piątek, 4 września 2015

ROZDZIAŁ XII


Nastał ranek. Nikt poprzedniego dnia nie miał zamiaru wychodzić z komnat, jednak nie mogło to trwać wiecznie. Liliana uznała, że przydałoby się pójść na jakiś targ lub coś podobnego. Nie mogła przecież wyglądać źle na balu. Przywdziała swoje ubrania i wyszła z komnaty. Wszystkie korytarze w pałacu wyglądały praktycznie tak samo, nie trudno tu było o zgubienie się. Liliana wiedziała jednak jak wydostać się stamtąd. Pobiegła prosto, potem w lewo, po schodach, prosto, znowu schody i prosto, przez ogromne drzwi. Weszła do ogromnej, pustej sali tronowej. No prawie pustej, na podwyższeniu stały cztery trony, które różniły się od siebie wielkością i wykończeniem. Największy miał zdobienia o niezidentyfikowanym motywie, Lilianie przypominały one płomienie, natomiast mniejszy wodę. Najmniejsze trony miały motywy kwiatów i pnączy. Do tronów prowadził długi, niebieski dywan ze srebrnymi frędzlami po bokach. Na ścianach było mnóstwo portretów, najprawdopodobniej dawnych władców. Rudowłosa nie miała ochoty przyglądać się temu wszystkiemu tak dokładnie. Wyszła z pałacu i zaczęła się rozglądać. Aeron najprawdopodobniej odpoczywał na Gryfiej Wyspie, więc nie mogła z nim wybrać się na poszukiwania sukni.
-Co tak stoisz jak głupia?- spytał jak zaspany Damien.
-Jest tu może jakiś targ gdzie mogłabym znaleźć suknię na ten dzisiejszy bal?- spytała z lekkim wahaniem. Chłopak przytaknął przez śmiech. –Śmieszy cię to, że jednak jestem dziewczyną
-Tak.- powiedział przez śmiech, którego nie mógł powstrzymać. gdy w końcu mi się udało podszedł do dziewczyny.- Zaprowadzę cię. –poklepał ją po plecach i dał znak by szła za nim. Przedzierali się przez gęsty las pełen najróżniejszych gatunków zwierząt oraz roślin. Po godzinnym marszu dotarli do wąskiej rzeki na skraju lasu. Za nią znajdowała się wioska, przepełniona ludźmi. Liliana i Damien podwinęli spodnie po czym przeszli na drugą stronę. Rudowłosa wyciągnęła z kieszeni sakiewkę pełną złotych monet.
-Powinno wystarczyć.- uśmiechnęła się pod nosem i powędrowała na rynek. Handlarze przekrzykiwali się oraz zachęcali do kupna sprzedawanych produktów. Po długim szukaniu uwagę Liliany przykuła kremową, koronkowa, długa sukienka. Obok leżały balerinki w kolorze sukienki do kompletu.
-Przepraszam! Chciałabym to kupić.- powiedziała rudowłosa i wskazała wybrane przez siebie rzeczy.
-100 złotych lwów.- oznajmiła kobieta o miłym uśmiechu. Damien spojrzał na nią zdumiony. Widział ją już i to na Samotnych Wyspach. Był pewien, że to ta sama kobieta z którą rozmawiał, pamiętał jej głos bardzo dokładnie.
-Proszę.- wręczyła jej pieniądze. W sakiewce zostało jeszcze z 50 monet, jednak dziewczyna chciała jak najszybciej przymierzyć sukienkę. –Em... Ma pani jeszcze jakiś worek? Nie chciałabym tego pobrudzić.
-Proszę.- kobieta uśmiechnęła się życzliwie, jednak Damien wyczuł w niej coś dziwnego, coś złego. Mimo to postanowił nie mówić nic Lilianie. Spokojnie wrócili do pałacu. Rudowłosa pobiegła do komnaty przymierzyć suknię. Chłopak został na zewnątrz i patrzył się w ziemię. Było tu inaczej niż pamiętał, wszystko zrobiło się mniejsze, a może to on urósł? Kiedyś tętniący życiem zamek, dziś wypełniony był tylko powietrzem. Niewiele osób wychodziło z domów w wiosce przy zamku. Jeżeli już kogoś Damien widział ten ktoś zawsze wchodził do lasu. Najprawdopodobniej na targ w wiosce za lasem, bo właśnie tak przyjeżdżali kupcy ze wszystkich krajów. Można tam było kupić prawie wszystko, od jedzenia po klejnoty. Do chłopaka wpatrującego się w trawę podszedł Piotr, który dopiero niedawno wstał.
-W co się tak wpatrujesz?- spytał, ziewną i również popatrzył na trawę. –Trawa. Co w niej takiego interesującego?
-Jesteś zupełnie jak Łucja. Zaraz zmusisz mnie do melancholijnych wspominek. Nie tym razem.- powiedział i podniósł wzrok znad trawy.
-Dobrze, nie chciałem.- powiedział blondyn przeczesując nieułożone jeszcze włosy palcami. Podniósł wzrok i zaczął iść tyłem w stronę zamku. –Może pójdźmy lepiej na śniadanie. Nie dajmy im...- Piotr poczuł, że nadepnął na czyjąś stopę. Natychmiast się odwrócił. Ujrzał dziewczynę o przenikliwych, niebieskich oczach. Miała opaskę z warkocza, a reszta blond włosów była zapleciona w kłosa.
-Uważaj jak łazisz!- syknęła dziewczyna. –Następnym razem, bądź tak łaskawy i idź przodem. –Dziewczyna rzuciła mu jeszcze jedno spojrzenie i poszła w stronę lasu. Piotr jeszcze chwilę wpatrywał się w nią jak odchodziła.
-Też mogła patrzeć na kogo idzie.- mrukną i poszedł wraz z Damienem do pałacu.


*****

Edmund siedział w zamkowych ogrodach. W końcu wytłumaczył Marii, że nie jest nią zainteresowany. Ogrody były zupełnie inne niż narnijskie, bardziej ułożone. Wszystkie drzewa były w oddalone od siebie w równych odstępach, posadzone na (jak to określiła Łucja) kwiatowych wyspach, a miedzy nimi były drużki z białych kamieni.
-Sporo tu się zmieniło od Złotego Wieku?- chłopak usłyszał miły głos należący do Liliany.
-Jest bardziej em... nudno.- powiedział z zawahaniem. –Ale przynajmniej Maria już się ode mnie odczepiła. W końcu. Mam tylko nadzieję, że nie będzie taka w czasie balu. A ty idziesz na niego, prawda?- spytał patrząc w oczy rudowłosej.
-Nie po to kupowałam sobie suknię, żeby nie iść.- uśmiechnęła się siadając obok Edmunda. –Szkoda, że nie słyszałeś śmiechu Damiena jak się dowiedział, że zamierzam założyć suknię na bal. Tak jest w sumie zawsze kiedy okazuje się, że potrafię być dziewczyną.
-Mi się zawsze podobasz.- mruknął pod nosem. Rudowłosa uśmiechnęła się jeszcze bardziej ukazując swoje proste, białe zęby. Oznaczało to, że usłyszała. Edmund zarumienił się lekko i odwrócił twarz w lewą stronę.
-Słodkie.- zachichotała cicho po czym nastała cisza. Ich wzrok znowu się spotkał, a twarze przybliżyły. Tym razem w romantycznej chwili przeszkodziła im Łucja, która wbiegła do ogrodu i usiadła między nimi.
-Radziłabym zacząć się szykować.- oznajmiła z uśmiechem i wzięła Lili za ramię. –Pomożesz mi trochę. –odrzekła i pociągnęła rudowłosą za sobą do komnaty. Liliana nie była tym zachwycona i zaczęła żałować, że przy pierwszej okazji okazała się zbyt tchórzliwa. Przecież spędzała z nim każdą wolną chwilę i lubiła go, a raczej to coś więcej niż przyjacielska relacja. Mimo swojej wielkiej niechęci uznała, że chce wyglądać na balu jak najpiękniej. Najpierw pomogła nałożyć Łucji gorset, a potem pognała pędem do swojej komnaty, przy czym o mało nie zabiła siebie i Kaspiana, który wyszedł ze swojego pokoju. Dziewczyna wbiegła prosto na niego, przewracając go. Nie miała czasu nawet pomóc mu wstać. Wbiegła do komnaty, zamykając za sobą drzwi z wielkim trzaskiem. Poszła do łazienki by zrelaksować się i odświeżyć. Potem od razu narzuciła suknię bez najmniejszych problemów i przystąpiła do ogarnięcia swoich rudych, świeżo umytych włosów. Otworzyła skrzypiące okno i wystawiła przez nie głowę. Przy okazji gdy jej włosy schły, ona przyglądała się Archenlandii. Liliana nie zwróciła nawet uwagi na to ile czasu minęło. Poczyniła ostatnie przygotowania, spojrzała na swoje odbicie i wzięła głęboki oddech. Otworzyła drzwi i poszła wprost do sali, gdzie panowała biel z niebieskimi akcentami. Na środku stał stół na którym był ogromny tort w który wpatrywali się Łucja i Damien. Zuzanna i Kaspian tańczyli do wolnej archenlandzkiej muzyki. Piotr rozmawiał o czymś z Mariną i Marią, Edmund siedział obok nich, ale nie udzielał się w dyskusję, wpatrywał się w ludzi, wyraźnie kogoś szukał. Nagle w jego stronę odwróciła się Maria i wskazała prosto na Lilianę. Inni zgromadzeni na balu również popatrzyli w stronę rudowłosej. Na przyjęciu byli głównie mężczyźni zainteresowani ożenkiem z młodą księżniczką, która okazywała wobec nich obojętność.
„Na co się tak gapią? Jutro nawet nie zwrócą uwagi na dziewczynę ubraną w koszulę pewnego młodzieńca o nieziemskich, brązowych oczach. A przecież będzie to ta sama dziewczyna, tylko nie będzie miała na sobie czarnej długiej sukni.”- pomyślała i przeczesała włosy palcami. Nagle wszyscy wstali od stołu i rozpoczęły się wielkie tańce. Edmund już szedł w stronę rudowłosej, jednak nim zdążył podejść, dziewczynę porwał do tańca jeden z obecnych na balu mężczyzn. Liliana „delikatnie” zasugerowała mu, że ma ochotę zatańczyć z kimś innym i kopnęła mężczyznę z wielką gracją, po czym odwróciła się do brązowookiego.
-Em... Wyglądasz...- Edmund próbował wymyślić słowa, które oddawałyby w pełni jak bardzo rudowłosa pięknie wyglądała.
-Dobrze?- zaśmiała się.
-Lepiej niż dobrze. Zatańczyłabyś?- powiedział i wyciągnął ku niej rękę.
-Oczywiście. Nie śmiałabym odmawiać.- podała swoją rękę i zaczęli tańczyć. Była tak zajęta patrzeniem w oczy Edmunda, że nie zwróciła uwagi na to, że chłopak co chwila deptał po jej stopach. W tym czasie Piotr rozglądał się po sali. Mnóstwo ludzi ubranych na biało i niebiesko, ale po chwili coś przykuło jego wzrok. Były to dwie postacie w pelerynach i kapturach spod których widać było tylko białe maski. Blondyn chwycił za ramię przechodzącą obok Marię.
-Zapraszałaś ich?- spytał dociekliwie.
-To ONI!- krzyknęła z przerażeniem. –UCIEKAJCIE!
Nagle ,jakby z pod ziemi, pojawiły się osoby w takich samych strojach jak tamte dwie. Byli uzbrojeni w najlepszej jakości miecze i łuki. Narnijczycy, ku zdziwieniu Archenlandczyków, pozbawili stojących przy drzwiach zbroi mieczy i tarcz, a ze ścian poznikały łuki. Mieszkańcy Archenlandii postanowili zrobić to samo. Rozpoczęła się walka, która była dość trudna jeżeli miało się na sobie długą suknię. Piotr który wystartował pierwszy do ataku już chciał krzyknąć „ZA NARNIĘ I ZA ASLANA”, ale w porę przypomniał, że jest w Archenlandii. Liliana i Zuzanna pobiegły z Mariną oraz Marią, które nie miały pojęcia jak się walczy, gdzieś je ukryć. Dobiegły na górę, gdzie rudowłosa zrzuciła z siebie suknię i nałożyła wygodną koszulę i spodnie.
-Tak właściwie kim są ci „ONI”?- spytała Zuzanna, kiedy przesuwały regał, by zablokować drzwi.
-Nie wiemy, nikt nie wie. Wprowadzają zamęt. Porywają. Torturują. Zabijają...- mówiła Maria przez łzy.
-Zabili jej ukochanego.- powiedziała Marina obejmując siostrę. –Jesteście pewne, że tu jest bezpiecznie?
-Jak coś przywiązałam tu linę po której możecie zejść w dół, a tymczasem czas na nas Zuzanno.- oznajmiła Liliana. Łagodna wraz z rudowłosą sprawnie zeszły po linie i pobiegły do sali balowej albo raczej do tego pomieszczenia, które nią kiedyś było. Co chwila ktoś postanowił upaść na ziemię udając trupa. Cóż, archenlandczycy nie byli zbyt wojowniczym narodem, ale tego najnijczycy się nie spodziewali. Zaproszeni mężczyźni bardziej dbali o swoje twarze niż bezpieczeństwo Archenlandii. Strzały Zuzanny, Łucji i Damiena dziurawiły przeciwników. Piotr zażarcie walczył z trzema przeciwnikami, był na tyle zajęty, że nie zauważył strzały lecącej w stronę jego głowy. Dla blondyna walka skończyłaby się w tamtym momencie gdyby nie ręka Edmunda, która zablokowała strzałę. Łucja rzuciła brązowookiemu kordiał, podczas gdy Liliana walczyła z przeciwnikami dając chwilę na regenerację młodszemu Pevensie. Natomiast starszy pobiegł prosto na łucznika. Piotr wymierzył cios, który został zablokowany przez łuk przeciwnika, a raczej przeciwniczki. Broń mały delikatne damskie dłonie. Piotr popatrzył na oczy, które odsłaniała maska. Znał te przenikliwe, niebieskie oczy, ale chcąc się upewnić przełamał łuk i ściągnął dziewczynie maskę oraz kaptur.
-Teraz wolałabym, żebyś stał tyłem.- powiedziała wyciągając ku niemu strzałę.
-Chętnie, gdybyś tylko nie postrzeliła mojego brata!- krzyknął i złapał jej rękę w której trzymała strzałę. Przysunął ją do ściany i przytrzymał jej rękę tak mocno, że straciła w niej czucie, aż w końcu puściła strzałę. Walka nie potrwała długo, bo blondyn dostał w głowę krzesłem a potem rękojeścią. Padł jak trup, jedyne co czuł to, to, że ktoś go ciągną po podłodze. Po wyciągnięciu ukradkiem blondyna, zamaskowani przeciwnicy wycofali się jakby nigdy nic. Narnijczycy spojrzeli po sobie.

-Gdzie Piotrek?- spytała nagle Łucja. Wszyscy zaczęli się rozglądać, ale po blondynie nie było ani śladu.
______________________________
GOTOWE! Chciałabym was ostrzec, że następne dwa rozdziały będą dość krótkie. Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał i zapraszam do komentowania ^^.
~Zjawa 

12 komentarzy:

  1. WIEDZIAŁAM, ŻE TO TAK SIĘ SKOŃCZY.
    Co to za dziewczyna? Ej, coś czuję, że będzie parring.
    Wiesz co, Łucja? Jesteś naprawdę kochana, ale czasami powinnaś zastanowić się nad swoimi czynami. Taką romantyczną scenę zepsułaś.
    Piotreł w coś Ty się wpakował, człowieku. Liliana jest bardziej ogarnięta od Ciebie, a przecież tyś król.
    Od razu przypomniało mi się, że Sara też na koniec balu, dostała w łeb i straciła przytomność 0.0 Przypadek?
    Tak, sądzę xD
    Ogólnie to powinnam pisać rozdział 11, ale tak bardzo mi się nie chce. Pomocyyyyy.
    Weny,
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą dziewczynę poznacie bliżej w rozdziale XV (jestem z niego dumna, całe 4 strony w wordzie), ale więcej nie zdradzę.
      No co mam napisać? Masz rację. Łucja psuje romantyczne sceny, a Piotr jest nieogarnięty.
      Jak skończyłam pisać ten rozdział to akurat wyszedł twój, w którym Sara dostała patelnią w łeb :D
      To pisz. Po prostu pisz, albo nie wiem co ci zrobię ;_; Wyślę do szkoły z dużą ilością fizyki, matmy i NIEMIECKIEGO (jestem okrutna).
      Dziękuję i też życzę weny ^^
      ~Zjawa

      Usuń
    2. Ach, niemiecki to ja akurat kocham. <3 (mówi to osoba, która w tym roku jedzie na wymianę z uczniami z Niemiec i już się stresuje -,- )

      Usuń
    3. Och... To nie trafiłam. Powodzenia na wymianie (przyda się).

      Usuń
  2. Od godziny 05/30 sprawdzam czy nie dodałaś posta c: I tak cały dzień ♥
    Zacznę od tego, że mi się podobało. Fajnie, że Edly level up i prawie się pocałowali.
    Nie podobało mi się to, że jednak się nie pocałowali...
    Bardzo dobrze, że Ed powiedział Marii, że nie jest nią zainteresowany, szkoda tylko, że tego nie napisałaś. Chciałabym przeczytać jak mówi jej: "Słuchaj, to nie ma sensu... Kocham Lily...". Mówi się trudno...
    Kim jest ta obca kobieta, która według mnie to matka Damiena (chyba, że źle kojarzę...). Wcześniej podejrzewałam, że ona jest zła, ale twój komentarz zapewnił mnie, że zbytnio dramatyzuję i, że nie zawsze wszystko jest takie czarne (napisane moimi słowami c: ). Nie mam bladego pojęcia o co tu chodzi.
    Piotr z frosty dziś był dość odważny, a szkoda, bo lubię kiedy nasz Peter to ofiara losu i nic nie idzie po jego myśli, chociaż jakby tak spojrzeć z drugiej strony, porwali go. Pfff... Piotr dał się walnąć w głowę.
    Ogólnie czekam na ten moment kiedy Edly naprawdę będzie istnieć. Niech teraz będzie dramatyczna sytuacja i... Poczekaj, zaraz ci to opiszę c:
    Ed, Lili, Damien, Lucy i Zuzanna pójdą uratować Piotra z frosty, bo jak nie oni, to już nikt tego nie zrobi, Kaspian w zamku, bo jego zniewieściałość nie pozwoli mu na ruszenie w bój. Jak już wspomniałam, E.L.D.L.Z. (literki od imion ♥) ruszą by uwolnić Petera z rąk ich wrogów. Stoczą bardzo niebezpieczną walkę, będą musieli się wycofać i znajdą się w trudnym położeniu teoretycznie jak i praktycznie. Będą w jakimś kanionie, przy urwisku/ w jaskini/ w jakimś takim miejscu. I ten kanion/ urwisko/ jaskinia się zawali, dzieląc ich na grupy. Ed oberwie w rękę (żeby nie było, że nic mu się nigdy nie dzieje), a Lucy będzie w drugiej grupie i nie da mu leczniczego kordiału, więc biedak będzie się męczyć. Lili na szczęście będzie przy nim, ujmie jego dłoń i spojrzy w oczy, pełne bólu i... miłości (tandetne, ale wszystkim się spodoba c:). Wtedy on wyzna jej co tak naprawdę do niej czuje, Lily będzie wzruszona i załamana, bo Ed będzie krwawić na jej oczach. Zacznie próbować zrobić przejście do reszty, ale to będzie trudne. Ed straci przytomność. (Wszystkie dziewczyny piszczą z przerażenia, że najprzystojniejsza i najfajniejsza postać umiera #TeamEdmund). Lily się załamie psychicznie. Uklęknie przy swoim ukochanym (tandeta, ale jest romantycznie c:) i będzie płakać. Nagle zobaczy, że kamienie (czy cokolwiek czym będzie zasypane przejście) zaczną się obsuwać. Po chwili ujrzy Kaspiana i stado centaurów. Kasp przybędzie z odsieczą, a jego włosy łopotać będą na wietrze (hihihi). Zabiorą Eda do zamku i dalej zaczną szukać Piotra z frosty.
    Takie są moje odczucia c: Wiem, że znów trochę ubarwiłam to wszystko (jak zwykle).
    Mam nadzieję, że długość moich komentarzy ci odpowiada (lubię dużo pisać pod twoimi rozdziałami c: ).
    Pozdrawiam i życzę weny, a w wolnym czasie zapraszam na kolejny rozdział na house-ofwood.blogspot.com
    ~Centaur oreuis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... To takie miłe ^^.
      Edly ma jeszcze czas na level up.
      Eh.. mogłam to opisać, ale na to nie wpadła. No już trudno.
      Jeszcze się dowiesz kim ona jest. Cierpliwości.
      Piotreł z frosty dostał patelnią w łeb, tylko, że to był miecz. Przynajmniej nie pobiegł do swojej komnaty i nie zaczął płakać w poduszkę.
      Nie będzie, aż takiego dramatyzmu i kiczowatego romantyzmu. Mam już napisane te rozdziały i nie będę ich zmieniała. Ale dałaś mi świetny pomysł na zrobienie Polsatu. Nie wiem jeszcze jak, ale zrobię ten Polsat.
      Mimo, że wydarzenia będą inne to #TeamEdmund powinien być szczęśliwy. Ja jestem zadowolona, więc inni też powinni być.
      Nadal nie wiem jak to robisz, że piszesz takie długie komentarze, które czyta się tak dobrze. Nie wiem. Nie umiem pisać komentarzy.
      Również pozdrawiam, dziękuję i też życzę weny ^^.
      ~Zjawa

      Usuń
  3. Super rozdział no 4,str są najlepsze bo więcej rozdziałów jak pisałam na bloga o Alwinie po 6/7 to było za długie.
    Biedny Piotrek
    Haha Łucja coś ty najlepszego narobiła?! Ah może zrozumie to gdy Damien będzie chciał ją
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 strony chyba, że zrobię poprawki (a zrobię).
      To, że oberwał w głowę to nie jest najgorsze.
      Łucja chyba zrozumiała, że Damien jej nie chce, więc czemu by nie poprzeszkadzać innym :D ?
      Dziękuję ^^
      ~Zjawa

      Usuń
    2. Haha to jak sobie kogoś znajdzie

      Usuń
  4. Kurde! Jest już 6 komów xd Zawsze ogarniam rozdział jako ostatnia xd
    Piotr chciał krzyknąć ZA NARNIĘ I ZA ASLANA, ale zrozumiał, że...” Szczerze? Rozwaliło mnie to! Wyobrażam sobie Piotra, gdy wszyscy walczą i się zabijają a nad jego głową wielki napis LOAGING
    XD Co do kobiety na rynku... TO JE ONA! TO JE ONA! To ona na bank była jedną z tych w białych maskach. Czekaj... Może ona to zorganizowała by odzyskać syna i go porwać i pomylili go z Piotrełem? Nie wiem xD A co do tej tajemniczej syrenki... To Emma♡ Grała w bajce mojego dzieniństwa " H2O wystarczy kropla" Emma i Piotreł... kto wie? Może nowy parring? Piemma? XD No, cieszę się, że Lilka i Edmund mają się ku sobie, choć na razie nie lubię Lily. Nie wiem czemu. Podobała mi się jako taka no.. chłopczyca. Dziwnie się czyta, że Lily chichocze i mówi słodko xD Ale to tylko moja opinia^^
    ~ Huncwotka Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to sobie wyobraziłam. Dzięki, przynajmniej to nie było tak przerażające jak wyobrażenie Zuchona w sukience ;_; (ten widok jest straszny).
      Zobaczysz. Nie będę niczego spoilerować.
      Kruczę! Faktycznie! Kiedyś to oglądałam i nie poznałam jej, jak koleżanka pokazała mi dziś The Originals. Ale tu nie będzie miała na imię Emma, nie pójdę na łatwiznę.
      Tak, tak, słodka Lily. To Edzio tak na nią działa.
      Dziękuję za komentarz ^^
      ~Zjawa.

      Usuń
  5. Chciałabym cię zaprosić na moje opowiadanko o Narnii. Tak, w końcu się przemogłam i mam zamiar coś napisać. Może Ci się spodoba? ♥
    king-of-narnia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis