poniedziałek, 28 września 2015

ROZDZIAŁ XIX


Rodzeństwo Pevnesie, Kaspian i Ava siedzieli już przy stole. Korzystali z chwili nieuwagi Archenlandczyków.  Postanowili nie czekać na Łucję i Lilianę tylko od razu zacząć omawiać plan. Po chwili usłyszeli kroki i natychmiast umilkli.
-Witajcie. O czym rozmawiacie?- usłyszeli irytujący głos Marii.
-O niczym.- mruknął Piotr. Odwracając się w jej stronę. W tej samej chwili do sali weszła Liliana i zajęła miejsce obok Edmunda. Brązowooki popatrzył na nią kryjąc zdziwienie, ale przypomniał sobie, że dziewczyna nic nie wie. Przynajmniej tak mu się zdawało.
-Em... Zajęłaś mi miejsce.- powiedziała Maria z udawanym przymilnym uśmieszkiem.
-Nie sądzę.- odrzekła rudowłosa, kładąc nogi na stole. –Teraz to moje miejsce.
Maria próbowała ukryć gniew swoim głupawym uśmiechem.


-Przepraszam na chwilkę.- powiedziała księżniczka i wyszła z sali.
-Widział ktoś może Łucję?- spytała w końcu Zuzanna. –Powinna zejść już dawno.
-Myślałam, że jest już tutaj.- powiedziała Liliana.
-W takim razie chodźmy jej poszukać w lesie, bo po zamku by się nie pałętała.- zarządził Piotr, wstając z miejsca.
-Zabierzmy od razu swoje rzeczy.- powiedział Kaspian. Reszta przytaknęła i czym prędzej pobiegli do swoich komnat. Po jakichś dziesięciu minutach spotkali się przed zamkiem i razem ruszyli w las.
-Łucja?!- nawoływali. Zaniepokoili się zniknięciem dziewczyny i postanowili poszukać jej w lesie. W tym czasie Aeron szukał jej latając nad lasem. Co sekunda zniżał się i wzlatywał.
Długo nie szukał bo już po pięciu, może sześciu minutach dostrzegł dwie osoby idące lasem. Dziwne kształty ich sylwetek sugerowały, że mają ze sobą broń. Aeron wylądował tuż przed nimi. Ich oczom ukazali się Łucja i Damien. Lekko się zdziwił, nie na widok chłopaka, ale na widok ich złączonych rąk.
-Cześć...- powiedział zmieszany Damien.
-Wchodźcie już.- odrzekł ze zdziwieniem Aeron. Gdy tylko poczuł, że na nim usiedli ponownie wzbił się w powietrze. W czasie lotu gryf i mysz słyszeli chichoty Łucji. Jakaż była ulga Aerona gdy wylądował. Wolał raczej wysłuchiwać krzyków Zuzanny i Piotra niż słodkiego chichotu.
-Łucja! Gdzieś ty była?!- krzyknął blondyn, podchodząc do dziewczyny. –A ten zdrajca co tu robi?- spytał gdy tylko zauważył Damiena. Ręce Piotra od razu wylądowały na koszuli ukochanego młodszej siostry. Edmund miał podejść do nich z zamiarem pobicia Damiena, ale nagle poczuł na sobie czyjąś rękę. Była to ręka Zuzanny, która dała mu dyskretny znak, by o czymś przypadkiem nie zapomniał. Chłodna myśl ostudziła zapał brązowookiego.
-Puść go!- nakazała nagle Liliana. Piotr popatrzył w stronę dziewczyny, po czym wypuścił chłopaka. Rudowłosa podeszła do byłego przyjaciela.
-Słuchaj. Jeżeli jesteś tu, żeby nas szpiegować, jeżeli zrobisz komukolwiek z nas krzywdę, jeżeli znowu nas zdradzisz, a ja się o tym dowiem, to będziesz miał piekło. Znajdę cię, wydłubię ci oczy i każę ci je zjeść, odetnę kończyny, wbiję sztylet w gardło, a potem zaniosę twoje zmasakrowane ciało twojej mamusi, zrozumiałeś?- powiedziała ostro. Chłopak przytaknął głową, a w jego oczach zagościł strach.
-Świetnie.- powiedziała rudowłosa bez jakichkolwiek uczuć. Łucja lekko się przeraziła na jej słowa i chwyciła chłopaka za rękę.
-Więc co teraz robimy?- spytała, jak dotąd, cicha Ava.
-Idziemy na północ. Południe nie jest dla nas zbyt przyjazne.- zarządził Kaspian i zaczął iść w stronę Narnii.

*****

Przedzierali się powoli przez las. Łucja zostawiła w Narnii ukradzionego konia, więc musiała poruszać się na własnych nogach. Kiedy tylko Piotr nie widziała, dziewczyna szła za rękę z Damienem. Na końcu grupy szedł Aeron z Lilianą na plecach.
-Jak dobrze, że ty i Edmund nie zachowujecie się jak typowa zakochana parka. Łucji i Damiena nie dało się wytrzymać. Te ciągłe chichoty są nie do wytrzymania.- powiedział Aeron.
-Yhym...- mruknęła. Wpatrywała się cały czas w idącego przed nimi Edmunda. Gryf odwrócił łeb ku dziewczynie. Widząc jej przygnębiony wzrok, podszedł bliżej chłopaka.
-Witaj Edmundzie. Przyniosłem ci Lilianę.- odrzekł gryf i zrzucił dziewczynę z grzbietu. Brązowooki zakrył usta dłonią, by nie było widać jego uśmiechu, po czym wyciągnął rękę w stronę dziewczyny. Ta jednak podniosła się o własnych siłach, po czym otrzepała się z ziemi. Popatrzyła na Edmunda. Jej wzrok przeszywał go na wylot.
-Idziecie?!- zawołała Zuzanna. Rudowłosa odwróciła twarz od chłopaka i zaczęła iść. Serce jej pękało. Mimo, iż wiedziała, że to Maria się na niego rzuciła, nie mogła wymazać z pamięci tego obrazu. Nie mogła sobie wyobrazić, by kiedykolwiek mogła znowu pocałować usta, które całowały Marię. To było okropne. Dziewczyna miała mieszane uczucia. Z jednej strony chciała walczyć o ukochanego, ale z drugiej strony, jak jakaś zwykła dziewczyna ma konkurować z księżniczką. Nie miała komu się wygadać. Z Damienem nie chciała mieć już nic do czynienia, Aeron może i by zrozumiał, ale mógłby też powiedzieć o wszystkim Edmundowi. O rodzeństwie chłopaka lepiej nie wspominać. Lilianie zostały dwa wyjścia, zwierzyć się Kaspianowi albo Avie. Oba te wyjścia nie były zbyt komfortowe.
-Stójcie!- zarządził Kaspian. Ich oczom ukazały się góry, które odgradzamy Narnię od Archenlandii.
-Musimy iść dalej. Tu nas znajdą.- powiedziała Zuzanna, nie odrywając wzroku od Telmara.
-Zuzia ma rację. Dobra Edek, pokazuj nam to przejście.- zarządził Piotr. Sprawiedliwy podszedł do ściany góry i zaczął ją opukiwać. Gdy w końcu znalazł to czego szukał, odsunął kamień. Wszyscy prócz Aerona weszli do tunelu. Gryf był zmuszony przelecieć nad górami, lecz zanim wzbił się w powietrze zasunął wejście do tunelu. Przejście wydawało się węższe niż kiedy byli tu ostatnim razem. W końcu przedarli się do Narnii. Gdy wyszli zaczęli łapczywie wciągać rześkie powietrze.
-Teraz musimy zachować ostrożność. Mogą czaić się wszędzie.- powiedziała Ava i wysunęła się do przodu.
-Nie lepiej, żeby ktoś z nas prowadził?- spytał Piotr, łapiąc dziewczynę za ramię.
-Prowadzić czy dać prowadzić sobie? Chyba chcę jeszcze trochę pożyć. Za mną!
Blondyn otępiał i zrobił przez wszystkich uwielbianą, minę oburzonego władcy.
-Spokojnie.- Piotr poczuł klepnięcie w plecy. –Potem nauczę cię jak masz rozmawiać z dziewczynami.- zaśmiał się Edmund.
-Zajmij się lepiej swoimi sprawami.- powiedział lekko oburzony Piotr. Młodszy brat ma go pouczać? Jeszcze czego. Sam dobrze wie, co ma robić.

*****

„Przedzieranie się przez chaszcze nie należy do najprzyjemniejszych zajęć. Szczególnie jeżeli ma się na głowie zdrajcę w postaci Damiena. Nie mogę uwierzyć jak Łucja może go lubić. Chciałabym wrócić do domu, w którym nikt mnie nie potrzebuje. Mimo to i tak pragnę się tam znaleźć. Chciałabym wleźć na swoje ulubione drzewo i podziwiać nocne widoki. To szukanie schronienia chyba trochę mnie przerasta. Wszystko mnie przerasta.”
-Lili? Stało się coś?- rozmyślania dziewczyny przerwa głos Edmunda. Rudowłosa kręci głową.
„Oczywiście, że się stało! Całowałeś się z Marią i nie masz odwagi mi o tym powiedzieć. Nie masz odwagi by mnie przeprosić. Choć w sumie to go rozumiem. Kto chciałby taką wieśniaczkę, kiedy ma księżniczkę na wyciągnięcie ręki. Poza tym wieśniaczki nie mają uczuć. Przynajmniej tak mówią. Chciałabym byśmy znowu byli przyjaciółmi. Nikim więcej. Tylko przyjaciółmi, nawet jeżeli moje serce miałoby pęknąć z rozpaczy. W końcu nie raz było złamane.”- uśmiechnęła się lekko, a po jej policzki zleciała pojedyncza łza.
-Cisza.- szepnęła Ava kucając. Oczom wszystkich ukazali się strażnicy. Było ich z dziesięciu. Zmierzali powolnym krokiem w ukrywających się Narnijczyków. Byli już blisko, nagle dwóch z nich upadło. Potem kolejna trójka, znowu trójka i ostatnia dwójka. Zuzanna, Damien i Łucja strzelili im w głowy.
-Dobra, idziemy. Przygotujcie broń.- zarządziła Ava, wyciągając swój łuk.
„Czasami zdaje mi się, że Ava jest bardziej rozgarnięta od Piotra. Nie ma problemu by rządzić innymi i dobrze jej to wychodzi. Mógłby się od niej uczyć, a nie wiecznie udawać urażonego chłopca.”- myślała przedzierając się przez las. W końcu stanęli na jego krańcu. Przed nimi była już tylko otwarta przestrzeń. Byli na wyciągnięcie ręki dla zamaskowanych. Głupotą jest ucieczka przez otwartą przestrzeń, ale takich chwilach nie myśli się logicznie. Dziewczęta (prócz Liliany) podwinęły sukienki, by biegło im się lepiej. Popatrzyli na siebie ostatni raz i ruszyli przed siebie. Ważne było by się nie zatrzymywać. Przebierali nogami najszybciej jak mogli. Nad nimi leciał Aeron obserwujący wszystko. Po wrogach nie było ani śladu, ale nie mogli ryzykować. W końcu dobiegli do lasu przy Ker-Paravelu. Mimo iż byli bezpieczni, nie zwolnili. Szukali dobrej kryjówki. I w końcu znaleźli. Jaskinię. Co prawda nie był to szczyt ich marzeń, ale lepsze to niż dać się zabić. Wyjęli swoje koce rozłożyli je i natychmiast padli ze zmęczenia.

*****

Edmund obudził się z ożywczej drzemki jako pierwszy. Brak wody szybko dał mu się we znaki. Długo tak nie wytrzymają. Nagle przed oczami zobaczył złotą smugę. Chłopak natychmiast chwycił miecz i podszedł bliżej. Złoty blask pojawiał się coraz dalej. Edmund rozglądał się na wszystkie strony, jednak nikogo nie widział. Przez swoje zamyślenie wpadł do czegoś mokrego i płytkiego.
-Rzeka...- szepnął do siebie, podnosząc się. Uradowany pobiegł w stronę swojej rodziny i przyjaciół.
-Znalazłem wodę!- krzyknął uradowany.
-Gdzie?- spytał Piotr wstając i otrzepując się z ziemi.
-Pokażę, kiedy WSZYSCY wstaną.- powiedział brązowooki. Na jego władczy ton, wszyscy natychmiast się podnieśli. Edmund zaczął ich prowadzić ku rzece. Nie było tam wydeptanej ścieżki, więc przedzierali się przez liczne krzaki. W końcu ich oczom ukazał się przejrzysty strumyk. Wszyscy natychmiast rzucili się na wodę, by pokonać pragnienie. Teraz gdy sprawę picia mieli załatwioną, zostało im znalezienie jedzenia. Usiedli więc na ziemi przy strumyku, by się naradzić.
-Mogę pójść do wioski przy cytadeli.- powiedział Damien.
-Uważaj bo cię puścimy. Ale ktoś inny może iść.- powiedziała Liliana, piorunując Archenlandczyka wzrokiem.
-Ja i Lili pójdziemy.- rzucił nagle Edmund. Piotr popatrzył na brata i uśmiechnął się.
-Jesteś pewien, że sami dacie sobie...- zaczął Kaspian.
-Oczywiście, że dadzą radę sami. Tylko we dwoje. Sam na sam.- przerwał Piotr. Miał w zanadrzu jeszcze trochę synonimów, ale Zuzanna w porę walnęła go po głowie.
-Czyli postanowione. Wyruszycie wieczorem. Wtedy będzie bezpieczniej.- powiedział Kaspian wstając.

*****

Wieczór. Liliana i Edmund wyruszyli do wioski przy cytadeli. Odeszli już dobry kawał od ich obozowiska. Palące się ognisko już dawno zniknęło za drzewami, a głosy ucichły. Światło księżyca i gwiazd, oświetlało im twarze. Podczas przerażającej ciszy, która trwała między nimi miało się wrażenie, że ktoś ich śledzi. Na każdy szelest podnosił się poziom adrenaliny. Chciało się uciec od tego jak najszybciej. Liliana poczuła nagle czyjś oddech na swoim karku. Sięgała już po broń, wtem przypomniała sobie, że za nią idzie Edmund. Widocznie chłopak przyspieszył. Za każdym razem kiedy o nim myślała, miała przed oczami widok jego i Marii, całujących się pod drzewem. Miała wtedy ochotę podbiec do niego i gołymi rękami wyrwać mu serce, a potem uciec gdzieś, gdzie nikt jej nie zajdzie, gdzie będzie mogła w samotności uronić kilka łez.
-Mógłbyś nie chodzić tak blisko mnie?- szepcze Liliana, odwracając się w jego stronę. Dało się zauważyć łzy w oczach dziewczyny. –Chodźmy już lepiej.- mówi przecierając oczy.
-Czekaj. Ty wiesz, że Maria mnie pocałowała, prawda?- spytał łapiąc ją za rękę.
-Dopiero się domyśliłeś? W sumie trudno się dziwić. Wiem, że nie mam szans z Marią. Nawet jeżeli kocham cię całym moim sercem.- powiedziała, patrząc mu głęboko w oczy. Starała się nie okazywać żadnych uczuć. Chciała być twarda.
-Nie bądź głupia. Kocham ciebie i tylko ciebie.- powiedział, ściskając dłonie dziewczyny. –Ale teraz nie mamy czasu na romantyczne momenty. Musimy iść.- zaśmiał się i ponownie ruszyli w drogę. Las przestał wydawać się taki straszny. Doszli do jego końca, po czym przebiegli przez otwartą przestrzeń i z impetem wbiegli do drugiego lasu.

*****

W końcu dotarli do wioski, w której trwał jakiś festyn. Mimo fajerwerków i narnijskiej muzyki, ludzie nie wyglądali na szczęśliwych. Co chwila udawało się usłyszeć pytania o Kaspiana. Nagle jakaś postać w kapturze weszła na podest przy drzewie, przez które kiedyś rodzeństwo Pevensie wróciło do Anglii. Mieszkańcy byli tak w nią zapatrzeni, że Edmund i Liliana bez problemu kradli najpotrzebniejsze rzeczy, mimo to i tak mieli wrażenie, że ktoś ich obserwuje. Chłopakowi udało się ukraść konia, na którym będą wracać wraz ze zdobyczami. Nagle postać zdjęła kaptur. Ludziom ukazała się kobieta w białej masce. Rudowłosa i brązowooki natychmiast przenieśli się do cienia.
-Na kolana.- powiedziała, jednak na nikim nie zrobiło to wrażenia. –NA KOLANA!- wrzasnęła, a zza krzaków wyszedł orszak uzbrojonych rycerzy. Ludzie natychmiast uklękli. Tylko jedna, mała, na oko ośmioletnia dziewczynka o blond włosach stała jakby nie wzruszona.
-NIE!- krzyknęła ośmiolatka.
-Zbliż się tutaj.- powiedziała wskazując palcem na małą buntowniczkę. Dziewczynka podeszła do niej. Wyglądała jakby zupełnie nie odczuwała strachu. Kobieta schyliła się i chwyciła ją za policzki.
-Znałam jedną taką pyskatą. Jedyną jej bronią były słowa. Bała się strzelać do ludzi, bała się zranić ich ciało. Teraz sama nie żyje.- powiedziała przerażająco miłym głosem.
-Proszę, zostaw moją córkę.- odezwała się nagle matka dziewczynki. Zamaskowana stanęła jak wryta, zdjęła maskę i popatrzyła na kobietę ze zdziwieniem.
-Nie było trzeba się odzywać.- uśmiechnęła się i wycelowała w kobietę z kuszy.
-Błagam, nie rób tego i oddaj mi córkę.- kobieta zalała się łzami. Kobieta zaśmiała się i przygotowała się do strzału.

-PUŚĆ TO!- krzyknął ktoś z tłumu. –Nie słyszałaś?- z cienia wyłoniła się Ava celująca w zamaskowaną. –Puść to Eleonoro i daj odejść tej dziewczynce.- powiedziała piorunując zamaskowaną wzrokiem. 
______________________________
No dobra, jeszcze w ten poniedziałek wstawię. Ale jak to ja mam kilka zażaleń i wiadomości.
1. Chciałabym zmienić szablon. Tak dużo już się wydarzyło, że przydałby się nowy.
2. Wyświetlenia są, a komentować nie ma komu.
3. W związku z powyższym myślałam o tym by zawiesić bloga. Po co mam pisać skoro jest tak bardzo nieliczny odzew. Chyba zacznę stawiać warunki typu "5 komentarzy=następny rozdział", a uwierzcie, że tego nie chcę. Naprawdę napisanie wam samego "rozdział mi się podobał", nie zajmuje wieczności, a ja wtedy wiem, że ktoś to czyta. 
To chyba tyle. Nie wiem kiedy wstawię następy rozdział. Do zobaczenia w komentarzach, o ile jakieś będą. I tradycyjnie zapraszam do czytania i komentowania drugiego bloga >http://tajemnice-west-wood.blogspot.com/<

~Zjawa

10 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że jednak nie zdecydujesz się na zawieszenie bloga. Śledzę go od dawna, uwielbiam twoją historię i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Do tej pory nie odważyłam się napisać komentarza pod żadnym z nich (po prostu mam wrażenie, że jestem w tym kiepska), wybacz. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Nowa osoba w komentarzach :D. Bardzo miło widzieć.
      Cieszę się, że historia ci się podoba i że odważyłaś się w końcu napisać komentarz. Spokojnie, tez nie jestem w tym najlepsza. Zazwyczaj zaczynam pisać normalnie, ale potem zawsze palnę jakąś głupotę.
      Również pozdrawiam ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Nie umiem pisać komów, więc na mnie tak za bardzo, nie licz choć napiszę coś ;)
    Komentarze.... Mam ten sam problem! U mnie jest dużo wyświetleń a z dwa komentarze. Dobra, nie mówmy tu o moim blogu! Fakt, nowy szablon by się przydał ( nie mówię, że ten jest brzydki) Edmund i Liliana z przodu a w dali rodzeństwo Pevensie wraz a Damienem? Byłoby świetnie :> Coś za szybko zaakceptowali naszego Damiena :> Liliana tak fajnie się focha na Edka xD No, niech się pofocha na niego, niech pocierpi idiota :3. Czemu? Nie wiem xD Co prawda, to nie on całował Marię, no ale powinien powiedzieć naszej rudowłosej prawdę.Wybacz, ale ostatnio nie mam głowy do komentarzy. Czemu? Szkoła.
    Weny,
    Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby jakieś wyświetlenia są, ale komentarzy brak. I właśnie zauważyłam, że u ciebie też jest ich ostatnio strasznie mało, szczególnie pod ostatnim rozdziałem, mam nadzieję, że to jakiś głupi żart.
      Ten nadal mi się podoba, ale jak już pisałam za dużo się zdarzyło. Jak wymyślę jak to ma mniej więcej wyglądać to od razu złożę zamówienie. Nie ma co :D/
      Może czekają na jego błąd? A poza tym to nowy chłopak Łucji, więc najprawdopodobniej, prędzej czy później Piotr pobawi się w typowego dresa.
      Na razie niby mu wybaczyła, ale zobaczymy na jak długo :D
      Szkoła powoduje tępotę i zabiera chęci do życia. POTWIERDZONE INFO!
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  3. JA CZYTAM.
    Nie martw się, nawet jeśli nie ma komentarzy, nie znaczy to, że nikt tego nie czyta. Zawsze możesz też pisać dla siebie, rozwijać umiejętności itp.
    Damien nie jest już wyimaginowanym chłopakiem 0.0 Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy nie xD
    Lily po mistrzowsku focha się na Edka, a potem: kocham cię, ja też cię kocham, zapomnijmy o Marii.
    Nie no, niczym z tych słynnych seriali xD
    Przepraszam, co ja gadam xD
    Tak, Ava, strzelaj do tej baby, prosto w głowę ^^
    Jestem za tym, aby zmienić szablon. Wizja Huncwotki bardzo mi się podoba. W sumie zastanawiałam się nad tym żeby zmienić wygląd u siebie, ale po dłuższej rozkmince doszłam do wniosku, że już niezbyt się opłaca.
    Weny i pamiętaj, iż ja będę czytać to opowiadanko do końca <3
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem przecież, że czytasz c:
      Wiem, ale zawsze jest lepiej czytać komentarze, to jest takie motywujące ^^.
      Ej! Ja nie oglądam żadnych seriali. No dobra, Oglądam jeden serial. TYLKO JEDEN!
      OOoooo soooooooo cute!
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  4. Cześć, chciałabym Cię bardzo przeprosić, bo ostatnio nie skomentowałam twojego dzieła, przeczytać oczywiście przeczytałam, ale zapomniałam, że nic nie pisałam... (nie martw się, to mi się często zdarza)
    Ale już jestem i oczywiście napiszę coś ładnego (nie tak ładnego, jakie jest twoje opowiadanie, ale się postaram c: )
    No to zacznę od tego, że twoja wersja też może być, mimo iż mój dialog pomiędzy Lucy a Damienem był perfekcyjny i prawdopodobny. Cieszę się też że tamto co przydarzyło się Lucy było snem, bo niech tylko by Damien spróbował ją zranić... Przecież to jej chłopak!
    Smuci mnie tylko jedna rzecz... Otóż Damien nie jest już wyimaginowanym chłopakiem, tylko takim... no... normalnym... Oczywiście Zjawę trzeba kopnąć w tyłek za tak nieodpowiednie zakończenie rozdziału, a nawet dwóch! Bo ten i poprzedni kończą się w tak fatalnym miejscu, że ja nie mogę!Przecież tyle się później dziej!
    MIŁOŚĆ
    Jestem też zniesmaczona i zdegustowana zachowaniem Marii! Ona jest niekompetentna, mało inteligenta, głupia, pusta, próżna, nieodpowiednia, nieznośna (bardziej niż Ava - Piotr by jednak polemizował), po prostu zła! Jak ona mogła pocałować naszego perfekcyjnego Edmunda! NONE! NONE! NONE! *fanki Edly płaczą i podcinają sobie żyły*
    A na domiar złego Lily wszystko widziała! *hlip hlip hlip* i głupia nie pomyślało, że Ed wcale nie chciał wymieniać się śliną z jakąś tam księżniczką, bo po co! Włączają się jej kompleksy: jestm wieśniakiem, nie zasługuję na miłość Edmunda... Tak być nie może! No ale na szczęście Edmundkowi zależało na naszej kochanej Lily i pragnął ją odzyskać, więc główkował jakby ją tu na nowo wyrwać. No i na szczęście (na TWOJE szczęście...) Edly *BUZI BUZI CMOK CMOK CMOK* ♥
    Słodkie było też to, że Lucy trzymała Damiena za rączkę c:
    Ale nie słodkie było to jak pani głupia mama Damiena znowu sobie coś wymyśliła, że chce rządzić.
    No i znów ci pogratulować za umiejętność kończenia rozdziałów... JAK MOGŁAŚ W TAKIM MIEJSCU!
    Ciesz się, że mam dar czytania między wierszami c:

    Przejdźmy teraz do innej kwestii. CHCESZ ZAWIESIĆ BLOGA?! O nie. Tego już za wiele, nie zawiesisz go, słyszysz? Nie ma takiej opcji. Nie pozwalam.
    Kolejna kwestia to dostałam od Ciebie emaila i w najbliższym czasie zrobię ci ten szablon, tylko zastanawiam się kogo Ci tam umieścić... Jeszcze nad tym pomyślę.
    Przepraszam, że taki krótki ten komentarz, ale siostra tu nade mną stoi i chce odpalić AIONa by ponabijać sobie level.
    Życzę weny i aby Ci się dobrze i przyjemnie pisało ♥
    Pozdrawiam c:
    ~oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak zwana skleroza. Zdarza mi się ona szczególnie przed sprawdzianem (WHY?!).
      Wróćmy jednak do komentowania komentarza (jak zwykle logiczne zdanie).
      Właśnie dostałam internetowego kopa w tyłek. Internetowy ból :c.
      Kończenia rozdziałów w najmniej odpowiednim momencie nauczyłam się od Polsatu. Dziękuj Polsatowi.
      Miłość i miłość. Musze niedługo komuś coś zrobić. Ponoć jest we mnie dużo nienawiści (przynajmniej tak sądzi moja przyjaciółka, która nie lubi zbytnio Narnii).
      Czy ty z tym podcinaniem żył nie przesadziłaś? No ja rozumiem, że można być złym, smutnym, ale żeby aż sobie żyły podcinać (no chyba, że mydłem w płynie)?
      Maria cię zdenerwuje jeszcze nie raz. Spokojnie.
      Na MOJE szczęście? Boję się. Już dostałam internetowego kopa w tyłek, a teraz co mi zrobisz? Zabierzesz mi wszystkie moje płyty i książki? A może jeszcze do tego moje kredki?!
      Znowu mam lęk przed tobą i twoim darem. Naprawdę nie chcę wiedzieć co sobie wymyśliłaś.
      Nie musisz się spieszyć z tym szablonem. Ja poczekam, byle by szablon był bajeczny (a taki będzie).
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  5. Nawet dla tych dwóch czy trzech warto, wiesz? Na prawdę sama mam tyle co ty komentarzy 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Nie wiedziałam, że prowadzisz bloga :O.
      Dziękuję :)
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis