piątek, 11 września 2015

ROZDZIAŁ XIV

-Może daj mi jakąś szansę na ocalanie brata i tej dziewczyny, bez utraty kraju?- powiedział Edmund, próbując powstrzymać złość.
-Może mały pojedynek na śmierć i życie jutro, w naszym obozie?- zaproponowała kobieta.
-Ja mogę walczyć z każdym.- powiedział z determinacją. –Jeżeli przegram, zabierają Piotra i dziewczynę oraz oddają Narnię w twoje ręce. Jeżeli wygram, ty niedostajesz nic.
-Miło się z tobą robi interesy chłopcze.- uśmiechnęła się chytrze, czego nie było widać, gdyż maska odsłaniała tylko oczy. Brązowooki wyszedł czym prędzej z namiotu, a za nim Liliana.
Dziewczyna nie miała pojęcia czy zabić go teraz czy później. Była wściekła, ale z drugiej strony wiedziała, że chłopak za wszelką cenę chce udowodnić Piotrowi, że może być tak samo dobry. W oczach rudowłosej, jeżeli ktoś miałby cokolwiek komuś udowadniać, to byłby to najstarszy Pevensie, jednak dziewczyna uparcie nie chciała tego powiedzieć młodszemu z braci, z resztą nie tylko tego nie chciała mu powiedzieć. W krótkim czasie znaleźli się już przy Ker-Paravelu. Siostry Pevensie, Kaspian i Damien już tam byli. Gdy tylko uciekinierzy (jak to określił Zuchon) weszli do zamku, Edmund pognał od razu na plac by ćwiczyć. Rudowłosa stała i przyglądała się jak brązowooki walił w manekin ćwiczebny. Chłopak nie musiał długo czekać, by publiczność się powiększyła. Po chwili z manekina zostały tylko strzępki. Zdezorientowani Zuzanna, Łucja, Kaspian i Damien dopytywali się o co chodzi. Gdy już się dowiedzieli zamarli. Łagodna była blada jak kartka papieru i siedziała na ziemi, Mężna również usiadła, Telmar chodził nerwowo, a Archenlandczyk zaczął obgryzać paznokcie.
-I pozwoliłaś mu na to?- spytała w końcu Zuzanna.
-A co miałam zrobić? Uwierzcie w niego trochę! On da sobie radę.- zapewniła rudowłosa i ruszyła w stronę placu treningowego.
„Jak oni tak mogą?! Przecież da sobie radę! Ej! Może byś mu tak pomogła Lili? Ej! Dobry pomysł, dzięki Lili.”- pomyślała i wcieliła pomysł w życie. Podbiegła do Edmunda z mieczem w dłoni. Chłopak lekko się uśmiechnął i przystąpili do walki. Po chwili przyłączył się Kaspian. Sprawiedliwy przeciwko Telmarowi i rudowłosej było chyba najbardziej widowiskowym treningiem w historii. Nawet Zuchonowi spodobała się walka. Karzeł nie zauważył nawet Ryczypiska, który wszedł na jego głowę. Miecze połyskiwały w powietrzu. Telmar co chwilę miał bliskie spotkania z kamieniami, którymi wyłożony jest plac. W końcu zmęczony odpuścił i stanął obok Zuzanny. Wszyscy ujrzeli krzyżujące się ostrza, w końcu lekko osłabiony tak długim treningiem Edmund przewrócił jednym ciosem Lilianę. Dziewczyna uśmiechnęła się po nosem. Walka skończyła się w idealnym momencie, ponieważ właśnie podano kolację i zaczął padać deszcz.


*****

-Głupi deszcz.- mruczał Piotr pod nosem, jakby jego skargi miały skłonić deszcz do tego, by przestał padać.
-To tylko woda. A może ty się boisz?- zagadnęła go Ava. Blondyn jednak postanowił nie rozmawiać z nią więcej. –Ach... Rozumiem, uraziłam twą dumę i teraz będziesz zachowywał się ja pięcioletnie dziecko. Mądrze.
Przytyki dziewczyny wprawiały Piotra w złość. Nie rozumiał dlaczego Ava musi tak dużo gadać na jego temat. Momentami żałował nawet, że zgodził się by i ją uratowano. I co jeszcze? Może ma zamieszkać na Ker-Paravelu? Jednak dużo ciekawsze rzeczy działy się w namiocie kobiety podającej się za matkę Damiena. Zamaskowana wrzucała różne zioła do kociołka postawionego na ogniu. Robiła jakiś tajemniczy wywar, wyglądała przy tym jak prawdziwa czarownica. Do namiotu wszedł zamaskowany mężczyzna. Nie miał peleryny, jego strój był czarny, przy sobie miał dwa miecze i kilka sztyletów.
-Wzywałaś mnie?- spytał ochrypłym głosem. –Ale tu śmierdzi...
-Zaiste, nie jest to najprzyjemniejszy zapach, ale ten wywar pomoże ci wygrać w jutrzejszej walce.- oznajmiła, mieszając.
-Z kim?
-Z królem Narnii.
-Tym nędznym Telmarkiem? Poradzę sobie z nim bez tych twoich napojów!
-Na niego nie marnowałabym nawet kropli. Chodziło mi o legendarnego króla Narnii. Króla Edmunda. Walczył z największymi. Ostudzimy jego zapał.- zaśmiała się tajemniczo. Mężczyzna podrapał się po głowie, ponieważ nie bardzo rozumiał o co chodzi kobiecie. –Ten napój sprawi, że będzie wyczerpany i nie będzie mógł nawet stanąć na nogach!- wyjaśniła zirytowana, po czym kazała iść mężczyźnie ćwiczyć.


*****

Nastała noc i wszyscy już spali. Liliana rozłożyła się na całe łoże Kołdra wylądowała pod jej głową, a poduszki ogrzewały jej stopy. Rudowłosa usłyszała otwierające się drzwi do komnaty, nie spała twardo, więc gdy słyszała najmniejszy szmer od razu się budziła. Chwyciła poduszkę i wycelowała w drzwi.
-Śpisz?- usłyszała delikatny głos Zuzanny i odłożyła poduszkę.
-Nie. Już nie. Co się stało?- spytała przecierając oczy, przechodząc do pozycji siedzącej i zapaliła świece.
-Znalazłam ten list.- powiedziała i podała Lilianie papier. –Ci zamaskowani chyba chcą żeby Kalormen im pomógł.
-Czyli teraz nie ważne czy Edmund wygra czy nie. I tak będziemy w niebezpieczeństwie.- Liliana oderwała wzrok od listu.

-Ale jednak lepiej bronić się mając krainę i wojsko. Poza tym wolałabym mieć obu braci żywych.- powiedziała Zuzanna i spuściła wzrok na ziemię. –Bądźmy dobrej myśli.- powiedziała wychodząc. Liliana zgasiła świece, położyła się, ale nie mogła już zasnąć. Przytłoczyły ją myśli o tym, że Edmund może przegrać i umrzeć. Ale Łucja weźmie swój kordiał i da go mu, jeżeli coś pójdzie nie tak, prawda?
______________________________
Piątek! Wiem, że rozdział znowu jest krótki, ale następny będzie dłuższy. No niby mogłam ten połączyć z tym przeszłym, ale zamęczyłabym was sześciostronicowym referatem, a tego przecież nie chcemy. Czekam na komentarze i życzę wam miłego weekendu!
~Zjawa

10 komentarzy:

  1. Oreuis przeczytał i napisze komentarz wieczorem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oreuis już jest i może pisać. Miałam napisać wczoraj wieczorem, ale niestety pociąg wywiózł mnie nie tam gdzie trzeba i poszłam do babci, gdzie czekałam na tatę by zawiózł mnie z siostrą do domu... Dlatego dopiero teraz piszę.
      Wracając do twojego dzieła. Jakoś nie boję się o Edmunda, przecież jest on mistrzem fechtunku i nawet jeśli będzie bardzo zmęczony pokona tego rycerzynę od tej pani, której nikt nie lubi. (W końcu to Edmund, wszyscy wiemy, że on nie umrze c:). Pewnie Ed się nie napiję, albo się napije, ale i tak wygra ♥
      Czy ja nie mówiłam, że ta matka Damiena jest zła? OD POCZĄTKU TO WIEDZIAŁAM! Przede mną nie da się ukryć takich rzeczy ☺
      Kaspian jest... słaby! hihihi, zmęczył się i przestał ćwiczyć z Edmundem (Albo po prostu nie mógł dłużej wytrzymać, bo w końcu Casmund...).
      Czy ja się w końcu doczekam kiedy to Ed wyzna Lili miłość? (Albo na odwrót <: ) Chyba nie tylko ja czekam na to z utęsknieniem c:
      Co do długości rozdziału to trochę krótki, ale nie kiczowaty, to co miało być w nim zawarte, było (Coś chyba te zdanie jest źle stylistycznie... ) Czekam z niecierpliwością na kolejny, by dowiedzieć się, że Edmund wygra (hehe) - jestem nastawiona optymistycznie c: Chyba, że Ed przegra i wszystko w Narnii się pokomplikuje... O nie! Nikt by tego nie chciał! Ed, nie daj się wyrolować, masz to wygrać! Chyba moja pewność co do wygranej trochę zmalała... W każdym bądź razie nadzieja wciąż pozostaje.

      Chciałam też cię poinformować, że jakbyś chciała zmienić sobie wygląd bloga (nie mówię, że jest brzydki, szablonik jest śliczny c: ), to pisz to mnie, nawet prywatnie, z chęcią coś dla ciebie stworzę ♥
      Pozdrawiam i życzę weny c:
      ~Centaur Oreuis

      Usuń
    2. Czekałam na twój komentarz :)
      Ta baba jest zła, oj jest...
      Albo jest jeszcze trzecia opcja. Kaspianowi zniszczyła się fryzurka. On na prawdę za dużo czasu spędza na układaniu swoich włosów. Ja sama nie mogę doczekać się aż wstawię ten XV rozdział. Jestem z niego dumna! Jest długi i do tego są w nim ważne wydarzenia.
      Czyli będzie się działo.
      Z tym szablonem, to jeżeli miałabym go zmieniać to nie tak szybko, bo on może jest od jakiejś połowy sierpnia, więc jeżeli miałabym go zmieniać to jakoś w grudniu, na taki bardziej zimowy hehe :).
      Dziękuję ♥
      ~Zjawa

      Usuń
  2. Ej. Nie wolno oszukiwać, no!
    Edmund, nie daj się zrobić w trąbę, błagam.
    Sama nie wiem, co napisać, bo rozdział za krótki xD No, ale lepsze to, niż nic, prawda?
    Weny, czasu itd.
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Edka nie wierzysz? W sumie to bym się... No dobra nic nie piszę.
      Wiem, że krótki, ale pisałam dlaczego.
      Prawda. Jeszcze zdążysz mi napisać jakiś długi komentarz :)
      Dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń
  3. Edek debilu nie pij tego i weź sie do roboty i wygraj!
    Pitrek ogarnij się bi sistra sie do ciebie nie przyzna
    Czekam
    Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny w poniedziałek od razu jak tylko wrócę ze szkoły :| ( zdezorientowanie, bo z jednej strony wstawię nowy rozdział i poczytam sobie komentarze, a z drugiej to poniedziałek).
      Dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń
  4. No, nie Liliano! Jak możesz nie wierzyć w Edmunda! "W oczach rudowłosej, jeżeli ktoś miałby cokolwiek komuś udowadniać, to byłby to najstarszy Pevensie" Jak możesz przejść do #Team_Piotreł. No jak! W sumie ja ogólnie nie wiem w jakiej jestem drużynie bo lubię chłopców tak samo. Ale na twoim blogu zdecydowanie #Team_Edmund. Kaspian naprawdę sie martwi o Edmunda! "Tym nędznym Telmarkiem? Poradzę sobie z nim bez tych twoich napojów! Na niego nie marnowałabym nawet kropli. " Miło wiedzieć, że ktoś wierzy w Edmunda. Nawet jeśli to stara wiedźma xD No, ale ta starucha przesadza! Kaspian na pewno umie świetnie walczyć. Tylko zawsze podczas walki oszczędzał włosy, przez co uchodzi za marnego szermierza. Może powinien wiązać włosy w kitełek? ;D Edek bez kredek na pewno nie umrze. Pewnie Liliana go ocali, lub ogarnie się i nie wypije tego napoju. Edmund! Mama cię nie uczyła by nie brać jedzenia/picia od obcych?
    Dużo weny ;)
    ~Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca mnie zrozumiałaś. Chodziło o to, że Edek próbuje wszystkim udowodnić, że jest zajebisty, ale nie wie, że nie musi i jeżeli koś musi udowadniać są zajebistość to jest to Piotreł, który zachowuje się jak pięciolatek.
      Po za tym ja zawsze jestem #Team_Edmund. ZAWSZE.
      Zobaczysz czy w ogóle, ktoś będzie musiał go ocalić. Ale to w poniedziałek :)
      Dziękuję ☻
      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis