niedziela, 13 września 2015

ROZDZIAŁ XV


W końcu nastał dzień. Lilianie udało się w końcu zasnąć i wstała w miarę wypoczęta. Przy łożu leżały ubrania, a nich mała karteczka.

Mam nadzieję, że nie jesteś zła za moje nocne odwiedziny.
Na przeprosiny przyniosłam Ci nowe ubrania.
Przepraszam Cię jeszcze raz. Musiałam z kimś porozmawiać.
                                               Zuzanna.
P.S. Liczę, że Ci się spodobają.

Przeczytała rudowłosa i uśmiechnęła się pod nosem. Najpierw jednak dziewczyna poszła się odświeżyć. Po odprężającej kąpieli wciągnęła na siebie jasnobrązowe spodnie, które niezbyt odstawały od jej ciała, podobnie jak szmaragdowa bluzka z krótkim rękawem, baskinką, zapinana z przodu na duże, srebrne guziki. Włożyła jeszcze swoje wygodne, czarne, długie buty i zbiegła do sali tronowej. Byli już wszyscy. Na ich twarzach malował się strach. Nawet Aeron pofatygował się by kibicować Edmundowi. Wyszli na dwór, wsiedli na konie (prócz rudowłosej, która wolała lecieć na gryfie) i ruszyli nie zwracając na nic uwagi. Świeciło Słońce, wiał przyjemny wiatr, aż chciałoby się zatrzymać, usiąść i pooglądać niebo. Nie zwracali już nawet okazji na tętniący życiem narnijski las, po prostu jechali do celu. Łucja co chwila sprawdzała czy ma przy sobie kordiał, którego nie chciała używać. Zuzanna ledwo trzymała się na koniu. Łagodna cały czas starała się opanować narastające emocje. Kasian prosił w myślach Aslana o wygraną Edmunda. Wolałby żeby to Piotr odebrał mu koronę, a nie kobieta, którą Damien nazywał świrniętą. Archenlandczyk zabrał ze sobą łuk ,ale o dziwo był spokojny, albo przynajmniej udawał. Liliana przyznała Aeronowi, że wolałaby walczyć niż żeby miał to być Edmund. Brązowooki wyglądał jakby nie przespał nocy, a w jego głowie siedział najczarniejszy scenariusz. Rudowłosa miała wrażenie, że nie idzie tam by zwyciężyć, ale na pewną śmierć.
-Nie smuć się Lili. On da sobie radę.- powiedział cicho Aeron. Wiedział, że dziewczyna nie lubi okazywać słabości.
-Wiem, ale i tak się martwię.- powiedziała.
-Martwisz się o niego bardziej niż o siebie, prawda?- spytał Aeron uśmiechając się pod nosem.
-Może, ale co to ma do rzeczy?
-Nie, nic.- powiedział gryf. Zleciał niżej by poinformować wszystkich o położeniu.- Jesteśmy blisko. Zostało nam jeszcze jakieś piętnaście minut drogi.
Przez resztę drogi nie rozmawiali ze sobą. Jechali wolno i dostojnie, aż w końcu ujrzeli obóz. Po środku było gotowe miejsce na walkę. Zeszli z koni i gryfa po czym podeszli do zamaskowanej kobiety.
-Witajcie. To twój przeciwnik.- wskazała na mężczyznę wychodzącego z namiotu. –Tam jest twój namiot w którym możesz się przygotować. Zaraz przyprowadzeni zostaną twój brat i Ava. Walka zacznie się za godzinę. W tym czasie możecie porozmawiać z tym uroczym blondynem i tą dziewczyną.
Edmund ruszył do namiotu. Oczom reszty ukazali się Piotr i Ava. Blondyn uśmiechnął się radośnie gdy zobaczył przyjaciół po czym zwrócił się do dziewczyny. Przedstawiał ich. Kiedy przywiązano ich do drzew Łucja i Zuzanna podbiegły do brata oraz uściskały go mocno. Za siostrami Pevensie podeszła cała reszta. Kaspian opowiedział wszystko blondynowi i blondynce, a ich miny zbladły, nie byli zachwycenie.
-Poradzi sobie. To w końcu mój brat.- powiedział Piotr. Te słowa zdziwiły wszystkich. Bardziej spodziewali się czegoś w stylu „dałbym sobie radę bez jego pomocy”. Liliana oddaliła się niepostrzeżenie, kiedy pozostali byli zajęci rozmową. Rozejrzała się trochę po obozie. Na środku był plac do walk. Na wprost stał ogromny czerwony namiot zamaskowanej kobiety. Po lewej stronie od pola walki stały dwa małe namioty dla rycerzy, którzy mieli ze sobą walczyć. Jeden był czarny, a drugi biały. Po prawej stronie były tylko drzewa. Tam też rudowłosa zostawiła towarzyszy. Dalej za namiotami dla rycerzy, stało jeszcze z dziesięć zielonych namiotów. Liliana nie chciała się tam zagłębiać, wolała pójść dodać trochę otuchy Edmundowi. Weszła do czarnego namiotu. Brązowooki miał już na sobie zbroję i ostrzył miecz, siedząc na małym łóżku, które najprawdopodobniej należało do jakiegoś dziecka. Naprzeciw stał dębowy stolik, na którym stał kubek z herbatą. Rudowłosa oparła się o niego i wpatrywała się w chłopaka. Był tak skupiony, że nawet jej nie zauważył. Dziewczyna wzięła kubek i powąchała herbatę, po czym zaczęła kasłać. Edmund podniósł wzrok na rudowłosą.
-Nie radzę tego pić.- powiedział. –Ta kobieta to przyniosła. Kto wie czego tam dodała.
-Czuję.- powiedziała odstawiając kubek. –Jak twoje samopoczucie?
-Normalne.- powiedział chłodno ostrząc miecz. Liliana spuściła głowę i odsunęła się od stołu. Była już bliska wyjścia, gdy nagle Edmund powiedział:
-Czekaj. Nie chciałem cię urazić. Stresuję się, nie chcę was zawieść.
-Powiedz lepiej, że chcesz pokazać Piotrowi, że jesteś równie dobry co on.- prychnęła dziewczyna. –Przepraszam.- powiedziała po chwili milczenia. Brązowooki popatrzyła na rudowłosą i podrapał się po głowie, po czym usiadł. Zabrał się za polerowanie miecza. Liliana postanowiła usiąść na stole. Wskoczyła na niego, przewracając ręką kupek. Herbata wylała się na stół. Chłopak spojrzał na dziewczyną zimnym wzrokiem.
-Tak właściwie to po co tu przyszłaś?
-Porozmawiać.- zeszła ze stołu i usiadła obok chłopaka. –Chciałam ci powiedzieć, że dasz sobie radę. Jestem tego pewna. Nie denerwuj się już tak.- uśmiechnęła się.
-Mam nadzieję.- powiedział przygnębiająco.
-Jeżeli masz być taki cały czas lepiej żebyś tam w ogóle nie szedł. Wygrasz.- powiedział wstając. Brązowooki również wstał by położyć miecz na stół. Rudowłosa przystała przez chwilę przy wyjściu z namiotu. Wzięła głęboki oddech, podeszła do Edmunda i pocałowała go.


Ryczypisk, który przyszedł spytać się o samopoczucie Sprawiedliwego, natychmiast się wycofał.
-Może lepiej już pójdę.- powiedziała Liliana po pocałunku i wyszła. Brązowooki stał jeszcze przez chwilę w bez ruchu, a na jego twarzy malował się uśmiech.
-Królowa Liliana Waleczna. Witaj.- powiedział Ryczypisk wchodząc na ramię rudowłosej. –I nie próbuj udawać panienko. Widziałem.
Liliana tylko mruknęła i przewróciła oczami. Wróciła do reszty towarzyszy.
-Jest i nasza zguba.- powiedział Piotr. –Gdzieś ty się podziewała?
-Poszłam do Edmunda. Chciałam zobaczyć jak jego samopoczucie.- powiedziała dziewczyna kładąc dłonie na ramionach. Ryczypisk natychmiast zeskoczył z dziewczyny i popatrzył na nią krzywo. Rudowłosa usiadła na ziemi i uśmiechnęła się udawanie do wszystkich.
-Może my lepiej też do niego pójdźmy.- powiedziała Łucja. Kaspian, Zuzanna, Damien i ona poszli do namiotu. Przy Piotrze i Avie zostali Liliana wraz z Ryczypiskiem. Mysz miała ochotę by powiedzieć wszystkim o tym co widziała. Jednak mały, waleczny rycerz wiedział, że lepiej byłoby gdyby Edmund sam o tym powiedział. Ava co chwila przechylała głowę, aby pozbyć się natrętnego kosmyka włosów z twarzy. Piotr rozglądał się po obozie, chciałby już wstać i pojechać na koniu do Ker-Paravelu. Liliana siedziała zamyślona. Myśl o plamie szronu nie dawała jej spokoju.
„To chyba był błąd. Ja nie powinnam. Przecież on nic do mnie nie czuje, prawda? Och dość! Bądź mężczy... Bądź dzielna.”- myślała wpatrując się w ziemię. Ryczypisk oparł się o kolano dziewczyny i rozglądał się. Nagle wrzasnął z przerażenia.
-Broń się!- krzykną potem i wyciągnął swoją małą szabelkę.
-Nie uważasz mały, że jestem ciut za duży byś mnie pokonał?- spytał Aeron wychodząc zza drzew. Mysz prychnęła i ponownie oparła się o kolano rudowłosej. Ryczypisk musiał przyznać rację gryfowi.
-Tak właściwie to kiedy rozpocznie się walka?- spytała zniecierpliwiona Ava. Na odpowiedź nie musiała długo czekać, bo przed nimi stanął Edmund w pełnym uzbrojeniu. Prezentował się imponująco. Na jego twarzy widniało zacięcie i chęć wygranej.
-Zapraszam na plac do walki.- powiedziała zamaskowana kobieta podchodząc do Narnijczyków. Brązowooki pomógł wstać rudowłosej i z resztą towarzyszy podeszli bliżej placu. Przy drzewach zostali tylko Piotr i Ava, który byli nadal do nich przywiązani. Przeciwnik Sprawiedliwego już czekał. Był pewien swojej wygranej. W końcu rozpoczęła się walka. Zamaskowany z impetem zamachnął się mieczem, jednak cios został zablokowany przez tarczę. Przeciwnik z szybkością i siłą próbował zadawać obrażenia, które Edmund skutecznie blokował.
-Co królewno? Boisz się ostrza?- prowokował. Na brązowookim nie robiło to jednak wrażenia. W czasie gdy zamaskowany gadał, on zadał mu cios w ramię. Edmund uśmiechną się ukradkiem do Liliany i uniknął kolejnego ciosu.
-Co z tobą?! WALCZ!- krzyknął zamaskowany. Sprawiedliwy uznał, że to właściwy moment by pokazać na co go stać. Odrzucił tarczę na bok. Miecze skrzyżowały się, brązowooki „podciął” nogi przeciwnikowi. Kiedy zamaskowany upadał, drasną mieczem twarz Sprawiedliwego. Gdy przeciwnik już leżał, brązowooki wycelował w niego ostrze, jednak zamaskowany przeturlał się, unikając ciosu i wstał. Edmund wskoczył na głaz, leżący w rogu i skoczył na przeciwnika odcinając mu rękę w której trzymał tarcze. Zuzannie zrobiło się słabo na ten widok. Łagodna usiadła na ziemi. Kaspian uczynił to samo i objął dziewczynę. Łucja schowała twarz w ramieniu Damiena, który był tak zafascynowany walką, że nawet tego nie zauważył. Liliana przygryzła dolną wargę. Przeciwnik mimo, że pozbawiony ręki nadal miał wolę walki. Wziął zamach, ochlapując publiczność stojącą przy placu krwią. Edmund zrobił unik i zadał cios, w którym pozbawił zamaskowanego dłoni. Zuzanna zamknęła oczy, wtulając się w Kaspiana. Dłoń z mieczem poturlała się do zamaskowanej kobiety, która przełknęła ślinę. Edmund jednym kopnięciem powalił przeciwnika na ziemię. Postawił nogę na jego torsie i wbił miecz prosto w jego serce. Brązowooki podniósł zakrwawioną twarz i popatrzył na siostry oraz przyjaciół. Przybrał zwycięską minę, po czym puścił broń. Nagle na swoim gardle poczuł ostrze. Chłopak wzrokiem szukał Liliany, ta jednak gdzieś się zaszyła. Sprawiedliwy zamknął oczy.
-ODEJDŹ!- usłyszał głos Damiena. Otworzył oczy i zobaczył chłopaka celującego w kobietę z łuku.
-Ależ... To ty! Mój syn! Strzel w niego!- krzyknęła kobieta, trzymając nadal ostrze przy gardle Edmunda.
-Gdybyś była moją matką nie kazałabyś mi tego zrobić.- powiedział i strzelił w kobietę. Strzała wbiła się w jej bok. Edmund natychmiast odbiegł od kobiety.
-BIEGIEM!- krzyknął Piotr, który zjawił się razem z rudowłosą i Avą. Wszyscy wskoczyli na konie (wszyscy, prócz Liliany, która wolała lecieć na Aeronie). Rzucili się do ucieczki, a zamaskowani za nimi. Konie biegły co sił w kopytach, omijając zręcznie drzewa. Damien siedział tyłem. Podczas gdy Łucja prowadziła konia on strzelał do ścigających, póki nie skończyły mu się strzały. Udało im się ich trochę zgubić. Natychmiast popędzili do ukrytego w górach tunelu, musieli jednak zostawić konie. Aeron przeleciał nad górami. Wszyscy wybiegli po drugiej, Narnijskiej stronie.
-Nieźle bracie.- powiedział Piotr klepiąc Edmunda po plecach i głośno dysząc.
-Dziękuję za ocalenie.- powiedziała idąca z tyłu Ava. Wszyscy skierowali ku niej wzrok. –Tak, jeszcze z wami idę. Nie mam się gdzie podziać, a mieszkanie w pałacu jest bardzo zachęcające.
-Jakbyś kiedyś chciała porozmawiać z kimś o Piotrze to rób to tak, żeby się nie dowiedział. Potem będzie cię podsłuchiwał, a jak Kaspian go zauważy to powie, że sprawdza stan korników w drzwiach.- powiedziała Liliana i popatrzyła na Piotra.
-Na przyszłość radzę poćwiczyć kłamanie bracie.- powiedział Edmund i klepnął blondyna po plecach. Kaspian natychmiast odwrócił od nich twarz i nie widział zabójczego wzroku Wspaniałego skierowanego w swoją stronę. W końcu dotarli na Ker-Paravel. zamek w świetle zachodzącego słońca wyglądał piękniej niż zwykle. Edmund poszedł odświeżyć się i przebrać. Kiedy wyszedł z łazienki umyty, czekała już na niego Liliana.
-Gratuluję, wiedziałam, że wygrasz.- powiedziała rudowłosa.
-Dziękuję, ale czy to wszystko co chcesz mi powiedzieć?- zaciekawił się chłopak patrząc na twarz dziewczyny. –Coś nie tak?
-Em... Nie... Nic.- powiedziała zakłopotana
-Wiesz muszę zmienić ubranie. Później porozmawiamy.- powiedział Edmund i odprowadził dziewczynę do drzwi, po czym wyjął ubrania z szafy. Przebrał się i póki nie było jeszcze kolacji postanowił poleżeć. Myślał o rudowłosej. Zachowywała się dziwnie. Wcześniej wszystko było między nimi dobrze.
„Czy może chodzić o ten pocałunek? Chyba, nie całuję aż tak źle. Albo chodzi o coś innego”- w rozmyślaniach przerwał mu głos Łucji wołającej go na kolację. Na stole było wiele pyszności. Gdy tylko brązowooki przyszedł i zajął miejsce Piotr zaczął jeść jak szalony. Ava, która siedziała obok niego zaczęła zakrywać się chusteczką,  by nie zostać oplutą jedzeniem.
-Myślałem by urządzić...- zaczął blondyn.
-O ile wiem to, żeby myśleć potrzebny jest mózg.- przerwała mu Ava. Kaspian zaśmiał się pod nosem. Piotr ściął go spojrzeniem. Gdy kolacja się skończyła, blondyn pomaszerował od razu do swojej komnaty.

*****

Gdy nastała noc Ava wybrała się na zwiedzanie zamku. Na ścianach korytarzy były obrazy Aslana i wszystkich władców Narnii. Dziewczyna zaglądała do wszystkich komnat przez dziurkę od klucza. W niektórych komnatach jeszcze paliły się świece. Dziewczyna nie śmiała przyglądać się innym przez dziurkę od klucza. Szukała jakiejś pustej komnaty, którą mogłaby obejrzeć. Nie przerażało ją chodzenie po ciemnym pałacu tylko z małą świeczką w ręku. W obozie widziała straszniejsze rzeczy i chodziła po niejednej budowli nocą. Nie wydawała z siebie żadnych dźwięków. Jej bose stopy delikatnie stąpały po zimnej, kamiennej podłodze.
-Nie radziłbym ci włóczenie się po Ker-Paravelu w środku nocy. Ktoś może nabrać podejrzeń. Na przykład ja.- Ava usłyszała za plecami głos Piotra. –Pamiętaj, że cię obserwuję. Nie ufam ci.
-Nikt cię nie prosi o to abyś mi ufał.- powiedziała odwracając się w stronę chłopaka. -Nie potrzebne mi to do szczęścia, zapamiętaj. To nie ty pozwoliłeś mi tu zastać, a twoi przyjaciele i na ich zaufaniu bardziej mi zależy. Ty i twoje zaufanie, lepiej idźcie spać po bo jesteście dla mnie nikim i niczym.- powiedziała, po czym odepchnęła go od siebie. Poszła w stronę swojej komnaty. Piotr przez chwilę patrzył na nią ze złością.
„Jak ona mogła nazwać mnie NIKIM?!”- myślał chłopak zmierzając do swojej komnaty. Czuł, że będzie trudno ją tolerować, a co dopiero polubić.
„Ona jest złośliwa, sarkastyczna, cały czas zrzędzi...”- wymieniał w myślach jej wady, mniej lub bardziej wymyślone. Otworzył drzwi od komnaty i nie zamykając ich padł od razu na obszerne łoże. Uśmiechnął się kiedy rozłożył ręce. To było bardzo przyjemne uczucie dla kogoś kto był przywiązany mocnymi, wrzynającymi się w skórę sznurami. Jedwabna pościel miło muskała dłonie Piotra. Blondyna nawiedził spokój. Uwolnienie i możliwość spania na wygodnym łożu, odprężyła go na tyle  by zapomniał o słowach Avy. Na twarzy poczuł lekki podmuch wiatru, który dostał się do komnaty przez uchylone okno. Ktoś zamknął drzwi komnaty, ale Piotr już dawno spokojnie spał. Był to Edmund, który nie mógł zasnąć przez drzwi, które co raz to otwierały się i zamykały, robiąc przy tym hałas. Brązowooki wrócił do swojej komnaty i położył się na łożu. Sen zmorzył go szybko. W tym samym czasie ze swojej komnaty wychyliła się Zuzanna. Zatrzymała się przy drzwiach do komnaty Kaspiana. Ukucnęła i wsunęła pod drzwiami małą kartkę, po czym poszła w stronę swojego pokoju.
-Co ty robisz tu o tej porze?- usłyszała za sobą głos młodszej siostry.
-A ty?- szepnęła, przybliżając się do niej.
-Usłyszałam jak wychodziłaś i chciałam sprawdzić co robisz.- odpowiedziała Łucja, oglądając się na wszystkie strony. –Mam koszmary.
-To chyba nie z tym do mnie.- powiedziała Zuzanna, uśmiechając się zadziornie. Łucja popatrzyła na siostrę otępiale. Łagodna przewróciła oczami i poszła w kierunku swojej komnaty. Mężna postanowiła, że również uda się spać. Młodsza Pevensie, gdy tylko dotarła do łóżka zamknęła oczy licząc, że zmorzy ją sen. Tak się jednak nie stało. Przypomniała sobie mężczyznę bez ręki i dłoni oraz jego wylewającą się na wszystkie strony krew. Widok pobrudzonej krwią twarzy Edmunda był przed jej oczami.


*****

„-Ależ... To ty! Mój syn! Strzel w niego!
-Gdybyś była moją matką nie kazałabyś mi tego zrobić.”
Głosy w głowie Damiena nie dawały mu spokoju. To była ta sama kobieta, z którą rozmawiał na Samotnych Wyspach. Podawała się za jego matkę, a co jeśli naprawdę nią była? W sumie, nie widział swojej rodzicielki, kilka dobrych lat. Z resztą, lepiej żyło mu się ze świadomością, że był sierotą, a tu nagle pojawia się kobieta, która uważa się za jego matkę. Coś musi być nie tak. Był tego pewien. Postanowił nie czekać. Przebrał się i wziął łuk. Przemknął między korytarzami zamku. Wyszedł za zewnątrz, po czym pobiegł do stajni. Jazda konna nie była mu obca, wziął odpowiadającego mu konia i pojechał na nim w stronę Archenlandii. Było przed świtem gdy dotarł do obozu. Konia przywiązał do drzewa i prześlizgnął się do największego namiotu. Kobieta leżała w swojej masce. Bok miała owinięty białym materiałem, który zdążył poplamić się od krwi. Podszedł do niej bliżej i ostrożnie zdjął jej maskę, po czym od razu wycelował w nią z łuku.
-Nie ruszaj się bo strzelę.- powiedział, gdy tylko kobieta na niego spojrzała. Faktem było, że jej rysy twarzy były bardzo podobne to tych, które pamiętał z dzieciństwa.
-Jak możesz? Celować we własną matkę?- spytała.
-Nie mam pewności.- powiedział, nie odpuszczając. –Jak to udowodnisz?
-Twoim ojcem był Archenlandzki rycerz, uczył cię strzelać z łuku. Zawsze z samego rana wychodziłeś i biegłeś do pałacu. Po moim zaginięciu przeprowadziliście się do Narnii.
-Skąd ty to...- spytał zdziwiony, opuszczając łuk. Popatrzył jej w oczy. Może to faktycznie ona?
-Dołącz do mnie. Proszę. Mogę uczynić cię kim chcesz.- powiedział uśmiechając się.
-Przemyślę to.- powiedziała i wyszedł z namiotu. Przejechał palcami po włosach i ruszył w stronę konia. Kiedy już był przy nim popatrzył jeszcze raz za siebie i wsiadł. Jechał galopem, wiatr rozwiewał mu i taki już rozczochrane włosy.
„Może powinienem? Pomyśleć, że mógłbym zostać kim chcę. Może nawet królem? Mógłbym robić co mi się żywnie podoba! Byłbym świetny, Kaspian i Piotr mogliby mi buty czyścić. Mógłbym poślubić jakąś piękną księżniczkę! Moje życie byłoby perfekcyjne!”- cały czas powracały mu takie myśli, nawet kiedy już w końcu dotarł do pałacu. Odstawił konia do stajni i poszedł do swojej komnaty. Z myślami o zostaniu kim sobie zażyczy, zasnął.
________________________________
Najdłuższy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam, więc wstawiłam go dziś :D. Musiałam mieć wtedy pełno weny, niestety teraz jest z tym coraz gorzej. Zamiast wymyślać rozdziały na tego bloga, wymyśliłam inną historię, taką moją XD. Nawet myślałam czy by nie założyć z nią bloga, ale wtedy musiałabym ogarnąć tło i zwiastun i inne takie. No dobra, mniejsza o to! Liczę, że wam się podobało i czekam na wasze długie, rozbudowane komentarze.
Do następnego!

~Zjawa

7 komentarzy:

  1. Okej, przyznaję, że rozdział Ci się udał, był dłuższy niż zazwyczaj, pełen krwi i walki c: Chyba nawet za dużo tej czerwonej cieczy, która płynie naszymi żyłami.
    Teraz przejdę do ważniejszej rzeczy:
    Edmund i Lili się pocałowali!!!
    W końcu to się wydarzyło! Już myślałam, że się nie doczekam! Choć myślałam, że będzie więcej emocji w tym pocałunku... ♥
    W teraz po kolei:
    1. Słodkie było to, że Zuzanna dała Lili ciuszki c:
    2. Aeron szipuje Edly i daje to po sobie poznać <:
    3. Ta pani, której nikt nie lubi przynosi kubek z śmierdzącą herbatą do Edmunda, ale on tego nie piję, bo jest mądry i podejrzewa, że to nie wpłynie dobrze na jego zdrowie.
    4. Lili wparowuje mu do namiotu,
    5. siada na stole i wylewa herbatkę
    6. Ed udaje, że piorunuje ją wzrokiem
    7. Więc Lili siada na łóżku, obok niego c:
    8. No i w końcu jest ten moment na który wszyscy czekali. *werble* POCAŁUNEK EDLY!
    9. No i Ed jest teraz w siódmym niebie, z resztą tak samo jak Lili
    10. W końcu jest pojedynek, na który każdy czekał.
    11. Edmund potrafi walczyć jak mało kto, więc dobrze mu idzie
    12. Odpadają ręce jego przeciwnika (to było nawet trochę drastyczne...)
    13. Zuzannie jest słabo, więc siada, by nie upaść jak będzie mdleć i...
    14. ... Kaspianowi też jest słabo, więc także siada na ziemi.
    15. Łucja także nie może na to patrzeć, więc tuli się do swojego wyimaginowanego chłopaka, tyle, że...
    16. Damien jest podekscytowany bryzgającą krwią i odciętymi kończynami, więc zapomina ekscytować się tym, że Łucja go tuli
    17. W końcu Ed wygrywa...
    18. ... ale zła pani, chce mu poderżnąć gardło
    19. i Damien do niej strzela
    20, dowiadując się, że to prawdopodobnie jego matka
    21. Wszyscy uciekają do zamku
    22. Mogło być więcej Edly moments, ale Ed spławił dziewczynę... :c
    23. Piotr z frosty je jak świnia i...
    24. ... nie używa mózgu ☺
    25. Zuzanna ma potajemne spotkania z Kaspianem z nocy
    26. a Łucja jej zazdrości i też tak chce, ale Damien trochu nie jest zainteresowany
    27. Ava zwidza zamek w nocy
    28. I Piotr ją nakrywa
    29. Jest bardzo romantycznie, bo wszyscy wiedzą, że będzie... (poczekaj, chwilkę...) Pava? Piva? Piova? Avotr? Atr? Avatr? To będzie trudne, w każdym bądź razie, shipuję ich ♥
    30. Damien jedzie do swojej matki
    31. A ta głupia chce go przekabacić na jej stronę
    32, a on głupi jest w stanie się zgodzić...
    Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam.
    Co do twojej weny, to znajdź sobie jakiś punk odniesienia, możesz na razie skupić się na jednej osobie i rozwinąć akcję z nią. Możesz pisać więcej szczegółów i nie chodzi mi teraz o opisy z milionem przymiotników, by nie wyglądało to tak: Wielki Król Piotr, jeden z czwórki rodzeństwa przeszedł po gładkiej, szarej, błyszczącej w blasku świec posadzce, którą wcześniej umyli słudzy, by dostać się do sali tronowej, w której siedzieli: Król Kaspain X, jego młodszy brat Król Edmund Sprawiedliwy wraz ze swoją wybranką prostą, ale jakże piękną, waleczną i odważną Lilianą, młodszą siostrą Zuzanna Łagodna, która nie mogła spuścić swojego wzroku z Króla Kaspiana X, który co chwila poprawiał sobie idealnie ułożone włosy, bo był perfekcyjny i w pewnym stopni zniweściały i najmłodszą siostrą Łucją Mężną, która kochała prostego chłopca Damienia, całym swoim szczerym i dobrym sercem.
    Takie coś to przesada c: ☺
    Co do tego, że chcesz założyć drugiego bloga z własnym opowiadaniem to jest za, byle byś tylko nie porzuciła tego. Szablon oczywiście mogę ci zrobić, więc nie ma z tym problemu c:
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że komentarz nie jest za krótki c:
    ~Centaur Oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje oczy eksplodowały na widok tego komentarza! Spodziewałam się krótszego. Miłe zaskoczenie :)
      Wróćmy do komentowania twojego komentarza.
      Nawet nie wiesz ile będzie romantycznych momentów po tym co zrobię *diaboliczny śmiech*.
      Ja się w sumie cieszę, że było dużo krwi. Taki miałam zamiar :).
      Co do drugiego bloga, to raczej nie chciałabym go porzucać. Napisałam prolog i zabrałam się za pierwszy rozdział. W sumie już wybrałam nawet głównych bohaterów... Więc myślę o tym poważnie. Jeżeli jesteś chętna do zrobienia szablonu to zaraz zabieram się do złożenia zamówienia pod twoim postem na bajkowych, ale najpierw założę bloga XD
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Kurde, ty mi czytasz w myślach w bloggerze, czy co xD W tym rozdziale było coś co chciałam użyć w 19 rozdziale... No, ale nie ważne! Jej! Eliana ♥ Pocałowali się! Wreszcie! Edmundzie Sprawiedliwy byłoby ci wstyd. To mężczyzna powinien uczynić pierwszy krok! No, ale wybaczam ci bo wygrałeś^^ Piotreł jest wkurzający... Rozumiem, nie jadł dawno, ale jest w zamku, jest królem, w dodatku opryskał bigosem boską fryzurę Kaspiana ;-; Łusia taka delikatna... W sumie jej się nie dziwię, ogromnie boję się krwi! Damien robi się coraz bardziej samolubny... I coraz mniej go lubię! Nie wiedziałam, że ma jakieś wąty do Kaspiana! "Kaspian i Piotr mogliby mi buty czyścić" Pf.. pewnie zazdrości Kaspianowi cudownej fryzurki^^.Dobra, ja spadam bo muszę się nauczyć na jutro 120 słówek z angielskiego O.o
    Weny!
    ~ Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co zrobisz kiedy... Dobra nie zdradzę nic co stanie się w przyszłości. Już nie!
      Powodzenia ze słówkami!
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  3. Aaaaaaiiiiiiiiiiiiiaaaaaaaa! <3
    Wreszcie TO się stało. Edly rozkwita <3
    Opis walki był bardzo dobry i taki... krwawy xD
    Damien, ty tępaku -,- Zobaczysz, że to fake i ona wcale nie jest twoją matką i wtedy będzie takie: "A mogłem ją wtedy zabić".
    No mogłeś, tylko co z tego? Teraz pewnie siedzisz w jakiejś celi, czekając na egzekucję.
    Wszystko, co chciałam powiedzieć, oznajmiły Ci już dziewczyny, więc nie będziemy się powtarzać.
    Weny,
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiał być krwawy. Następne też będą krwawe...
      Skąd wiesz? Może Łucja go uratuje. To jest w końcu jej wyimaginowany chłopak :D.
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis