czwartek, 30 lipca 2015

PROLOG


Był piękny sierpniowy wieczór. Mimo to rodzeństwo Pevensie przebywało w domu. Piotr czytał książkę, Edmund gapił się w sufit, Zuzanna przymierzała sukienki. A Łucja patrzyła się na nich. „Czyżby oszaleli? Co się z nimi stało?”- pytała się w myślach. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że tak szybko zapomnieli o tym co ich spotkało.
-Czy możecie przestać już się tak zachowywać?- spytała Łucja.
-Czyli jak?- odpowiedział pytaniem Edmund nie odrywając oczu od sufitu. To chyba najbardziej interesujący sufit świata.
-Czy już zapomnieliście o tym co nas spotkało? O Aslanie? O Narnii?- dziewczynie drżał głos, jakby miała zaraz wybuchnąć szlochem.
-Łucja zapomnij już o tym. To tylko dziecinna zabawa.- odpowiedziała Zuzanna .
-Jak możesz tak mówić Zuziu?! Przecież... Przecież byłaś tam i widziałaś na własne oczy!- łza spłynęła Łucji po policzku –Byłaś tam. Piotrek też był i Edmund... Wszyscy byliśmy, ale chyba tylko ja o tym pamiętam.
-Łucja... To nie tak... My po prostu...- odezwał się Piotr, a po chwili zamilkł. Przecież nie mógł wyrazić swoich uczuć na głos. Łucja tylko na niego patrzyła swoimi oczami pełnymi łez. Potem odwróciła się i poszła na dwór nie zwracając już uwagi na rodzeństwo.
„Jak oni tak mogą? Przecież tam byli! Chciałabym tam wrócić... Razem z nimi. Może wtedy by sobie przypomnieli.”- myślała Łucja, ale po chwili jej rozmyślania przerwał głos Zuzanny.
-Przepraszam. Nie powinnam tak mówić. Ja... Ja po prostu wolę wmawiać sobie, że Narnia była tylko zabawą, tylko pięknym snem, który się skończył... Uwierz mi... Chciałabym tam wrócić. Przytulić się do grzywy Aslana, zobaczyć ruiny po Ker Paravelu, zobaczyć naszych przyjaciół, ale my już tam nie wrócimy...- powiedziała Zuzanna. Łucja słuchała jej uważnie, ale nie chce dopuścić do siebie tego, że już tam nie wrócą. Dziewczyna wierzyła, wierzy i będzie wierzyć, że tam wrócą.
-Zuza, ale ja nie...-słowa przerwał jej głos braci, którzy wyszli z domu i zmierzali w ich kierunku. Dziewczyny spoglądały na nich.
-Nie gniewaj się już Łucja.- rzekł Piotr jak najłagodniej –My po prostu... Nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Tęsknimy.- wtrącił Edmund –Staramy się żyć jak dawniej. Myślisz, że nam nie jest ciężko z myślą, że tam nie wrócimy?
Łucja jednak sprawiała wrażenie jakby nie zwracała uwagi na słowa braci. Rodzeństwo zamiast poprawić jej humor jeszcze bardziej ją przygnębili.
-Zostawcie mnie samą... Proszę.- rzekła przygnębiona Łucja.
Rodzeństwo odchodziło patrząc przed siebie. Tylko Zuzanna czasami spoglądała za siebie. Było jej żal siostry. Żałowała tego co powiedziała, ale przecież nie chciała zrobić nic złego. Niestety wyszło jak zwykle. Łucja zawsze zamykała się w sobie kiedy rodzeństwo wydawało się być obojętne w sprawie Narnii.

*****

-Jesteśmy głąbami.- powiedział Edmund wyglądając na ogród przez okno.
-Nie chcieliśmy.- próbował wytłumaczyć się Piotr.
-Nigdy nie chcemy, a zawsze jest tak samo. To prawda, że Łucja bierze wszystko zbytnio do siebie, a potem to przeżywa, ale... to nasza siostra. Sprawiliśmy jej przykrość chłopaki.- rzekła Zuzanna. Jeszcze nigdy nie broniła aż tak swojej siostry.
-Piotrek, ona ma racje.
-Próbowaliśmy ją już przeprosić, ale ona nie chce nas słuchać.
-Może porozmawiajmy z nią o tych dobrych narnijskich czasach. Poprawi jej się humor.
Przemyśleli to co powiedziała Zuzanna. Uznali, że jest to dobry pomysł. Poszli i usiedli obok płaczącej dziewczyny. Rozmawiali z nią o Narni, o faunach, bobrach i innych przyjaciołach. Na twarzy Łucji od razu namalował się uśmiech, który udziela się reszcie rodzeństwa Pevensie.
*****
Nastała noc. Całe rodzeństwo już spało. No... Prawie całe. Zuzanna siedziała na oknie w salonie i patrzyła w gwiazdy. Do kuchni po szklankę wody zszedł młodszy z braci i zauważył  siostrę.
-Stało się coś?- spytał.
-Myślisz, że to możliwe byśmy tam wrócili? Aslan nie mówił, że NIGDY nie wrócimy. Przynajmniej tego nie słyszałam.
-Trudno mi jest na to odpowiedzieć.- powiedział Edmund siadając obok siostry.
-Cały czas liczę, że komuś będziemy potrzebni, że ktoś nas wezwie.
-Liczę, że się nie mylisz, a teraz chodźmy już spać.

*****


Słońce wzeszło. Rodzeństwo już wstało i jadło śniadanie. Zuzanna wyglądała na bardzo nie wyspaną. Trudno zresztą oczekiwać by ktoś kto nie spał pół nocy był wyspany. Niebieskooka nie chciała nawet jeść. W czasie gdy inni smacznie spali ona myślała o Narnii. Chyba poprzedniego dnia zbytnio udzielił jej się nastrój Łucji. Jednak po śniadaniu przestała już marzyć. Siedziała razem z rodzeństwem pod drzewem w ogrodzie. Nagle wiatr zaczął wiać szybciej i silniej. Ptaki zlatywały z drzew, psy szczekały, a koty miałczały. Chmury pociemniały i zaczęło kropić. Coraz mocniej i mocniej. Każda próba wstania i pójścia do domu kończy się upadkiem. Gdyby stali woda sięgałaby im do kostek. Po chwili wiatr uniemożliwiał im nawet siedzenie, a woda po jakimś czasie przykryła ich.


____________________________________
Dziękuję za przeczytanie :). Jak widać nie posiadam jeszcze jakiegoś ładnego szablonu. Będę starała się w najbliższym czasie go załatwić (polecicie może jakąś dobrą szablonarnię? :D). 

.
.
.
.
.
.
template by oreuis