sobota, 15 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ VI

Na samym początku chcę podziękować oreuis, bez której nie powstałby ten jakże emocjonujący początek. Jej wersja dalszych wyrażeń spodobała mi się tak bardzo,że musiałam ją umieścić. Dziękuję C:
__________________________________________
Bal trwał w najlepsze. Tisrok wyjaśnił sprawę i przeprosił za „księżniczkę”, który okazał się być jego synem. Wszyscy jedli wykwintne dania, śmiali się i tańczyli. Nawet Liliana skusiła się na jednego wolnego z Edmundem. Piotr siedział i czekał, aż on również będzie mógł zaprosić dziewczynę do tańca. Oczekując na swoją kolej Wspaniały przyglądał się sali. Była ogromna, miała złote ściany z licznymi wyrzeźbionymi zdobieniami o motywie roślinnym. Podłoga była w czarno-białą szachownicę, a na suficie wisiały trzy ogromne żyrandole, które przypominały Piotrowi wielkie kwiaty.
-Wiesz Piotrze... Teraz jest dobry moment.- powiedział Tisrok przysiadając się obok blondyna.
-Na co?- chłopak był zdziwiony i nie miał pojęcia o co chodzi Kalormańczykowi.
-Na to.- przycisnął Piotra do stołu i wyjął sztylet. Zimne ostrze dotknęło szyi blondyna. Goście odsunęli się od nich w obawie, że im też mogłoby się coś stać.
-Ostatnie życzenie?- spytał Tisrok z triumfem w głosie. Piotr jednak nie dał za wygraną. Chwycił leżący obok widelec i w chwili nieuwagi Kalormeńczyka, wpił mu go w rękę poczym odepchnął od siebie przeciwnika.
-Odsuńcie się!- krzyknął Piotr i podbiegł do zbroi, która stała w kącie. Wziął z niej miecz i pobiegł w stronę Tisroka. Przeciwnik wyjął miecz z pochwy, a sztylet odrzucił w kąt. Co chwila było słychać brzdęk mieczy. Damy piszczały gdy tylko blondyn i Kalormeńczyk byli bliżej siebie. Zuzanna zbladła i ledwo trzymała się na nogach. Łucja wybiegła z sali po swój kordiał na wypadek gdyby komuś się coś stało. Liliana i Edmund  z kamiennymi twarzami przypatrywali się uważnie walce, a Kaspian przytrzymywał Zuzannę, by ta nie padła. Piotr co chwila musiał unikać ostrza, które przelatywało nad jego głową. Damien miał już zamiar iść po łuk ale powstrzymała go Łucja, która właśnie przyszła. Tisrok próbował to ściąć Piotrowi głowę, to wbić ostrze w jego serce. Kalormeńczyk kopną zmęczonego unikami blondyna w kolano. Chłopak upadł, ale po chwili uklękną i zamachną się mieczem. Tisrok zdążył jednak odskoczyć, a zanim Wspaniały wstał kopnął go. Blondyn przeturlał się do ściany, zostawiając broń. Rozbrojony starał się unikać ciosów. Zdenerwowało to Kalormeńczyka, który postanowił postawić nogę na chłopaku. Wycelował miecz w serce Piotra. Zamachnął się, jednak ktoś go przewrócił i zamiast w serce, trafił w ramię blondyna. Gdy Kalormeńczyk wstał zobaczył brązowookiego chłopaka trzymającego miecz Piotra. Tisrok rzucił się na niego, jednak on obronił się i odepchnął przeciwnika. Gdy ponownie rzucił sie na Edmunda, po ciele Liliany rozeszły się ciarki. Damien i Łucja zajęli się Piotrem, w czasie gdy Sprawiedliwy pokonywał Tisroka. Ciemnoskóry mężczyzna upadł.
-Wszyscy zginiecie...- wysapał wstając. Były to jego ostanie słowa, ponieważ Edmund nie zamierzał się już z nim bawić. Wyjął miecz z piersi Tisroka i rzucił na podłogę. Popatrzył jeszcze chwilę, wszyscy zamarli z wrażenia. Brązowooki odwrócił się i szedł w kierunku wyjścia z sali. Za sobą słyszał wiwaty i wzdychania zaproszonych na bal dam. Chłopak uśmiechnął się mimowolnie.  Wszyscy prócz Piotra byli pod wrażeniem. Oczy blondyna mówiły to samo co zawsze, kiedy Edmund mu w czymś pomógł, czyli „radziłem sobie”. Zuzannie zrobiło się już lepiej. Patrzyła z dumą na młodszego brata, Łucja klaskała z radości, a Damien i Kaspian patrzyli na niego z podziwem. Liliana patrzyła na niego z podziwem, a równocześnie jej wzrok był rozmarzony jak u innych dam.
-Em... Zakończmy w tym momencie bal. Służące zaprowadzą państwa do komnat.- powiedział Kaspian, puszczając już Zuzannę.



*****

Następnego dnia Liliana obudziła się w pięknym, ogromnym łożu. Słońce dopiero wschodziło, mimo to była już wyspana i gotowa do opuszczenia zamku. Ponieważ bal trwał do północy, wszyscy zaproszeni dostali komnaty to przenocowani. Lili przebrała się w ubranie, które podarowały jej Łucja i Zuzanna. Były to męskie ubrania, więc Liliana domyśliła się, że nosi ubrania Edmunda, Piotra lub Kaspiana. Nałożyła białą koszulę, która zwisała na niej swobodnie, brązowe spodnie i czarne kozaki, które były na nią trochę za duże. Mimo wszystko dziewczyna miała dobry humor. Zanim wyszła z komnaty usiadła na oknie by popatrzeć na wschodzące słońce.
„Dobra, dość tego dobrego Lili. Czas się stąd wynosić.”- pomyślała schodząc z okna. Zabrała swoją suknię, biżuterię oraz buty i wyszła z komnaty. Idąc korytarzem wpadła na zaspanego jeszcze Piotra.
-Witaj. Jak się czujesz?- spytała Piotra.
-Łucja dała mi kordiał i już wszystko w porządku.- odpowiedział z uśmiechem.
-Gdyby nie Edek, byłoby nie przyjemnie.- uśmiechnęła się.
-Yhym... Dałbym sobie świetnie radę.- burknął i poszedł do swojej komnaty.
Po nieprzyjemnej rozmowie dziewczyna liczyła, że nikogo już więcej nie spotka, że pójdzie na plażę poczekać do wieczora na swojego wiernego przyjaciela, Aerona. Na jej nieszczęście, gdy zmierzała do wyjścia z pałacu wpadła na Edmunda, który spojrzał na nią zdziwiony.
-Szukałem tej koszuli!- zawołał z uśmiechem.
-Przepraszam, zwrócę ci ją... Kiedyś. A teraz czas na mnie.- uśmiechnęła się i ponownie ruszyła w stronę wyjścia.
-Nie musisz mi jej oddawać. Em... ładnie na tobie... leży...
-Chyba raczej wisi.- dziewczyna spojrzała na koszulę.
-Niech ci będzie. Czemu już idziesz? Nie chcesz zostać dłużej?- spytał chłopak.
-Do wieczora mam jeszcze dużo czasu.- powiedziała z uśmiechem.- Masz może ochotę  na przyjacielską potyczkę?- spytała wyciągając miecz. Edmund nie dał się prosić i od razu pomaszerowali na kamienny plac.


*****

-I co teraz zamierzasz Abanie?- spytał wesoło mężczyzna ubrany w ciemno brązowe spodnie i kamizelkę w jaśniejszym odcieniu. Na głowie miał biały turban do którego przypięte były szlachetne kamienie. Nie wyglądał na kogoś poważnego. Wręcz przeciwnie. Wyglądał komicznie.
-Nie wiem Jasirze.- odpowiedział chodząc po pokoju w kolorze kawy z mlekiem. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające między innymi pustynię i salę tronową w pałacu. –Mój ojciec nie wie, że teraz jest odpowiedni czas...
-Nie słyszałeś nowiny? Twój ojciec nie żyje.- zaproponował Jasir siedząc na ciemno fioletowej, pikowanej sofie.
-Nie żyje? Nie mogli go zabić od razu? Przez niego, Narnijscy więźniowie już zawsze będą nazywali mnie księżniczką! Ale by rządzić potrzebuję solidnej armii.
-Ja mam pieniądze. Mogę ci je dać, a w zamian ty kiedy zostaniesz królem, uczynisz mnie swym doradcą.- zaśmiał się mężczyzna.
-Pasuje mi twój tok myślenia Jasirze. Nawet bardzo podoba...- Aban podszedł do Jasirai poklepał go po ramieniu. Stał jeszcze chwilę, aż w końcu śmiesznie ubrany mężczyzna zorientował się, że ma wyjść.

*****

Czasami podczas przyjacielskich potyczek może pójść coś nie tak. Liliana i Edmund postanowili trochę powalczyć póki inni jeszcze śpią. Potyczka była bardzo wyrównana, dopóki Edmund się nie zamachnął. Ostrze miecza przecięło rękaw koszuli i zraniło rękę Lili.
-Liliana!- chłopak odrzucił miecz na bok i podszedł do dziewczyny.
-Co się stało?- spytał Piotr, który właśnie przyszedł na plac. Był już odświeżony i w lepszym humorze. Na sobie miał ciemno brązowe spodnie i buty w tym samym kolorze, a górę miał czerwoną.
-Walczyliśmy i miałam mały wypadek, ale to nic poważnego.- odparła Lili z uśmiechem.
-Edmund? Czy ty to zrobiłeś?
-Za mocno się zamachnąłem.-odpowiedział Edmund ze spokojem.
-Zrobiłeś to specjalnie. Chciałeś się zemścić za ten remis.
-To był wypadek!- próbowała ratować sytuację Liliana, ale Piotr jej nie słuchał. Zamiast tego
wziął brata za ubranie.
-Przyznaj się, że zrobiłeś to specjalnie! Przecież wiem jaki potrafisz być!
-Wiedziałem. Czekałeś tylko na jakiś mój błąd, żeby pokazać to jaki jesteś wielki i wspaniały. Jak zawsze, a ja oczywiście muszę być zawsze tym najgorszym. Ty musisz być tym idealnym. Oczywiście.- powiedział wściekły Edmund.
-Ja nie popełniam takich szczeniackich błędów jak ty!- krzyknął Piotr. Bracia Pevensie nie wytrzymali i rzucili się na siebie z pięściami. Liliana próbowała ich ponownie rozdzielić, ale byli uparci jak osły. Na szczęście z pomocą Kaspiana i Damiena się udało.

*****

-Czy wam już do reszty odbiło?!- powiedziała Zuzanna co chwila poprawiając niewygodną suknię. Łagodna nie była zachwycona postępowaniem braci. Choć Piotr był najstarszy z rodzeństwa, a Edmund jak na swój wiek niezwykle dojrzały, to czasami zachowywali się głupiej niż pięcioletnie dzieci. –I co? Teraz zamierzacie się do nikogo nie odzywać? No tak. Świetnie. Oby tak dalej!
-Zuza... Przestań już się denerwować. Twoje nerwy na ich głupotę nie zadziałają.- Łucja miała sporo racji, z resztą obie miały rację. Jednak chłopakom żadna z wypowiedzi nie dawała do myślenia. Woleli strzelać fochy. By nie słuchać więcej zrzędzenia sióstr udali się do swoich komnat. Reszta przyglądała się sobie w milczeniu.
-O co im poszło?- spytał w końcu Damien.
-Podczas walki Edmund drasnął mnie mieczem, a Piotr powiedział, że to z zemsty, a potem padło kilka nieprzyjemnych słów.- odpowiedziała Liliana ze smutkiem w oczach. I znowu zapadła cisza, którą co raz przerywała Zuzanna poprawiając swoją niewygodną błękitną suknię.
-Chciałabym by Aslan tu był. On by ich pogodził.- powiedziała Łucja rozmarzonym głosem, spoglądając przez otwarte drzwi. Przypomniała sobie jak podczas przyjęcia z okazji koronacji oglądała wraz z Tumnusem Wielkiego Lwa. Aslan kroczył po plaży by wkrótce zniknąć na ponad tysiąc lat.
-Widzieliście go kiedyś?- spytał Damien również wyglądając przez otwarte drzwi.
-Kilka razy.- uśmiechnęła się Łucja.- Może w najbliższym czasie znowu go spotkamy.
-Chciałbym go zobaczyć na żywo. Czy naprawdę jest taki niesamowity.
-I to jak.- zabrał głos Kaspian. Wszyscy popatrzyli w stronę drzwi. Wieczorne słońce przyjemnie ogrzewało ich twarze. Nagle do zamku przybył Aeron. Liliana spojrzała na Damiena i oboje poszli w stronę gryfa. Wsiedli na niego i odlecieli w stronę wioski przy cytadeli Miraza. 



_______________________________________________
To by było na tyle. Jak zwykle zapraszam do pisania niezwykle motywujących komentarzy ^^

Zjawa

4 komentarze:

  1. Twoja wersja jest o niebo lepsza od mojej c: Bardzo podobało mi się jak opisałaś pojedynek ♥ To było słodkie (taak, walka dwóch chłopków była bardzo słodka, szczególnie wtedy gdy do akcji wkroczył Ed).
    Wszyscy byli zachwyceni Edmundkiem ♥ Liliana normalnie pożerała go wzrokiem (przeczytałam między wierszami c: )
    Jednak najlepszy moment był wtedy, kiedy Ed i Lili się pojedynkowali. On ją niechcący drasnął mieczem (to było nawet romantyczne ♥ ). No i nagle przyszedł Piotr z Frosty (hyhy) i awanturę zrobił. Podobało mi się, że pobił się z bratem (wiem, trochę to dziwne... Jak to mogło się podobać? <: ). Lubię kiedy Piotr myśli, że jest taki fajny i najlepszy, a tu nagle okazuje się, że Edmund wcale nie jest gorszy (jest nawet lepszy) ( #TeamEdmund ). Więc moment, kiedy Ed wygarnia Piotrowi to wszystko, że on niby jest zawsze gorszy, bla bla bla - to było Epickie c:
    Zapomniałabym o jednej z najważniejszych scen! Kiedy to Lili dostaje ubranko i to ubranko należało do Edmundka ♥ *CAAAN YOU FEEL, THE LOVE TONIGHT!*
    Chyba zrozumiałaś mój komentarz c: przynajmniej mam taką nadzieję.
    Tym razem nie podpowiem Ci co się ma dalej dziać (heh, radź sobie sama, w końcu to twoje opowiadanko ♥ ). Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy c:
    ~Centaur Oreuis (Oreus)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie ktoś kto uważa, że walki są fajne! Dobrze przeczytałaś między wierszami (też bym pożerała go wzrokiem, ale ciii....)
      Edek musiał w końcu wybuchnąć. Ile można go tak poniżać? To przecież Edek (#TeamEdmund)!
      Łucja dała Lilianie ubranie Edmunda... Łucja ewidentnie wszystkich swata. Może znajdzie Piotrowi jakąś dziewczynę?
      Chyba zrozumiałam komentarz. Przynajmniej mam nadzieję, że zrozumiałam.
      Dziękuję za jakże piękny komentarz. Nie liczyłam, że ten rozdział jest aż tak romantyczny, ale no trudno ^^

      Zjawa

      Usuń
  2. "-Szukałem tej koszuli!- zawołał z uśmiechem.
    -Przepraszam, zwrócę ci ją... Kiedyś. A teraz czas na mnie.- uśmiechnęła się i ponownie ruszyła w stronę wyjścia.
    -Nie musisz mi jej oddawać. Em... ładnie na tobie... leży...
    -Chyba raczej wisi.- dziewczyna spojrzała na koszulę."
    Jejku jakie to było słodkie <3 Edmund i Liliana. Wkurza mnie Piotreł ( co prawda piszę o nim fanfc, ale co tam xD ) taaak on jest idealny perfekcyjny yh.
    Trzeba znaleźć nazwę parringu. Eliana? Lilmund?
    Eliana lepsza! A Lilotr niech się chowa! Bójka braci o serce Lily <3 Pewnie nie pierwsza i nie ostatnia ;) Mało Kaspianny. Co prawda Kaspi podtrzymał Zuzię, ale.... Z niecierpliwością czekam na kolejne walki między braćmi i nieoczekiwane zwroty akcji <3
    Huncwotka Vicky :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze taki słodki rozdział ^^. A Piotreł mnie bardziej śmieszy niż denerwuje.
      Ja myślałam, żeby nazwać ten parring Ediana, ale widzę, że ich już em... ochrzciłaś (?). Tak, niech Piotr się zajmie Ev ani się do Lili przystawia :D.
      Kaspianna jeszcze będzie, nie martw ty się o to.
      Dziękuję za komentarz ^^

      Zjawa

      Usuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis