czwartek, 27 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ X


-Widziałeś tego głąba?- spytała Liliana, podbiegając do Edmunda.
-Tak, Piotr jest razem z Kaspianem.- odpowiedział z uśmiechem brązowooki
-Edmund bądź poważny!- krzyknęła sfrustrowana.
-Nie, nie widziałem Damiena.
Dziewczyna posmutniała. Bała się o przyjaciela z którym znała się od dziecka. Edmund by pocieszyć rudowłosą przytulił ją mocno. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła z jej oka spłynęła pojedyncza łza.
-Widzieliście gdzieś...Łucję?- spytała Zuzanna, którą cicho zachichotała na widok przytulających się Edmunda i Liliany. Sprawiedliwy natychmiast przestał obejmować rudowłosą, a Łagodna uśmiechnęła się pod nosem, by po chwili na jej twarzy ponownie pojawiło się zaniepokojenie.
-Nie.- powiedział lekko zakłopotany Edmund. Zuzanna jeszcze bardziej się zmartwiła. Nie widziała siostry od wczoraj. Myślała, że pewnie przez cały czas siedziała w komnacie, jednak nikogo tam nie zastała.
-Okno było otwarte. Myślicie, że uciekła?- spytała Łagodna.
-Nie sądzę by Łucja miała ochotę.- powiedziała Liliana.
-Czemu?
-Może dlatego, że jej komnata jest na ostatnim piętrze zamku?- wtrącił Edmund. Zuzanna zawstydziła się. Nie miała czasu myśleć racjonalnie, zbyt martwiła się o siostrę.
-Damiana i Aerona też nie ma. Może jest z nimi?- spekulowała Liliana.

*****

-Wypuście mnie!- Łucja krzyczała z płaczem. Ręce miał całe czerwone od walenie w drzwi. Wyczerpana usiadła w kącie i myślała co się z nią stanie, co stało się z Damienem oraz Aeronem. Wpatrywała się w ścianę przed sobą. Dostrzegła w niej małą szparę.
„Może udałoby mi się zrobić dziurę przez którą się przecisnę?”- nie zastanawiała się długo. Wzięła jakiś kamień i przystąpiła to niszczenia ściany. Poczuła podmuch wiatru i ziemię pod ręką.
„Nie przypuszczałam, że będzie to takie proste!”- myślała. Na jej nieszczęście ściana w dalszych partiach była mocniejsza, więc musiałaby bez przerwy pracować do wieczora by wyjść. Mimo przeciwności Łucja nie poddawała się.

*****

-Może są na Gyfiej Wyspie?- zaproponował Kasipan.
-Nie byliby tam, aż tak długo.- powiedziała rudowłosa. Wszyscy spodziewali się najgorszego. Damien nie umiał latać na gryfie, a co dopiero Łucja. Ale przecież Aeron by ich złapał. Nie mieli już pomysłu co mogło się im stać.
-A Samotne Wyspy?- spytał po krótkiej chwili Piotr.
-Musimy to sprawdzić. Jeżeli się tam zatrzymali może być nieprzyjemnie.- powiedział Edmund. –Wyjaśnię po drodze.
Zebrali się i wsiedli na statek. Jak na statek był dość mały i wąski, lecz na wodzie unosił się lekko. By ich droga była krótsza użyli wioseł.
-Jesteś pewna, że chcesz wiosłować razem z nami?- spytał Edmund, który siedział obok Liliany. Dziewczyna pokiwała głową.
-Nie powinnaś się przemęczać. Damy radę we dwóch.- powiedział Piotr. Edmund popatrzył na brata krzywo poczym przewrócił oczami. Rudowłosa uśmiechnęła się i wiosłowała dalej.

*****

Damien był już w swoim nowym domu, a raczej więzieniu. Gdyby w pałacu nie było tak wielu żołnierzy, zabiłby Jasira i uciekł razem z innymi więźniami. Jak na razie nie był nikomu potrzebny i mógł usiąść pod ścianą.
„Brawo głąbie. Nie umiesz nawet obronić kobiety! Oby Łusi i Aeronowi nic nie było.”- myślenie przerwały mu czyjeś szlochy. Damien wstał i poszedł w jego stronę. Na podłodze siedziała dziewczyna o brązowych włosach. Chłopak lekko dotknął jej ramienia. Dziewczyna odskoczyła, ukazując chłopakowi swoją pobitą, zapłakaną twarz.
-Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy.- szepnął powoli. Dziewczyna nie powiedziała nic. Zrobiła wielkie oczy i pokazała palcem aby się odwrócił. Za Damienem stali Aban i Jasir. Chłopak uśmiechnął się głupio. Przełknął ślinę, wziął dziewczynę za rękę i zrobił coś czego w życiu by się nie spodziewał. Kopną Abana po czym zaczął uciekać, ciągnąc za sobą pobitą. Na korytarzu wisiało mnóstwo mieczy i łuków. Były one stare, ale sprawne. Damien nie zastanawiał się nad konsekwencjami, podał dziewczynie miecz, a sam wziął łuk i strzały.
Strzelał do ścigających, co chwila zabierał z kołczanów wiszących na ścianach strzały.
„Słaby mają gust do urządzania wnętrz”- myślał podczas ucieczki. Byli już dość daleko od Abana i Jasira, na ich drodze stanął jednak wysoki mężczyzna, który nie wyglądał na najmilszego.
„Kłamałeś już kiedyś. Dasz radę i teraz.”- pomyślał Damien i uśmiechnął się zadziornie.
-My idziemy wyczyścić te rzeczy dla pana Jasira.- powiedział. –Prawda Lili?- dziewczyna przytaknęła głową.
-Jesteście pewni?- spytał strażnik. Jego głos przypominał głos chłopca, który jeszcze nie przeszedł mutacji. Damien ledwo powstrzymał się od śmiechu.
-Tak.- powiedział chłopak nadal powstrzymując śmiech.
-Nie wierzę wam. Zawołam Aba... znaczy Tisroka.- były to ostatnie słowa strażnika. Dziewczyna wbiła miecz w jego serce. Damien spojrzał na jej drżące ręce. Wybiegli z pałacu na ulicę. Biegli najbardziej zatłoczonymi uliczkami by zgubić się w tłumie. Wiedzieli, że wysłano za nimi pościg. Przez bramę do miasta nie mogli przejść. Zostało tylko wdrapać się na mur i z niego zeskoczyć.  Weszli do jakiejś małej uliczki.
-Podsadzę cię, wdrapiesz się i spróbujesz mnie wciągnąć.- powiedział. Dziewczyna pokiwała głową przecząco. –Czy w ogóle umiesz mówić? Eh... Myślałem, że tylko z Lilianą się tak ciężko współpracuje.
-Kim jest Liliana?- spytała dziewczyna.
-To jest teraz dla ciebie najważniejsze? Co ty zazdrosna jesteś?
-Nie. Czemu miałabym?
-Bo jak wspomniałem o niej to się raczyłaś odezwać.
-Mój ojciec, król Nain nie byłby dumny z takiego szczeniackiego zachowania, jakim jest bieganie po murach.
-Zostałaś pobita, zabiłaś człowieka, a przeszkadza ci łażenie po murach?!- Damien z jednej strony był wściekły, a z drugiej bawiła go głupota Archenlandzkiej księżniczki. Dziewczyna nie kryła oburzenia, ale w końcu zgodziła się wykonywać to o co prosił ją chłopak.
-Podsadź mnie.- powiedział.
-A czy to nie ty miałeś mnie podsadzić?
-Nie denerwuj mnie i rób to o co cię proszę.
Księżniczka podsadziła Damiena,a ten wciągnął ją na górę. Zeskoczył szybko z muru i wystawił ręce by złapać kapryśną Archenlandkę.
„Myślałem, że jest lżejsza.”- myślał kiedy dziewczyna zeskoczyła z muru przewracając go.



*****

-Gadaj gdzie oni są?- powiedziała Liliana, trzymając miecz na szyi Mufida- handlarza niewolników.
-Mogłabyś być przyjemniejsza panienko.
-Ja jestem bardzo przyjemna. Jeszcze.
-Lili, może lepiej porozmawiajmy z nim?- zaproponowała Zuzanna. Liliana z niechęcią zdjęła miecz z gardła Mufida i stanęła obok Edmunda.
-Zacznijmy jeszcze raz. Chcemy odzyskać Łucję, Damiena i Aerona.- powiedział spokojnie Piotr.
-Musicie zapłacić.-uśmiechnął się Mufid.
-Nie no... Mamy płacić za siostrę i przyjaciół. No ja go chyba zabiję!- powiedziała Zuzanna zaciskając pięści i wysuwając się do przodu. Kaspian złapał ją za rękę i przyciągną do siebie. Niestety okazało się, że przydomek „Łagodna” w tym czasie nie obowiązywał. Dziewczyna wyrwała swoją rękę i podeszła do handlarza. Popatrzyła w jego parszywe oczy. Mufid uśmiechnął się i wtedy Zuzanna wycelowała pięść prosto w jego zęby. Mężczyzna schylił się i zakrył ręką usta, wtedy poczuł nogę Łagodnej pod swoim brzuchem. Piotr, Edmund i Kaspian przez dłuższą chwilę stali zdziwieni, a Liliana nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Dopiero po jakichś trzech minutach interweniowali.

*****

Drzwi celi otworzyły się. Łucja usiadła zasłaniając dziurę którą zrobiła. Na szczęście nie była ona aż tak duża. Dziewczyna ledwo mogła wystawić przez nią rękę. Zauważyła pobitego Mufida, a za nim stało jej rodzeństwo i przyjaciele. Wstała i wpadła w ich ramiona.
-A gdzie gryf i Damien?- spytała Łucja odwracając się w stronę handlarza.
-Chłopak i gryf zostali sprzedani.- powiedział Mufid przecierając oczy.
-Dla kogo? Gdzie są?!- krzyknęła Łucja wyciągając pięść ku niemu.
-Chłopak, doradcy nowego Tisroka, a gryf jakimś ludziom z wyspy.- odpowiedział zasłaniając twarz. Był już dość pobity przez Zuzannę. Wszyscy poszli na plażę, został tylko Piotr, który odepchnął Mufida.
-Ty poczekasz, aż przyjdą po ciebie nasi rycerze.- powiedział blondyn z uśmiechem zamykając za sobą drzwi celi na klucz, który ukradkiem ukradł handlarzowi. Piotr zadowolony dołączył do reszty. Gdy blondyn już przyszedł wszyscy ruszyli na poszukiwanie Aerona. Z lasu nieopodal, wydobywała się strużka dymu. Las był dość pusty, nie było w nim ani jednego ptaka, wiewiórki, nie było nawet kamienia. Ziemię porastała trawa, a liczne drzewa skutecznie przysłaniały słońce. Po godzinnej wędrówce zobaczyli spory, wysoki na trzy metry mur z zamkniętą, drewnianą bramą po środku.
-Podsadźcie mnie.- powiedziała Liliana. –Wejdę tam i otworzę bramę.
-Mnie też. Pomogę Lili.- oznajmił Edmund. Piotr spojrzał na brata krzywo, ale mimo zazdrości pomógł przedostać się im na drugą stronę muru. Brama po chwili była już otwarta. Reszta wślizgnęła się cicho do leśnej wioski. Na ulicy nikogo nie było. Szli wolno, wtem usłyszeli okrzyki radości. Wszyscy wyciągnęli swoje bronie. Edmund, Liliana i Piotr szli na przedzie. Ujrzeli wielki plac na którym ludzie coś okrążyli. Rudowłosa weszła na plecy Piotra by zobaczyć na widok czego tak wiwatują. Oczy dziewczyny natychmiast się powiększyły.
-Kto tam jest?- szepnął Kaspian. Liliana zeszła z Piotra i ruszyła w stronę tłumu. Przepchnęła się przez wszystkich i wyszła przed pierwszy rząd.
-Kim jesteś i jak śmiesz przerywać nam nasze obrzędy?- spytał się oburzony otyły mężczyzna trzymający nóż w ręku nad głową Aerona.
-Oddawaj mi przyjaciela po dobroci albo sama go zabiorę!- krzyknęła trzymając kurczowo miecz.
-Patrzcie ludzie! Wariatka! To tylko głupie, nic nie warte zwierze!- krzyknął mężczyzna biorąc zamach nożem. Ostrze prawie wbiło się w głowę gryfa gdyby nie strzała Zuzanny, która trafiła mężczyznę w rękę. Edmund zabrał mu narzędzie i rozciął liny, którymi przywiązany był Aeron. Rudowłosa podeszła do mężczyzny i walnęła go z liścia w twarz po czym rzuciła się na szyję gryfowi.
-Dziękuję.- powiedział Aeron i dał znak Lilianie, że może na nim usiąść. Rudowłosa i gryf wrócili na statek, a za nimi wróciła reszta.
-Następny cel, Kalormen!
_________________________________
Kto wstaje tak wcześnie w wakacje? No ja, ale to pierwszy raz. Wolę, żeby moja przyjaciółka nie czekała aż się ogarnę (kto przyjeżdża o 9.00 godzinie do miasta?! No chyba tylko ona). Dobra, mniejsza o tego człowieka, który przeczytał tylko dwie części Narnii, bo były lekturą. Cały czas mam wrażenie brudnej od ołówka ręki (bądź leworęczny i rysuj, genialne). Nie wiem jak w roku szkolnym będzie z rozdziałami (znając życie będę siedziała nad książkami, nie, chwila! Piszę nadal o sobie?). W tym roku chce się trochę postarać, bo z przedmiotów ścisłych leżę (może nie tak do końca, ale chcę mieć 4 z matmy), no i do tego przydałoby się poprawić polski (nie umiem pisać rozprawek) i angielski (nie, nie niemiecki). Dobra, to na tyle z mojego wyżalania się hehe. 

~Zjawa

6 komentarzy:

  1. Oreuis przeczytała i doda ci komentarz gdy nie będzie na telefonie, na koncie siostry c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś długo jest na telefonie, na koncie siostry c:

      Usuń
  2. Czuję, że ta księżniczka jeszcze sporo namiesza. Biedny Aeron, chcieli go ukatrupić, okrutni ludzie. Na szczęście, nasza Merida Waleczna wzięła sprawę w swoje ręce. Zuza, jakaś ty "łagodna".
    Emm, przepraszam, że ten komentarz taki nieogarnięty, ale trochę się spieszę. Gdybym teraz nie skomentowała, pewnie później bym zapomniała, jak to mam w zwyczaju, a tego nie chcemy. Prawda?
    Ogólnie to weny, miłej resztki wakacji, powodzenia w szkole ( przejdziemy przez to bagno!) i czego tam sobie jeszcze życzysz <3
    Bells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy aż tak namiesza? Może trochę.
      W sumie co do naszej Meridy Walecznej to chyba się zgodzę. Wygląd w sumie też się trochę zgadza.
      Zuza nie raz pokaże się z tej "łagodnej" strony.
      Ogarnięty czy nieogarnięty i tak mnie cieszy ^^. Z zapominaniem mam podobnie. Potrafię wziąć do ręki powiedzmy książkę i zapomnieć po co ją trzymam (ach ta skleroza wieku młodego).
      Również życzę weny, miłej resztki wakacji i powodzenia ze szkołą (nie boję się ciebie matematyko!) <3

      ~Zjawa

      Usuń
  3. Haha nie wkurzaj Zuzanny bo w twarz ci da 😜
    Nowa dziewczyna namiesza hahaha czekam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać Zuza może czasem nieźle dowalić :)
      Oj uczepiliście się jej, aż tak nie namiesza (chyba)
      Dziękuję za komentarz ^^

      ~Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis