilą wróciłam jakże zacnym transportem - pociągiem, do domu, ze szkoły...
    Wiedz, że na każdej przerwie zawsze sprawdzam czy przypadkiem czegoś nie dodałaś c:
    Wróćmy do twojego dzieła.
    Najpierw wypiszę co mi się podobało:
    1. Piotr śpi jak świnia - chrapie c:
    2. Konflikt między Piotrem z frosty a Avą
    3. Lili zachowuje się jak chłop - trzyma nogi na stole itp ☺
    4. Edly ♥
    5. Więcej Edly ♥
    6. Lily ukraja sobie rękawy, bo jest ślamazarą i zaczepia się o drzewo c:
    7. Gif z Doriana Grey'a (Oglądałam tylko fragment tego filmu ze względu na Bena Barnesa, ale nie przeszłam przez cały, bo za dużo się tam całują i takie tam... )
    8. Gif z 17again c:
    9. Lily otwarcie mówi Aeronowi, że się zakochała ♥
    10. Lucy interesuje się jej wyimaginowanym chłopakiem - Damienem ♥
    11. Kasp i Sue level up ☺
    12. Damien ekscytuje się maską
    13. Ed bije Piotra po głowie ☻
    A teraz to co mi się nie podobało:
    1. Lily się denerwuje na Edmunda...
    2. Lily się denerwuje na Damiena
    3. Ava jest bezczelna i wtrąca się w nie swoje sprawy
    4. Damien olewa swoją wyimaginowaną dziewczynę
    5. Damien chce dołączyć do #MatkaDamienaTeam
    6. Damien jest zdrajcą
    7. Damien zabija Narnijczyków :c
    8. Damien chcę zabić Lily
    9. Damien rani Lily przez co leci jej krew
    Jednak najpiękniejszy fragment był wtedy kiedy Ed leci (i to dosłownie ☺) ratować swoją ukochaną, której wnętrzności mogą zacząć wypadać przez dziurę w brzuchu... Trochę brzmi to strasznie... Mniejsza z tym, Edmund to HERO c: i każdy o tym wie ♥
    Chcę Ci też powiedzieć, że pisanie wychodzi Ci coraz lepiej, bardziej profesjonalnie, zawodowo, efektowniej itp. <:
    Co do drugiego bloga, to już przeczytałam, komentarz napiszę w najbliższej przyszłości a szablon właśnie robię, więc dziś powinnam (prawdopodobnie) skoczyć <:
    Pozdrawiam i życzę weny ♥
    ~Oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój internet mnie nie kocha, więc muszę pisać ten komentarz drugi raz (zawiodłam się na tobie internecie).
      Jak dobrze, że zauważyłaś, że Ava jest wścibska, chamska, wredna. Na tym mi zależało. Co do kłótni i Piotrem, to pewnie ich jeszcze trochę będzie.
      Mam nadzieję, że nadrobiłam Edly moments, których w poprzednym rozdziale było za mało.
      #MatkaDamienaTeam i moja koleżanka drze mordę na całe centrum handlowe (dzięki, w sumie to ja też darłam mordę). Mimo tego #TeamEdmund4EVER!
      Dziękuję za ten komplement. Sama zauważyłam, że pisanie staje się coraz łatwiejsze i idzie mi lżej.
      W takim razie ja już dziękuję za szablon ☻ (coś czuję, że będzie świetny). Strona "szablon" została już dodana.
      Również pozdrawiam i dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  4. Tyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Jak mogłaś!!!!!
    Kiedy następny!!!!!!
    I co, ze ma wyimaginowanego chłopaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    CZekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem złym człowiekiem, więc mogłam (ZŁO).
      Dziękuję za komentarz ♥
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis